
Co się dzieje z wielkim Manchesterem United? Kiedy piłkarska Europa wycofała się na z góry określone, zimowe pozycje, Premier League gra jak szalona. I chyba to ekstremalne (choć przecież w Anglii całkiem normalne) tempo nie wychodzi na dobre Aleksowi Fergusonowi i jego podopiecznym. Chwilę wcześniej przegrali Ligę Mistrzów ze słabiutkim FC Basel, przegrali ostatni ligowy mecz w 2011 roku (2:3) z jeszcze słabszym (ostatnie miejsce w tabeli!) Blackburn u siebie (!), przegrali pierwsze ligowe starcie w 2012 roku ze średnim Newcastle United (0:3). Forma cieniutka. Co się dzieje?
Nastroje w klubie chyba również nie są najlepsze. Faworyzowany przez Fergusona, kupiony za wielkie pieniądze potencjalny następca Petera Schmeichela i Edvina van der Sara hiszpański młokos David de Gea zawodzi. Wpuszcza masę bardzo głupich bramek, jest niepewny na linii i na przedpolu i z pewnością nie spełnia ogromnych oczekiwań, z jakimi go na Old Trafford ściągano. Może warto było jednak wcześniej postawić na Kuszczaka?
Sfrustrowany jest z pewnością największy gwiazdor "Czerwonych Diabłów", Wayne Rooney. Nie dość, że zgubił gdzieś swoją świetną formę, to jeszcze na dodatek pod koniec 2011 roku musiał zaplacić aż 250 tysięcy funtów (grubo ponad milion złotych!) kary za złamanie regulaminu klubu - czyli wyjście z żoną i znajomymi do nocnego klubu. Alex Ferguson się wściekł i nie wystawił Rooneya do składu na mecz z Blackburn. Pewnie był przekonany, że jego zespół nawet bez swojej największej gwiazdy poradzi sobie z autsajderem - a tu taka przykra niespodzianka. I to w dzień jego siedemdziesiątych urodzin!
Kilka dni później jeszcze większe upokorzenie, pogrom z Newcastle aż 0:3! Tymczasem największy i do tego lokalny rywal, Manchester City (który też gubi punkty, ale mam wrażenie, że w mniej głupi sposób) zaczyna powoli uciekać w tabeli i ma już 3 punkty przewagi.
Mija chyba powoli epoka Aleksa Fergusona na Old Trafford. Z pewnością Szkot nie podda się bez walki, ale powoli widać, że jego pomysł na Manchester United chyba się wyczerpuje. Poza tym jego metody trenerskie powodują coraz większe spustoszenie w składzie, a lista kontuzjowanych graczy jest coraz bardziej imponująca... Może pora odejść w momencie, kiedy jest się mimo wszystko blisko szczytu? Może nie warto rozmieniać swojej sławy na drobne?
Naturalnie nikt w klubie go ani teraz ani za jakiś czas wyrzucać nie będzie, ale pora na emeryturę, sir Ferguson. Mam nadzieję, że władze United to widzą i powoli szykują się na odejście coacha z posady, którą od wielu już lat zajmuje. Tempo pracy, poziom stresu i oczekiwań to stanowczo za dużo dla siedemdziesięcioletniego dziadka. Miejsce w zarządzie czy jakiejś radzie nadzorczej, może stanowisko osoby odpowiedzialnej za szkolenie w klubie, może maskotka klubu - to warianty dla Fergusona.
A 8 stycznia już kolejny bardzo ważny sprawdzian dla sir Aleksa i jego zespołu - starcie z Manchesterem City w Pucharze Anglii. Prestiżowy pojedynek, którego "Czerwone Diabły" nie mogą przegrać, jeśli chcą zachowac jako takie morale przed bardzo ciężkim sezonem. Ciężkim, bo walka o triumf w Premier League będzie trudna i bolesna, a gra wiosną w Lidze Europejskiej upokarzająca.
Jedno wydaje się być pewne - w Europie coraz mniej klubów trzęsie nogami przed Manchesterem United.
PS. Właściciele klubu jednak najwyraźniej wciąż ślepo wierzą w Fergusona. Angielskie media podają, że Szkot dostanie sporo pieniędzy na kolejne transfery.
***
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać





































