
Powiem szczerze, że mam dość podobnych newsów. Niejaki Timothee Kolodziejczak, 20-letni rezerwowy lewy obrońca Olympique Lyon, nie wyklucza gry w reprezentacji Polski. Ale traktuje tę opcję jako wyjście awaryjne, absolutnym priorytetem dla tego młodego człowieka jest bowiem powołanie do seniorskiej reprezentacji Francji. No i jeśli się nie doczeka (ciekawe, jak długo będzie czekał), to łaskawie rozważy ewentualność przyjazdu na zgrupowanie reprezentacji Polski. Mam być szczery? Człowieku, czekaj na powołanie do usranej śmierci. I zostań we Francji.
Kolodziejczak zadebiutował w Ligue 1 trzy lata temu i do tej pory nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie ekipy z Lyonu. Wchodzi na boisko wyłącznie wtedy, gdy kontuzjowani są zawodnicy z pierwszej jedenastki. Grywa w młodzieżowych reprezentacjach Francji i jest młodzieżowym (U-19) mistrzem Europy z 2010 roku. Czyli trochę się już otrzaskał w seniorskim futbolu i ma jakieś sukcesu w piłce młodzieżowej. Zatem piłkarsko człowiek obiecujący.
Ale mentalnie dla mnie nie do zaakceptowania. Co prawda rozumiem go, że bliżej mu do kadry Francji i że pragnie gry w barwach "Les Blues", ale niech przestanie pitolić o "wyjściu awaryjnym". Reprezentacja Polski nie jest śmietnikiem. Tu nie trafia się dlatego, że ma się dziadka Polaka i nie udało się dostać do kadry kraju, w którym się mieszka. Jeśli Timothee tak postrzega kadrę "biało-czerwonych", niech sobie odpuści Polskę. Mnie nie obchodzą jego wyjścia awaryjne i nie życzę sobie, żeby w taki sposób traktować narodową reprezentację mojego kraju.
Zdaję sobie sprawę z tego, że już teraz mamy parę takich "odpadków" w kadrze. Piłkarzy, którzy bezskutecznie czekali na powołanie do reprezentacji krajów, w których od dziecka w zasadzie żyli - np. Obraniak, Boenisch, być może zaraz Perquis. Oni wszyscy z pewnością marzyli o kadrach Francji i Niemiec, ale grają (lub zagrają) dla Polski. I niech tak pozostanie. Ale to nie może być reguła, takich zawodników może być 2-3. Nasza reprezentacja nie powinna składać się ze sfrustrowanych piłkarzy gorszego sortu, którzy zostali odrzuceni przez selekcjonerów innych zespołów narodowych.
Nie może być też tak, że jeśli jakiś piłkarz z polskimi korzeniami nie trafi do innej reprezentacji, to zaraz sobie pomyśli: "O, mam dziadka Polaka, to zadzwonię do Smudy, na pewno mnie powoła". Bo o szacunek reprezentacja kraju walczy nie tylko na boisku, ale również poza nim. I chciałbym, żeby poprzeczka dla kandydatów na reprezentantów Polski była zawieszona bardzo wysoko. Tak wysoko, żeby chłystek z Francji przestał myśleć o Polsce jako o "wyjściu awaryjnym". Tym bardziej, że jeszcze sporo musi się nauczyć.
Dlatego - w przeciwieństwie do autora bloga Zabiaperspektywa, do opinii którego link znajdziecie poniżej - nie będę płakał, jeśli Timothee Kolodziejczak pozostanie we Francji i tam zrobi błyskotliwą karierę. Albo zostanie i kariery nie zrobi. Byle nie pchał się do nas. Tacy ludzie nigdy nie będą grali z zaangażowaniem, wiecznie z myślą o tym, że trafili do słabszej reprezentacji. "Wyjścia awaryjnego" nikt nie traktuje na poważnie.
Tak samo jak ja pana Kolodziejczaka. Adieu!
PS. Żeby nie było wątpliwości. Nie mam nic przeciwko temu, by w reprezentacji Polski grali piłkarze z polskimi korzeniami, którzy wychowali się w innych krajach. Nie chcę u nas tylko takich, którzy "ewentualnie", "może", "łaskawie", "na zasadzie wyjścia awaryjnego" mogliby u nas zagrać. Tacy niech topią swoje frustracje gdzie indziej. Ja chcę w kadrze ludzi, którzy na boisku zostawią zdrowie i będą gryźć trawę.
EDIT: Szykuje się nam kolejny "odpadek". Właśnie trener reprezentacji Izraela, Luis Fernandez, nie powołał Maora Meliksona z Wisły Kraków do kadry na mecze eliminacyjne do EURO 2012. Czyli co...? Meliksona powoła Smuda?
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Oj tam, oj tam
W żadnym miejscu mojego wpisu na blogu, nie pisałem że będę płakał po Kolodziejczaku. Wręcz przeciwnie - już w pierwszym akapicie zaznaczyłem, że nie liczyłem na to, że zagra on w naszej kadrze.
Ale przejdźmy do meritum - czyli samego piłkarza. To przecież nie Kołodziejczak potrzebuje nas (czyt. reprezentacji Polski) tylko my jego. Odwołam się do treści z mojego bloga: ilu nominalnych lewych obrońców zostało powołanych na najbliższe mecze? Jak widać na tej pozycji mamy u nas posuchę. Od dawna piszę, że warto byłoby sprawdzić np. Krzysztofa Króla, niedawno pisałem o Tomaszu Wełnickim. No ale gdy pojawia się opcja francuska - czyli Kołodziejczak, który może okazać się lepszy od ww. panów to niby dlaczego z niej nie skorzystać?
W piłce nożnej przemawiają do mnie argumenty wyłącznie sportowe. Jeśli znajdziesz mi - powiedzmy - czterech lewych obrońców, którzy będą lepsi od Kolodziejczaka, OK, nie ma sprawy. Nie ma sensu zawracać nim sobie głowy. Ale coś nie widzę nikogo, kto mógłby być godnym zastępcą Boenischa w obecnej sytuacji.
Mentalność... Dla mnie to jest oczywiste, że jak ktoś rodzi się we Francji, mówi po francusku, wychowuje się w tym kraju, to bliżej mu do tego kraju, niż do Polski. A jeżeli pojawiają się dwie opcje, co do dalszych występów, to też którąś z nich trzeba wybrać. No a żeby to zrobić, to trzeba przyjąć jakieś kryterium, a więc ustalić priorytet. Dla mnie to jest oczywiste.
Co do tych "odpadków" to nie chcę być złośliwy, ale... No właśnie. Każdy z polskich piłkarzy jest w skali europejskiej "odpadkiem". Podniecamy się Lewandowskim, który strzelił 6 goli w Bundeslidze, ale przecież jest słabszy od każdego napastnika reprezentacji Niemiec, Holandii, Francji, Anglii, Włoch itd. Jeśli mówimy o Boenischu, że nie będzie dawał z siebie wszystkiego, to jak to jest, że grając na "pół gwizdka" (a grał tak?), był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku w meczach z Australią i Ukrainą? Może tak, że nasi kopacze grający na maksa nie dorastają mu do pięt?
Odpadki
Wiesz... niech sobie Kolodziejczak myśli co chce. Ja go też rozumiem. Ale gadając bzdety o "wyjsciu awaryjnym", że "rozważy grę w reprezentacji Polski jeśli nie doczeka się powołania do kadry Francji" robi sobie fatalny PR w kraju, gdzie być może kiedyś zagra. Ja wolę mieć słabszego lewego obrońcę niż kolesia, który będzie gwiazdorzył, bo urodził się we Francji. A czy jest/będzie lepszy kogokolwiek z naszych? Nie wiem. Póki co nie potrafi od kilku lat wywalczyć sobie miejsca w składzie drużyny, w której gra. Więc sorry - najpierw niech coś pokaże, a potem niech dostanie powołanie do kadry Polski.
I właśnie dlatego nie powiem Ci, czy mamy w Polsce lepszych czy gorszych lewych obrońców. Gra w młodzieżowych reprezentacjach, choćby nie wiem jak efektowna, ma się nijak do prawdziwej walki z seniorami. Więc sorry, niech facet udowodni swoją klasę.
A nasze "odpadki"? Napisałeś o Lewandowskim, który "odpadkiem" nie jest. Piszesz, że jest słabszy od tych tam napastników z innych reprezentacji. Być może od niektórych tak, ale z pewnością nie od wszystkich. "Lewy" jest najlepszym strzelcem Borussii jeśli chodzi o stosunek goli do czasu przebywania na boisku (a przynajmniej był w rundzie jesiennej, teraz statystyk nie znam). Strzelał gole częściej niż gwiazdorzący w klubie Barrios. Oczywiście jeszcze Lewandowski ma braki, ale wolę takich jedenastu w reprezentacji niż jedenastu Kolodziejczaków.
Ale to nie wina
Ale to nie wina Kolodziejczaka, że ma do wyboru dwie reprezentacje. A jest on w takim wieku, że jeszcze wszystko może się zdarzyć. No i co ma mówić? Definitywnie skreślać Polskę lub Francję? A może robic z geby cholewę i Polakom mówić, że zagra dla Biało-Czerwonych, a Francuzom, ze dla Tricolores? Powiedział chyba najuczciwiej, jak mógł powiedzieć.
I nie ma co unosić się honorem. Był taki chłopak, który bardzo chciał grać dla Polski, a jego rodzice słali listy do PZPNu, żeby się nim zainteresował. I nic. Ściana. Ten chłopak to Piotr Trochowski, który chwilę później był powołany przez Joachima Loewa do reprezentacji Niemiec. I jakoś nie przypominam sobie, by Niemcy mówili mu "chciałeś grać dla Polski, to za karę cię nie powołamy". Bo takie sytuacje się wykorzystuje.Trochowski zresztą zagrał na Mundialu 2010, a Polacy... szkoda gadać.
A Lewandowski - cóż, gdyby nie kosztował tyle ile kosztował, to nie mógłby liczyć na to, że ktoś będzie miał do niego cierpliwośc i pozwoli mu przez 10 meczów nie trafiać do bramki. Ale w końcu 4,5 miliona euro na ławce siedzieć nie może. Nie jest słabszy od napastników z innych reprezentacji? To kto jest od niego gorszy z Hiszpanów: Villa, Torres, Pedro czy Llorente? A z Niemców, Mueller, Podolski, Klose czy Gomez? A może van Persie, de Jong, Kuyt, Huntelaar, Lens czy Nistelrooy z Holandii? Mogę tak wymieniać długo.
Myślenie
Ale myślenie nie boli. Czasem warto się zastanowić, zanim coś się powie. Bo potem być może przyjdzie grać w tej lekceważonej, awaryjnej reprezentacji. I po pierwsze - trzeba będzie spojrzeć w twarz ludziom, których być może swoimi głupimi tekstami się najzwyczajniej w świecie uraziło (niestety, ale takie lekceważące gadanie mnie osobiście uraziło), a po drugie będzie to wtedy dowód na to, że jednak jest się co najwyżej średniej jakości grajkiem (skoro Francja się wypięła). No ale kiedy się nie myśli, to nie ma się chyba podobnych problemów.
Tak więc zamiast paplać to, co ślina przyniesie na język, może czasem warto się ugryźć w język. Bo to może ci lekceważeni za jakiś czas dadzą mu szansę na grę w reprezentacji.
Jakoś nie przypominam sobie, żeby Trochowski zrobił jakąś jakąś oszałamiającą karierę w reprezentacji Niemiec. Być może większą zrobiłby w polskiej, no ale chyba jest zadowolony? Lepiej wszak zagrać 35 meczów dla Niemców i mieć w kolekcji medal mistrzostw świata. Nawet jeśli jest się z reguły rezerwowym. (Swoją drogą wrzucę tu kamyczek do Twojego ogródka - jak myślisz, czy gdyby selekcjonerem wtedy, gdy Trochowski starał się o grę dla Polski, był tak znielubiony przez Ciebie Smuda, to gdzie teraz Trochowski by grał?;)
Poza tym zapominamy jeszcze o jednym: co takiego prezentuje na dziś Kolodziejczak? Czy tylko za dobre prezentowanie się w meczach juniorów mamy powoływać kolesia do reprezentacji narodowej? Bez jaj. Niech facet coś najpierw osiągnie.
Wiesz, zastanawia mnie ta polska cecha, która nie pozwala w rodakach dostrzegać fajnych cech, tylko każe wytykać im wszystko, co tylko można i czego nie można. My nie potrafimy się w ogóle wspierać, zawsze narzekami i gadamy, jacy to inni są świetni. Tymczasem Lewandowski gra z powodzeniem w drużynie lidera Bundesligi z ogromną przewagą nad całą resztą. Wchodzi, gra coraz lepiej, strzela ważne gole. Gdzie jest Gomez, Klose, Podolski czy Mueller? Daleko z tyłu. Gdzie jest Huntelaar? Przypomnę Ci: w Schalke, dziesiąte miejsce w Bundeslidze, strata 28 punktów. Nistelrooy? To już historia. A de Jong? Który? Nigel to defensywny pomocnik, a Luuk jak widzę strzela gole rzadziej niż ja się przewracam na prostej drodze. Van Persie? Porównywalny z Lewandowskim.
Kiedy Torres strzelił ostatnio jakąś bramkę? Nie pamiętam. Zgadzam się, że lepsi są Villa, Pedro. Llorente? Również porónywalny.
Musisz się bardziej postarać:)
1. Co więc na pytanie
1. Co więc na pytanie dziennikarza o wybór reprezentacji miał odpowiedzieć Kolodziejczak? Milczeć, czy powiedzieć, że nie będzie niczego komentował? A może powiedzieć, że wybierze tę, która mu złoży ciekawszą propozycję? Odpowiedział zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jeśli ma możliwośc wyboru jednej z dwóch drużyn narodowych, to oczywiste, że nie bedzie losował, tylko ułozy wg jakiejś swojej prywatnej hierarchii. Dla mnie to nie jest lekceważenie. Bo jak inaczej rozstrzygnąć ten wyór?
2. Trochowski może w kadrze nie zrobił oszałamiającej kariery, ale przecież nie o to mi chodziło. Zwyczajnie, nikt w Niemczech się na niego nie obrażał, po tym gdy okazało się, że w Polsce nikt go nie chciał. A czy chciałby go Smuda? W 2006 roku takich rozwiązań jeszcze nie praktykowano, więc nie wiem czy sam Smuda wpadłby na coś takiego.
3. To nie tak. Napisałeś, że do naszej kadry trafiają "odpadki narodowe", którzy są za słabi na grę w swoich macierzystych federacjach. No to ja chcę Ci uświadomić, że nawet nasi najlepsi piłkarze nie prezentują tak dobrego poziomu, żeby być porównywalnymi z piłkarzami reprezentacji zachodnich.
4. Gomez jest z tyłu, za Lewandowskim? Kurczę, nie wiedziałem, że 18 bramek w tym sezonie, to gorszy wynik od 6 trafień Lewego. Zwrócę Ci również honor, gdy Lewandowski zostanie królem strzelców Mundialu, tak jak Mueller (który obecnie w lidze ma 9 bramek). Jeszcze Podolski: 11 goli. Klose w tym sezonie wybitnie nie w formie, ale i tak przez lata był świetnym strzelcem.
Huntelaar - 7 bramek
Nistelrooy - 6 goli (tyle co Lewy), tylko, że przez większośc kariery grał na poziomie niosiągalnym dla żadnego polskiego kopacza
van Persie - 10 goli w Arsenalu (w lidze). Chciałbym widzieć Lewego, który strzela bramkę Barcelonie.
Luuk De Jong - 10 bramek w Twente Enschede w tym sezonie (Nie polecam wikipedii; prawdziwsze informacje dostępne są choćby tu: http://www.vi.nl/Spelers/Speler.htm?dbid=57989&typeofpage=84137)
Torres - 9 bramek w Liverpoolu/Chelsea
Llorente - 15 bramek w Primiera Division
Nie musze się starać, ale zawsze mogę wynaleźć innych :)
Aaaa
Kurczę, a powiedz mi, ile minut spędzają ci wszyscy gwiazdorzy na boisku? Potem porównaj z ilością minut spędzanych na boisku przez Lewandowskiego. Na tych ludzi, o któych piszesz, gra cały zespół, a z Lewym jest tak, że na szpicy gra Barrios i to na niego Borussia głównie pracuje, łącznie z Polakiem. Więc sorry, ale nadal mnie nie przekonałeś:)
I już na koniec, bo ta dyskusja nieco zniosła na bok główny temat tego posta - wytykajmy Lewandowskiemu uchybienia, ma sporo rzeczy do poprawy. Ale to materiał na naprawdę wybitnego zawodnika (zresztą już jest bardzo dobry) i wspierajmy go. Niech się dalej rozwija. Bo inaczej za parę lat znów stwierdzimy (z rozczarowaniem, ale zabarwionym jakże polską satysfakcją) - kurwa, miał takie papiery na granie i też się zmarnował. My jesteśmy mistrzami w marnowaniu wybitnych talentów.
Ciekawe dlaczego?
Statystycznie to wygląda tak:
Statystycznie to wygląda tak: Lewandowski strzela bramkę co 180 minut (licząc wszystkie rozgrywki, łącznie z Bundesligą, Liga europejską itd.). W takiej statystyce gorzej od niego wygląda m.in. Rooney (bramka co 259 minut), Diego Forlan (270 minut), Suarez (196 minut). No więc absurd.
Z wymienionych przeze mnie wcześniej piłkarzy, niektóry mają statystyki lepsze np. Gomez (93), van Persie (107), Llorente (142) inni gorsze Mueller (230), Torres (247). Jednak w rzeczywistości, żaden z nich w niczym nie ustępuje Lewemu. Nie wyobrażam sobie Lewandowskiego ani w koronie króla strzelcół Mundialu, choćby z tymi pięcioma trafieniami, ani w czołowych angielskich klubach jak Liverpool czy Chelsea. Jest na to zwyczajnie za słaby. Trzeba się z tym pogodzić, że wszyscy nasi piłkarze prezentują poziom co najwyżej średni.Zresztą w tym sezonie w Bundeslidze aż 27 piłkarzy strzeliło więcej bramek od Lewandowskiego.
Dlaczego tyle talentów się u nas marnuje? Dlatego, że brakuje nam dobrych trenerów, którzy odpowiednio prowadziliby piłkarzy już od dziecka. W tej chwili polski piłkarz ma szansę się wybić, nie dlatego, że został dobrze wyszkolony, a dlatego, ze nie został przez pseudoszkoleniowców zespusty. Tylko, że takich utalentowanych zawodników, którzy zepsuci nie zostali jest bardzo mało. Więc gdy na horyzoncie pojawia się taki Kolodziejczak, który ma talent i był szkolony w dobrych warunkach, nalezy go brac, a nie liczyć na jakieś produkty polskiej myśli szkoleniowej.
barwy narodowe na sprzedaż
Kłopot w tym że dziś barwy narodowe liczą się często najmniej. w dyscyplinach, w których mozna co chwilę zmieniac barwy anrodowe widać najlepiej gdzie zawodnicy mają barwy.
Był taki ciężarowiec, który na 3 kolejnych igrzyskach zdobywał medale dla trzech róznych krajów.
W piłce Nożnej na szczęście nie mozna zmieniac do woli. Choć kilka lat temu już udział w meczu młodzieżówki zamykał drogę do zmiany reprezentacji czego bardzo żałował Tomasz Radzinski.
A piłkarze cóż, każdy marzy by grać w reprezentacji, na ME, MŚ. a jak nie da im to kraj w którym się wychowali, to może da im to kraj skąd pochodzą rodzice czy dziadkowie.
Ja wiem, ze to budzi mieszane uczucia, ale takie czasy mamy.
a ze przez lata zaniedban związku i nie tylko szkolenie młodych piłkarzy u nas leży i kwiczy, to trzeba może korzystać z wyszkolonych zawodników w innych krajach.
Jasne
O ile są znacznie lepsi od tych, których mamy na miejscu. Póki co Monsieur Kolodziejczak nie wiadomo, od kogo jest lepszy. Bo nie gra w swoim klubie. Niech zacznie grać.
Zgadzam się z Żabą :) i z
Zgadzam się z Żabą :) i z Szatanem też się zgadzam. I Pan ma rację i Pan ma rację:)
Faktycznie lepiej jest mieć kogoś, kto będzie "gryzł trawę" i mentalnie będzie grał w reprezentacji, bo biało-czerwone barwy dużo dla niego znaczą.
Ale myślę, że lepiej jest mieć w obronie (i w ogóle w reprezentacji) chłodnego profesjonalistę Europejczyka (z polskimi korzeniami;) , niż żarliwego patriotę amatora :))
Nasza reprezentacja cierpi na brak dobrych piłkarzy, więc takich Kołodziejczaków powinniśmy zapraszać i sprawdzać - a może się chłopak rozwinie na najlepszego obrońcę w Europie ? i wtedy (jak już zagra u nas mecz czy dwa, to już go Francja nie powoła) - będzie "zaklepany" :))
Oczywiście
Ja też się z Żabą zgadzam. I z Tobą. Ale mimo wszystko mam gdzieś kolesi, którzy mają gdzieś Polskę. I tyle.
Z drugiej strony może faktycznie lepiej dumę wsadzić sobie w buty. Najlepszy przykład do taki Athletic Bilbao, gdzie grają sami Baskowie. No i od dawna ten klub nic nie znaczy.
Tak czy owak pan Kolodziejczak może sobie kulturalnie spadać. Nie lubię go.
jak możesz nie lubić kogoś
jak możesz nie lubić kogoś kogo nie znasz?
Normalnie
Tak samo jak lubię lub nie osoby, które np. widzę w telewizji. Nie znam ich przecież. Jak rozumiem Ty lubisz wyłącznie tych, których poznałeś? To ja mam szczęście:)