
No i wszystko już jasne. Mamy w grupie Czechów, Greków (mecz otwarcia 8 czerwca) oraz Rosjan. Grupa marzeń? Teoretycznie tak. Uniknęliśmy w zasadzie wszystkich potężnych europejskich hegemonów. Kolejny dowód na to, że Franciszek Smuda jest w czepku urodzony. No ale teraz będzie cholerna presja i niewyjście z grupy na EURO 2012 bedzie w Polsce uznane za porażkę. Lepszego losowania - bądźmy szczerzy - nie mogło być. Cud? To się okaże. Grupy rozlosowane. Teraz wszystko w nogach piłkarzy.
Zaczęło się wszystko od mdłego przemówienia Michela Platiniego (odtworzonego z taśmy!), potem na scenie pojawili się nieziemscy tancerze ukraińscy. Gdyby tak grali piłkarze Ukrainy, jak tańczyli ci tancerze, to Ukraińcy byliby mistrzami Europy i świata:) Potem pojawili się prowadzący - słodka Olga Freimut i pulchny Piotr Sobczyński. Kilka słów wprowadzenia i nie mogło się odbyć bez polityki - prezydent Ukrainy Janukowycz z gębą pełną frazesów i sztucznym uśmiechem powitał obecnych (a Tymoszenko gnije w więzieniu...). Oklaski i teraz prezentacja miast-gospodarzy.
Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Poznań. Lwów, Kijów, Charków i Donieck. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że polskie stadiony są zdecydowanie piękniejsze. No i znów jacyś artyści na scenie, jakaś Jamala (who the fuck is Jamala?!) z piosenką napisaną specjalnie na tę uroczystość. Miłosciwie pominę ją milczeniem... Bo milczenie jest złotem, dokładnie jak tytuł tej szmirowatej pieśni.
Ja pierdykam, Ściana Mistrzów. Trzynastu Mistrzów. Trzynaście piłek. Poniedielnik, Suarez, Riviera, Breitner, Panenka, Hrubesch, Giresse, van Basten, Schmeichel, Bierhoff, Zidane, Nikopolidis, Capdevila. Fajny moment, fajnie pomyślane. Cała trzynastka stoi na scenie z piłkami w dłoniach. Prowadzący zadają debilne pytania, ale kawał historii futbolu nie daje się łatwo zbić z tropu. Trochę dziwne, że wypowiedziało się ledwie czterech gwiazdorów...
No i pora na Tango 12, oficjalną piłkę EURO 2012. Na scenie pojawił się Siergiej Bubka i przyniósł piłeczkę... cholernie niepozorną. Mały zawód. Dobrze choć, że jest dużo białego, osobiście lubię białe piłki z niewielkim deseniem. Niech będzie.
Platini wnosi na scenę Puchar Henri Delaunaya, rozpoczyna się ceremonia. Prowadzi ją Gianni Infantino, sekretarz generalny UEFA. Pomagają mu Hrubesch, Schmeichel, van Basten i Zidane.
Oto wyniki:
Grupa A:
- Polska
- Grecja
- Rosja
- Czechy
Grupa B:
- Holandia
- Dania
- Niemcy
- Portugalia
Grupa C:
- Hiszpania
- Włochy
- Irlandia
- Chorwacja
Grupa D:
- Ukraina
- Szwecja
- Francja
- Anglia
Zobacz szczegółowy terminarz fazy grupowej EURO 2012
- Ankieta: Wyjdziemy z grupy? GŁOSUJ!
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zobacz również:
- Terminarz fazy grupowej EURO 2012
- EURO 2012
- Wszyscy chcą wylosować reprezentację Polski
- Więcej o Mistrzostwach Europy w piłce nożnej
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać









































Ech, szkoda że nie trafiliśmy
Ech, szkoda że nie trafiliśmy na Francję i Włochów albo Niemców, byłby mniejszy wstyd nie wyjść z takiej grupy.
Tak to wychodzi na to, że ze Związkiem Radzieckim gramy o wszystko, a z Czechosłowacją o honor.
PS: Dlaczego piłka na Euro w Polsce i Ukrainie nazywa się "Tango"? I dlaczego wzór na niej przypomina damskie stringi?
euro
Ty jak widzę wciąż pesymista:) Ja tam zawsze jestem optymistą, wyjdziemy z grupy i zamieszamy ostro na EURO, zobaczysz. A piłka nazywa się "tango", bo nie mogliśmy się dogadać z Ukraińcami, czy ma się nazywać "mazurek" czy "kozak":) Stringi są fajne, ja tam lubię. Byle nie z Koniakowa:)
zamieszamy?
Nasi coś czuję zamieszaja tylko wtedy jak po przegranych meczach pójda ostro w tango:))
A tak na powaznie. ja wolę sie mile zaskoczyć niz znów rozczarowac. Nie wierzę w jakies dobre wyniki, moze walka o honorowy remis z Czechami?
Co do nazwy piłki, to od początku Euro piłki tak się własnie nazywały, chyba tylko w dwóch ostatnich edycjach Euro miały inną nazwę
No jestem pesymista, bo trzy
No jestem pesymista, bo trzy remisy to maks na co na stać. Rosja jest poza naszym zasięgiem, Grecja raczej też, może z Czechami coś by się mogło udać, ale nie tak dawno graliśmy z nimi w kwalifikacjach do Mundialu i jak to się skończyło, pamiętamy.
było
To wszystko było. A co było, a nie jest...