
Łukasz Piszczek nie był bezwolną ofiarą systemu korupcyjnego w polskiej lidze. Nie został przez nikogo zmuszony do działań korupcyjnych. Jego kariera nie załamałaby się, gdyby nie uczestniczył w działaniach korupcyjnych. Łukasz Piszczek wziął udział w korupcji z pełną świadomością swoich czynów. Łukasz Piszczek zwerbował na dodatek przynajmniej jednego z piłkarzy do tego procederu. Łukasz Piszczek to dziś największy problem Franciszka Smudy.
Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)
Bo do tej pory Piszczka w zasadzie wszyscy bronili. Chodzi o ustawienie meczu Zagłębia Lubin z Cracovią (maj 2006 roku). Piłkarze Zagłębia dzięki temu meczowi definitywnie awansowali do Pucharu UEFA. Obrońca reprezentacji Polski oraz Borussii Dortmund był w gronie pięciu zawodników Zagłębia, którzy cały przekręt zorganizowali. Jednak ten ostatni fakt ujrzał światło dzienne dopiero w zeszłym tygodniu dzięki publikacji bloga "Piłkarska mafia". Do tej pory Piszczek bronił się naiwnością, strachem przed starszymi kolegami oraz obawą przed wpływem tej sprawy na swoją dalszą karierę. Miał być bezwolnym pionkiem. A był jednym z rozgrywających, przy okazji sprowadzając na złą drogę Grzegorza Bartczaka. To wszystko piłkarz zeznał w prokuraturze.
Inną wersję sprzedał mediom i kibicom (tę, w której był jakoby ofiarą). Większość fanów (w tym i ja) w zasadzie wzięła go w obronę, bo przecież wiadomo, jaki wpływ mają na młodych zawodnikom starzy wyjadacze. Jednak w obliczu nowych faktów mam wrażenie, że ilość przeciwników Piszczka wzrośnie gwałtownie. Zwłaszcza przeciwników jego gry w reprezentacji Polski.
Bo co prawda sam piłkarz poniósł już karę - zapłacił 100 tysięcy złotych grzywny, zwrócił 48 tysięcy złotych premii. Ma wyrok w zawieszeniu na trzy lata. Przez pół roku nie był powoływany do reprezentacji Polski. Ale jednocześnie miał zawsze wielkie wsparcie części kibiców, trenera Borussii Juergena Kloppa oraz selekcjonera Franciszka Smudy. Kibice pewnie znów się spolaryzują, Klopp na pewno zdania nie zmieni. Ciekawi mnie teraz, co w obecnej sytuacji zrobi Franciszek Smuda. Nota bene w 2006 roku trenerem Zagłębia był właśnie obecny selekcjoner reprezentacji Polski - co oznacza, że Piszczek bezpośrednio oszukał wtedy właśnie jego.
Jakiś czas temu Smuda sprawę postawił jasno - piłkarze umoczeni w aferę korupcyjną nigdy w reprezentacji nie zagrają. Przynajmniej, dopóki on będzie selekcjonerem. Ugiął się w przypadku Piszczka usprawiedliwiając go młodym wiekiem i wpływem starszych. W chwili obecnej te argumenty przestały mieć uzasadnienie. Co zrobi Smuda? Wyrzuci Piszczka z kadry? Jednego ze swoich najlepszych piłkarzy? Gwiazdę Bundesligi?
Rok temu napisałbym, że wyrzuci. Wtedy jeszcze miałem wiarę w zasady, jakimi kieruje się Smuda w prowadzeniu reprezentacji. Teraz szczerze w to wątpię. Selekcjoner nagina swoje wcześniejsze słowa, interpretuje je na nowo. Wkurza się na dziennikarzy, którzy przypominają mu różne deklaracje, jakby zapomniał, że żyjemy w czasach, kiedy wszystko zostało zapisane i zarejestrowane przez mikrofon i kamerę.
I dlatego z Piszczkiem będzie miał mimo wszystko dylemat. Co prawda zapowiedział, że oszustów do kadry nie weźmie, ale Piszczek to nasz najlepszy obrońca. Na dodatek znakomicie grający do przodu, świetny skrzydłowy. Klasa międzynarodowa, a może nawet światowa. Co teraz?
Teraz zacznie się wyszukiwanie argumentów za tym, żeby mimo wszystko Piszczka do kadry na EURO 2012 powołać. Jestem bardzo ciekawy, co Smuda i jego sztab wymyślą. To będzie z pewnością bardzo ciekawy spektakl.
Warto jednocześnie przypomnieć, że jeśli Smuda mimo wszystko powoła Piszczka, wtedy przestanie mieć jakiekolwiek argumenty za niepowoływaniem do kadry Artura Boruca. Pamiętamy, że selekcjoner zrezygnował z usług golkipera Fiorentiny po aferze samolotowej, kiedy Boruc z Michałem Żewłakowem napili się wina, pomimo zakazu wydanego przez Smudę. "Franz" do dziś twardo nie powołuje bramkarza, pitoląc coś o zasadach etc. Casus Piszczka obali ten argument w całości. Czy to oznacza, że Boruc wróci do reprezentacji?
Moim zdaniem nie wróci. Bo Smuda nie kieruje się obiektywną oceną wartości piłkarzy, ale swoimi sympatiami i antypatiami. Piszczka Smuda lubi, Boruca nie lubi. Piszczek będzie grał, Boruc nie. I żadne zasady nie mają tu najmniejszego znaczenia.
Co bym teraz zrobił będąc Smudą? Oczywiście powoływałbym Piszczka dalej! Ratowałbym resztki szans na dobry wynik na EURO, bo to jedyne wyjście dla selekcjonera, żeby w ogóle zapisać się ładnymi zgłoskami w historii reprezentacji Polski. Chrzanić zasady - za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, czy Piszczek grał w kadrze czy nie. Czy miał coś za uszami. Idąc za głosem tych, którzy chcą zakazu powoływania Piszczka do kadry, Smuda traci najlepszego obrońcę i osłabia już i tak bardzo niepewną defensywę.
Historię piszą zwycięzcy. Jeśli Polska osiągnie sukces na EURO 2012 (pytanie, co będzie tym sukcesem?), nikt Smudzie nie wytknie polityki personalnej. Jeśli zdarzy się porażka, sprawa Piszczka wcale nie będzie najważniejszym gwoździem do trumny selekcjonera.
A Twoim zdaniem Piszczek powinien grać w kadrze czy nie? Zagłosuj w sondzie
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Uwaga, śmieszne:
Zobacz również:
- Skład na mecz z Portugalią
- Polska piłka sezon 2011/2012
- To wszystko wina Smudy
- Upadek
- Statystyki reprezentacji Polski wszech czasów
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać








































niech zdobywa tytuły z BVB
a reprezentację niech ogląda w tv.
O jakim sukcesie na euro mówisz? Będzie 2 razy ciężki wpierdziel i jeden remis i to by było na tyle. Wszyscy się jarają naszą grupą, że tak słaba. Przypominam tylko że tzrej nasi przeciwnicy w kilku ostatnich euro osiągnęli więcej niż anglia, włochy i Francja. Więc lepiej nie oglądać sięna jakiś wyimaginowany sukces i lepiej żeby zasady naboru do kaadry były przejrzyste teraz i w przyszłości.
"za kilka lat nikt nie będzie pamiętał..." - mylisz się. Ja i wielu będzie pamiętać, że koleś który wielokrotnie w mediach kreował się na ofiarę systemu łapówkowego [gadał że był młody, głupi, bał się starszych i w zasadzie gdyby nie brałby udział to wypadłby z tej piłkarskiej karuzeli] w rzeczywistości robił co innego. Okazuje się, że był niemalże prowodyrem kupienia tego nieszczęsnego meczu z cracovią. Oczywiscie zachowując odpowiednie proporcje to tak jak z ręką boga/maradony w meczu z anglią. wielu kibiców to pamięta.
jaką masz pewność że to jedyny taki wybryk obrońcy lepszego od alvesa? A może jeszcze ktoś sobie coś przypomni i okaze się że nasz bohater nie tylko ten mecz kupił?
tak jak w wiśle wyczerpała sięcierpliwość do małeckiegoo, tak i moja cierpliwość do krętactw piszczka. Out z kadry.
jeszcze jedno: nie ma ludzi niezastąpionych
Bo ja wiem
Jak będzie sukces, to będą o tym pamiętać nasi rywale co najwyżej, na pewno nie polscy. Tak jak argentyńscy bagatelizują "rękę Boga".