
Nie rozumiem. Nie rozumiem ogólnego jęczenia i narzekania na to, że piłkarze aspirujący do gry w reprezentacji Polski zmierzyli się z tak cholernie, żenująco słabym przeciwnikiem. Owszem, Bośnia i Hercegowina wystawiła kadrę złożoną wyłącznie z młodych zawodników, którzy podobno grają w reprezentacji olimpijskiej. Słabiutkich zawodników i totalnie niezgranych, to prawda. Ale właśnie tacy rywale byli wymarzonymi przeciwnikami dla naszych kadrowiczów. Z takimi rywalami można się wykazać. Jaki sens miałoby spotkanie z bardzo silnym przeciwnikiem i porażka 0:10?
Sparing z Bośnią i Hercegowiną, moim zdaniem, spełnił swoje zadanie. Pokazał Franciszkowi Smudzie - ale również kibicom - na kogo może liczyć w kwestii uzupełnienia składu, dla kogo kadra to jeszcze za wysokie progi, a o kim można spokojnie zapomnieć.
Inna sprawa to poziom naszych dublerów. Poza kilkoma wyjątkami okazało się, że zaplecze mamy bardzo marne. Zawiedli mnie przede wszystkim (co przyznaję z bólem serca) Sebastian Mila, Maciej Jankowski oraz Arkadiusz Piech. Mila szamotał się, miał masę strat i sporo nieprzemyślanych podań. Miał być liderem środka pola, miał kreować grę naszej reprezentacji, ale na tle słabego rywala wypadł bardzo przeciętnie. Z kolei Jankowski i Piech to napastnicy, którzy muszą mieć chyba 10 stuprocentowych sytuacji podbramkowych, żeby strzelić jednego gola. Takich napastnikó reprezentacja Polski nie potrzebuje. Reprezentacja Polski potrzebuje napastników, którzy gola strzelą mając pół sytuacji strzeleckiej. Indolencja strzelecka obu panów irytowała mnie straszliwie.
Kto mi się podobał? Waldemar Sobota, Tomasz Kupisz i Marcin Kamiński. Sobota strzelił gola zostawiając z tyłu na dziesięciu metrach obrońcę BiH i strzelając ładnego gola. Kupisz szalał na boisku, był bardzo widoczny i wykazywał ogomną ochotę do gry. Natomiast młody Kamiński pokazał, że w przyszłości reprezentacja Polski może mieć wreszcie stopera z prawdziwego zdarzenia.
Reszta... cóż, dość lub bardzo przeciętnie. Generalnie widowisko było mierne, choć - jak wspomniałem na początku - i takie mecze są selekcjonerowi bardzo potrzebne.
Wnioski, jakie można wyciągnąć po tym sparingu są smutne. Młodzi polscy piłkarze nie są jeszcze generalnie gotowi do gry z wymagającymi rywalami na reprezentacyjnym poziomie. Żałuję, że nie mogli w tym meczu wystąpić zawodnicy Legii i Wisły, mam nadzieję, że taki Wolski, Żyro czy Małecki dostaną jeszcze przed EURO 2012 jakąś szansę od Smudy.
I apel do wiecznych kontestatorów - panowie, mniej chęci do podlizywania się czytelnikom i użytkownikom, a więcej myślenia i niezależności. Narzekanie jest tak cholernie proste.
Mecz z Bośniakami i Hercegowińczykami był pierwszym, kiedy nasi reprezentanci znów mieli orzełka na koszulkach. A tutaj, paradoksalnie - moje narzekanie: opinia na temat powrotu orzełka na koszulki reprezentacji.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Uwaga, śmieszne:
Zobacz również:
- Mecze reprezentacji Polski w 2011 roku
- Polska piłka sezon 2011/2012
- To wszystko wina Smudy
- Upadek
- Statystyki reprezentacji Polski wszech czasów
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać






































Indolencja napastników Ruchu
Indolencja napastników Ruchu cię irytowała a Kupisza już nie, przeciesz Kupisz miał tak samo 100% sytuację jak Piech i Jankowski. A mnie właśnie najbardziej irytował Kupisz kótry niby był aktywny niby ciągle pod grą ale nic stego nie wychodziło same straty.
Co do Mili to się zgadzam z tobą, jedne dobre podanie i dużo strat i .. bardzo dobry PR ze strony komentatorów Którzy widzieli same dobre zagrania zawodnika Śląska.
Waldemar Sobota przy bramce nie zrobił żadnego zwodu nic tylko sobie rzucił piłkę i wykorzystał beznadziejność rywala. Przy lewym obrocy Grecji Rosji, nie mówiąc już o np. Lahmie czy A. Cole taka akcja nie ma racji powodzenie.
Mnie najbardziej zawiódł Sadlok zero wyprowadzenia piłki zero długiego podania to z czego Go pamiętam podczas gry w Ruchu.
z całej tej zbieraniny to na poważny mecz zabrałbym tylko Kamińskiego
Zgoda
Zgadzam się z Tobą, że zarówno Kupisz, jak i Sobota muszą się jeszcze sporo nauczyć, aczkolwiek ja bym ich sprawdził w meczu z silnym rywalem. Potrzeba nam szybkich, walecznych zawodników. Fakt, Kupisz również zmarnował setkę, ale był go widać, szarpał, walczył. A zwód Soboty - prosty, owszem, ale 9 na 10 obrońców na taki zwód się nabiera. Zwłaszcza przy szybkości, jaką zaprezentował Sobota.
Ja będę zadowolony, jeśli po tym sparingu Kamiński okazał się faktycznie klasowym stoperem.
zmarnowane setki.
Jakby przyjąć jako kryterium marnowanych sytuacji, to w kadrze już dawno nie powinno byc Peszki