Prowadzenie serwisu o piłce nożnej, choćby nawet tak amatorskiego jak FootballBlog, przynosi czasem zupełnie nieoczekiwane wydarzenia. 28 września 2010 roku przeżyłem jedno z takich wydarzeń - spotkałem się oko w oko z królem polskich kibiców. Właściwie powinienem nawet napisać wielkimi literami, Królem Polskich Kibiców. Czego by bowiem nie powiedzieć o Andrzeju Bobowskim, to jedno jest pewne - nie ma chyba większego zapaleńca wśród fanów polskiej piłki.

szatanski z Królem Polskich Kibiców na Stadionie Narodowym
To cholernie barwna postać, chyba każdy piłkarski kibic go zna albo kojarzy - starszy pan w grubych okularach, ogromnej koronie z piłkami i królewskim, czerwonym płaszczu. Obecny na wszystkich meczach polskiej reprezentacji i wielu meczach polskich klubów. Zawsze przyciąga wzrok, wzbudza serdeczny uśmiech i skłania do robienia sobie z nim zdjęć. Prawdziwy kibic, żaden fanatyk - choć najbliższa sercu pozostaje mu warszawska Legia. Ale - w bliski mi sposób - potrafi kibicować każdej polskiej drużynie.
Spotkaliśmy się wczoraj i gadaliśmy ze dwie godziny. Choć całkiem niedawno zmarła mu żona (ponad 50 lat małżeństwa!), zachowuje pogodę ducha i często się uśmiecha. I ciągle nawija, rzuca anegdotami i historyjkami jak z rękawa. Naprawdę niesamowita osobowość. Odniosłem wrażenie, że zna wszystkich działaczy, piłkarzy, sędziów i prezydentów - i jest z nimi po imieniu.

Bobo i Johann Cruyff
Nie będę tutaj wymieniał wszystkich jego osiągnięć, bo pewnie wiele bym pominął. Podczas rozmowy z nim udało mi się uzyskać zgodę na publikowanie wybranych fragmentów jego książki "Tajemnice Króla Kibiców", dzięki czemu użytkownicy FootballBloga dowiedzą się całej masy rzeczy - nie tylko o samym Andrzeju Bobowskim. Jestem przekonany, że te teksty mocno wbogacą zawartość naszego serwisu.
Ale o jednej rzeczy muszę napisać. "Król Polskich Kibiców" na wszystkie mecze jeździ za swoje pieniądze. Taki hiszpański "Manolo" otrzymuje znaczące wsparcie hiszpańskiej federacji piłkarskiej - ale tam działacze znakomicie rozumieją marketingową rolę rozpoznawanego wszędzie "króla hiszpańskich kibiców". Polski król radzi sobie sam. Dziwne? Chyba nie, jeśli spojrzy się na to, kto od wielu już lat rządzi polską piłką...
Niniejszym otwieram dział poświęcony "Królowi Polskich Kibiców" i jego niezliczonym przygodom na stadionach całego świata. Zapewniam, że lektura będzie przednia. A tym, którzy chcieliby poznać całą zawartość książki, odsyłam po prostu do księgarni. Fantastyczna lektura.
Opowieści Króla Kibiców
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------






-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:

Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
Osobiście uważam że mecze
Osobiście uważam że mecze reprezentacji nie są tak emocjonujące jak drużyn klubowych. A będzie z tym coraz gorzej już słyszy się o tym by Polakami zostali Arboleda, Cionek i inni.
Widziałem 5 meczy reprezentacji na żywo wszystkie w ubiegłym wieku:
Polska -Anglia w 93 kiedy były zamieszki na trybunach wynik 1:1 i Leśniak zmarnował 100% sytuację.
Polska - Francja w 94 tu nie popisał się Kosecki, po zero
Polska - Słowacja 5:0 i udany debiut Jacka Zielińskiego
Polska - Rumunia 0:0 i znów na trybunach więcej się działo niż na boisku.
Polska - Niemcy 0:2 i na razie na więcej się nie zanosi,
WIĘCEJ OPTYMIZMU !!!!!!!!!
A moze zamiast narzekac na stan Polskiego futbolu, lepiej wspominac dobre, ba nawet bardzo dobre mecze, rozegrane przez Biało-Czerwonych. Min; POLSKA - ZSRR 2:1, - ANGIA 2:0, - HOLANDIA 4:1, czy z Włochami 2:1 itd. Prosze o sporządzenie listy co najmniej 10 spotkan piłkarskich Polskiej reprezentacji które będziemy ciągle wspominąc.
Dobra ile to mozna wspominać
Dobra ile to mozna wspominać ? Cały swiat idzie do przodu i żyje terażniejszością czy myśli o przyszłości a w Polsce ciągle żyje się historią. W sumie mnie to juz męczy. Ja chcę byc dumny z obecnych dokonań polsiego futbolu. A tego mi brakuje i to bardzo. Wiem historia jest wazna rzeczą i trzeba ją znać. Przeszłe dokonania Biało Czerwonych nie spowoduja, że w rankingu FIFA wespniemy sie na sam szczyt, czy polskie drużyny w pucharach europejskich zaczna wygrywać. Jak juz mówiłem świat niestannie gna do przodu i musimy sie do tego przystosować, bo inaczej zginiemy. To chyba jest nasza narodowa cecha, ciągłe życie historią.
Zero zagrożenia
Czyli Andrzej Bobowski z Twojej strony detronizacji spodziewać się nie musi:)