
"Mamy wspaniałych kibiców, ale ci piknikowi, którzy przychodzą tutaj po to tylko, żeby zjeść kiełbasę i pooglądać mecz, to proponowałbym im, żeby poszli na drugą stronę, bo tam jest ich miejsce. Takich kibiców nie potrzebujemy" - to fragment wypowiedzi Patryka Małeckiego po przegranym przez Wisłę Kraków meczu na własnym boisku z Lechią Gdańsk (27.08.2011). Klub natychmiast odciął się od tych słów wydając specjalny komunikat, zaś sam zawodnik został dotkliwie ukarany - finansowo oraz zawieszeniem na tydzień w prawach zawodnika "Białej Gwiazdy".
Co tam jeszcze powiedział Małecki, że jego własny klub zareagował tak stanowczo? "To co dziś zrobili kibice, ci piknikowi, to nie są dla mnie kibice i chciałbym, żeby nie przychodzili na mecze. Wolałbym grać przy pięciu tysiącach fanatyków, którzy są za bramką, a nie przy takich, którzy jedzą kiełbasę i powiem szczerze - mnie denerwują. Jak jest dobrze, to cię klepią, a jak komuś nie wyjdzie, to gwiżdżą. Tacy kibice niech nie przychodzą na mecze, bo ani nam nie pomagają, a przeszkadzają. Dziękuję". Naturalnie nie ingerowałem w poprawność stylistyczną tych wypowiedzi.
Klub zareagował wzorowo. Najpierw wydał komunikat, że nikt i nic w Wiśle Kraków nie jest "ważniejszy niż standardy, jakie obowiązują w klubie" i zapowiedział ukaranie zawodnika. Podkreślono, że "każdy kibic, przychodzący na stadion przy ul. Reymonta 22 jest dla niego bardzo ważny. Zachowanie wszystkich pracowników klubu, a w szczególności piłkarzy, które niosą znamiona braku szacunku dla kibiców, są w klubie traktowane jako najwyższe przewinienia dyscyplinarne". Konsekwencją tych oświadczeń jest wspomniana wcześniej kara dla Małeckiego.
Ile Małecki ma wpłacić do klubowej kasy - nie podano. Wiadomo natomiast na pewno, że nie zagra w meczu Wisły z Lechem Poznań. Trener Robert Maaskant w pełni popiera decyzje podjęte przez władze i wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby osobiście wystąpił do zarządu o restrykcje dla Małeckiego.
Teraz kilka słów ode mnie, bo - jak widać - na razie zachowuję spokój i ograniczam się właściwie do cytatów. Ale nie ukrywam, że aż mnie nosi. Bo tak głupiego piłkarza jak Małecki to ja chyba nie znam.
1. Patrykowi Małeckiemu zawsze odbijało. Zawsze musiał iść pod prąd, zawsze musiał mieć swoje zdanie - choćby tylko dlatego, żeby mieć inne niż wszyscy. Niestety, taka strategia działa wyłącznie wtedy, kiedy jesteś piłkarzem genialnym. Wtedy możesz być nawet totalnym idiotą, albo - jak choćby Eric Cantona - totalnie odjechanym oryginałem. Wtedy nawet możesz kopać się z kibicami. Ale Małecki nie jest genialnym piłkarzem. I nigdy nie będzie. Udowodnił to marnując koncertowo szansę, jaką po wielu miesiącach dał mu Franciszek Smuda. W meczu z Meksykiem, gdyby nie statystyki, nawet nie wiedziałbym, że w ogóle grał.
2. KIBICE SĄ W PIŁCE NOŻNEJ NAJWAŻNIEJSI. Kropka. W zasadzie mógłbym zakończyć teraz tę wypowiedź, ale może ktoś nie rozumie - nie daj Boże czyta to jakiś "małecki" - więc uzasadniam. Piłkarze grają w piłkę dla pieniędzy, w ten sposób zarabiają na życie. To jakby oczywiste. Ale gdyby tych ich wyczynów boiskowych nie chcieli oglądać kibice - nie byłoby piłki nożnej. Albo inaczej - może by i była, ale nikt by na niej nie zarabiał, a już na pewno nie piłkarze. Pieniądze, jakie są w futbolu, są w nim dzięki kibicom. WYŁĄCZNIE. Żaden sponsor nawet by o piłce nie pomyślał, gdyby nie fascynowała ona miliarda ludzi na naszej pięknej planecie. Zatem - używając pewnego skrótu myślowego - to kibice płacą Małeckiemu. Ale nie płacą mu za pieprzenie takich głupot.
3. Małecki obraził kibiców, ale również swoją wypowiedzią zakwestionował sens wolności, z której sam korzysta pieprząc głupoty. Bo kibic MA PRAWO wyrazić swoje zdanie na temat jakości meczu. Tak samo, jak Małecki może wyrazić swoje zdanie na temat zbyt twardego schabowego w restauracji. Płaci i wymaga. Kibice zapłacili za bilety i - co więcej! - zapłacili również za kiełbaski, które tak Małeckiemu przeszkadzają. Pewnie zapłacili również za jakieś picie. Wcześniej pewnie zapłacili za szalik klubowy. Zapłacili, więc mają prawo wymagać. A ponieważ reklamacji nie uwzględnia się, zwrotów za bilety nie ma - więc gwiżdżą. Jeśli się gra jak palant i w fatalnym stylu przegrywa u siebie - trzeba z pokorą gwizdy przyjąć. I postarać się o poprawę.
4. Pikniki. Częściowo omówiłem ich już w punkcie 3, ale tutaj rozwinę temat. Zupełnie nie rozumiem ataków pod adresem kibiców, którzy przychodzą na mecze od czasu do czasu, którzy nie drą się i nie wymachują szalikami czy nie podrygują w rytm "zapodany" przez stadionowego zapiewajłę. Ja powiem wprost - nienawidzę robić tego, co wszyscy. Nienawidzę, kiedy ktoś każe mi albo wskazuje, co mam robić. Dlatego nigdy nie będę fanatycznym kibicem w młynie. I tak ma bardzo wielu kibiców. Ale lubię popatrzeć na mecz, lubię pójść na stadion. Małecki mnie nie chce na trybunach? Mówiąc wprost... albo nie, nie będę pisał wprost. Trzeba trzymać poziom.
5. Obecnie buduje się nowe stadiony. Proponuje się zniżki dla dzieci i dla rodzin. Po co? Wiadomo - chodzi o pieniądze, które ci ludzie przyniosą. Ale dzieci ani rodziny nie są fanatykami. Są piknikami - przychodzą, oglądają mecz, trochę może pokrzyczą - ale to są pikniki. Mają sie wynieść, bo nie dopingują wystarczająco Małeckiego? Niech Małecki pokaże klasę, wtedy będzie miał doping.
6. Małecki utożsamił pikników z ludźmi, którzy są przy nim, jak dobrze gra, a jak gra źle, to go wygwizdują. To ja przypomnę tylko jeden głośny przypadek - niejaki "staruch" walnął w ryj piłkarza Rzeźniczaka za to, że ten podobno nie przykłada się do obowiązków piłkarza i słabo gra. "starucha" trudno nazwać piknikiem. Brak logiki u Małeckiego? Czego tu wymagać.
7. Doping na stadionie. Naturalnie jest fajny, pomaga, mobilizuje etc. Nie dziwię się, że piłkarzom lepiej się gra wtedy, kiedy czują za sobą wsparcie tysięcy fanów. Wystarczy spojrzeć, co się dzieje na trybunach w Madrycie, Barcelonie czy Bundeslidze. Ale Małecki nie rozumie chyba, że na takie tłumy fanów te kluby pracowały latami - świetną grą, wynikami, sukcesami w swoich krajach i Europie. Jak się jest słabym, to ma się mało kibiców. Więc módl się człowieku, żeby tych pikników było jak najwięcej. Jak będziesz dobrze grał, będziesz miał sukcesy - to i zagorzałych fanów będzie więcej. A ty nawet nie umiesz awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
8. Natura człowieka jest taka, że lgnie do zwycięzców. Łatwiej być kibicem Barcelony niż ŁKS-u. Ja wiem, że piłkarzom najbardziej odpowiadają ci kibice, którzy są z klubem na dobre i na złe. Ale bądźmy szczerzy - nawet jeśli jesteś wielbicielem jakiejś restauracji, to jeśli za każdym razem dostaniesz przypalone żarcie, śmierdzące albo skiśnięte, to będziesz chodzić do tej knajpy? Będziesz chciał za ten syf płacić? Albo wysłuchiwać obelg ze strony obrażonego kelnera? Oczywiście znajdą się dewianci albo masochiści, którzy mimo wszystko będą do tej knajpy chodzić i wychwalać ją wszędzie, jaka ona jest znakomita. Ale bez zmiany menu, dostawców, kucharzy i (być może) kelnera wielkiej frekwencji w tym lokalu spodziewać się nie można.
9. Miłość do klubu. To jest pojęcie generalnie OBCE większości piłkarzy. Bo co, wymagają wierności od kibiców drużyny, w której grają, ale jak tylko pojawi się lepsza oferta z innego klubu, natychmiast odchodzą i kochają swojego kolejnego pracodawcę. Na palcach jednej ręki można policzyć piłkarzy, którzy faktycznie kochają swój klub tak bardzo, że grają w nim przez całą swoją karierę. A kibice zostają. Dlatego mówienie o miłości do klubu przez kogoś, kto za jakiś czas z niego odejdzie, jest zwykłą hipokryzją. Wiem, że piłkarze grą w piłkę zarabiają na życie i idą tam, gdzie zapłacą im więcej, ale niech nie wymagają od kibiców bezwarunkowej miłości. Kibic też ma prawo do stawiania warunków. Zwłaszcza, że płaci.
Cieszę się, że Wisła ukarała Małeckiego nie tylko finansowo, ale i tym zawieszeniem. Może w tej łepetynie coś zaskoczy, może facet coś zrozumie. Podoba mi się postawa Maaskanta, który doskonale wie, o co chodzi w futbolu. Może ta sytuacja uświadomi to również Małeckiemu.
Bo tylko matka kocha bezwarunkowo. A kibic nie świnia, swoje prawa ma.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:
- Polska piłka w sezonie 2011/2012
- Klasyfikacja króla strzelców
- Aktualna tabela T-Mobile Ekstraklasy
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































Piłkarz Małecki
Eeeech... Z tym Małeckim, to problem zrobił się spory problem. Aczkolwiek było to do przewidzenia.
Jedna uwaga, oprócz kary finansowej i zawieszenia w meczu z Lechem, dostał również zakaz kontaktów z mediami.
Jego wypowiedź po meczu z Lechią uderzyła w najwierniejszych kibiców. Bo na E, w większości siedzą ludzie, którzy na Wisłę chodzili jeszcze w latach 70 czy 80, czyli kiedy p. Małeckiego na świecie, a także nawet w planach nie było. To w dużej mierze ludzie, którzy stali na słynnej X, kiedy Wisła grała w drugiej lidze lub tacy, którzy na własne oczy widzieli mecz z Legią w 1993. Niestety, tak zwani najwierniejsi, skupieni na trybunie za bramką uważają piłkarza Małeckiego za herosa, a gwizdy po meczu za zdradę. W ten sposób zagłaskują piłkarzy, i niektórym z nich, tak jak Małeckiemu przewraca się w głowie.
Do tego dochodzi podejrzenie, że zachowanie Małeckiego po wypowiedzi z soboty jest w dużej mierze sprawką jego menago. Wiele osób upatruje w tym chęci wymuszenia na Wiśle zgody na transfer. Trzeba pamiętać, że Bolek zerwał negocjacje tuż przed meczem z APOELEM. Piłkarz Małecki będzie mógł opuścić Wisłę już w przyszłym roku na podstawie tzw. prawa Webstera, a więc wygląda to jak stawianie Wisły pod ścianą.
Małecki ukarany
Zgadzam się, Patrykowi Małeckiemu odbiło! nie można mieć pretensji, że kibice gwiżdżą, po prostu oceniają jego pracę!
Pół biedy kiedy mecz jest wygrany a Patryk nie przykłada się do meczu! Ale kiedy drużynie nie idzie, kiedy trzeba szarpnąć, to Patryk ma przestoje, pretensje że ktoś mu źle podaje, pokazuje innym gdzie mają pokryć wolnego zawodnika!
Patryk czasem potrafi szarpnąć, ograć zawodnika i uderzyć na bramkę, czasem pada gol i wtedy jest dobrze! Ale generalnie przy systemie gry wymyślonym przez Maaskanta Patryk nie ma racji bytu. Nie gra kombinacyjnie, nie wychodzi do podań, blokuje przestrzeń do grania innym zawodnikom.
Myślę że odsunięcie Patryka na Lech nie będzie dużym osłabieniem.
Zgadzam się z całością
Zgadzam się z całością tekstu, ale to zdanie:
"Bo tak głupiego piłkarza jak Małecki to ja chyba nie znam."
Jak to? A Balotelli?
Swoją drogą...
...to moja wypowiedź jest nie do końca prawdziwa jako tak, ponieważ ja generalnie nie znam zbyt wielu piłkarzy. Więc powinienem napisać: "Bo tak głupiego piłkarza jak Małecki to ja chyba nie widziałem".
A co do Twojej, jakże celnej, uwagi - masz rację. Balotelli jest jeszcze głupszy:)
Kibice i widzowie
Powiem tak z jednej strony troche rozumiem Małeckiego, bo zapewne wolałby by stadiony były wypełnione dopingującymi fanatykami. a tak nie jest. stadiony to przekrój naszego społeczeństwa.
I są tam kibice, którzy za klub pójda w ogień, i prezesi, biznesmeni i budowlańcy i rodziny.
Kibice, którzy dopingują zywiołowo cały mecz i widzowie, którzy mecz tylko oglądają.
Ale na stadionie jest i powinno być miejsce dla wszystkich.
A że gwiżdza? to ja zapewniam Małeckiego, ze jak ci fanatyca zza bramki sie wkurwia na chujową grę jakiejś panienki to wtedy dopiero usłyszy gwizdy.
A jeszcze o gwizdach na koniec wspomne jeden z wielu doskonałych felietonów śp. Zdzisława Ambroziaka. Nie mam dosłownej treści więc cytuję z pamięci.
A napisał mniej więcej tak odnosząc sie kilka lat temu do przyczyn dlaczego Nasi siatkasze nie mogą przekroczyc pewnego progu i ogrywac tych najlepszych.
I stwierdził, że przyczyna sa kibice. Bo ci w siatkówce owszem wspaniali, dopingują i tak dalej, ale niezaleznie czy siatkarze wygraja czy nie to dopinguja tak samo a na koniec odśpiewają pieśń o małym rycerzu.
Natomiast przydałoby się przeszczepić kilka zwyczajów kibiców piłki nożnej, którzy owszem tez żywiołowo dopingują, ale jak widzą że piłkarze knoca, graja słabo to wykrzyczą co myslą o takiej grze, obdarzą ich porcją gwizdów. I moze takie reagowanie przydałoby sie naszym siatkarzom.
Siatkarze
W końcu coś chyba wygrali, nie zostali czasem mistrzami Europy?:) Stanęli też na podium w Lidze Światowej? Ale masz rację, doping na meczach siatkówki to nie doping, tylko marketingowy event.
doping
Tak ale ten felieton, do którego się odniosłem Zdzisław Ambroziak napisał przed tymi medalowymi występami.
I powiem szczerze to szukałem w necie czy jakoś można do niego dotrzeć, bo był fanomenalny napisany z powaga ale i z przekąsem.
Cieszę się, że zmieniłeś
Cieszę się, że zmieniłeś zdanie i zrozumiałeś, ze kibic ma prawo sobie pogwizdać i pobuczeć. Jeszcze niedawno, w dyskusji na temat wygwizdania Deyny na Śląsku twierdziłeś, że ci co gwizdali to idioci i kretyni.
I nie zmieniłem zdania
Uzasadniłem dość szczegółowo swoją wypowiedź na temat tamtego zachowania kibiców, a zdania nie zmieniłem. Ci, co gwizdali wtedy na Deynę, którego genialny gol z rzutu rożnego dał nam bezwarunkowy awans na mundial w Argentynie, byli idiotami i kretynami. Tu nie zamierzam wracać do tamtej dyskusji.
Plączesz się. Czemu nie
Plączesz się. Czemu nie nazwiesz kretynem tego kto gwizdał na Małeckiego ? Czy Deyna był świetą krową ze na niego nie wolno gwizdnąć ? Kibic płaci, wymaga i ma prawo gwizdać i buczeć. Sam to napisałeś. Bez względu na to czy ktoś nazywa się Małecki czy Deyna. Czy strzlił gola czy nie. Ma prawo i już. A ty nie masz prawa nazwać nikogo idiotą ani kretynem.
Prawo
Skoro kibic ma prawo gwizdać i buczeć, to i ja mam prawo nazwać kogoś kretynem i idiotą. Nie każdy przypadek jest taki sam. A jeśli nie widzisz różnicy między przypadkiem Małeckiego i Deyny, to Twój problem, nie mój. Mnie w to nie mieszaj.