
Biedny ten nasz Stasiu, oj biedny. Najpierw odszedł Niedzielan (do Cracovii), Baran (do GKS Bełchatów), Sobiech (do Polonii Warszawa). Plus kilku jeszcze mniej istotnych dla drużyny zawodników. I już wtedy narzekał, że źle się dzieje, że Ruch Chorzów osłabia swój skład w nowym sezonie. A teraz jeszcze zabiorą Ruchowi Macieja Sadloka, kolejnego ulubienca Stasia. Co prawda kasa za tego młodego obrońcę wydaje się być godna (3 miliony złotych), ale jak dotąd śląski klub kiepsko radzi sobie z dobrymi zakupami.
W zasadzie trudno dopatrywać się w Ruchu jakichś znaczących wzmocnień po sprzedaży trzech wymienionych wcześniej piłkarzy. Co może oznaczać, że klub raczej wydaje pieniądze na bieżące funkcjonowanie. Co z kolei oznacza bardzo prawdopodobny brak sukcesów w bieżącym sezonie Ekstraklasy. Niektórzy wręcz prorokują spadek do I ligi.
O tym, że transfer Sadloka jest raczej przesądzony, świadczy niedawne spotkanie piłkarza w towarzystwie przewodniczącego rady nadzorczej Ruchu z Pawłem Janasem, wiceprezesem klubu z Konwiktorskiej. Strony kombinują z opcją podpisania umowy już teraz, ale sam piłkarz zawitałby do Warszawy dopiero od 1 stycznia. Jak widać Ruch zdaje sobie sprawę, że pozbywanie się teraz zawodnika klasy Sadloka może spowodować katastrofę w szeregach obronnych drużyny. Ale pieniądze jednak kuszą, więc jeśli JW się uprze i już teraz będzie chciał mieć Sadloka u siebie, to z pewnością dopnie swego.
W zasadzie zaskakuje mnie trochę ta determinacja Polonii. Sadlok to wprawdzie dość perspektywiczny zawodnik, ale mimo wszystko niczego wielkiego jeszcze ani nie pokazał, ani nie osiągnął. Józef Wojciechowski nie jest znany z wielkiej cierpliwości, więc oczekiwanie na rozwinięcie się Sadloka może go nieco znudzić. Mam nadzieję, że zarówno piłkarz, jak i cała Polonia szybko okażą się na tyle dobre, że właściciel nie będzie chciał rozwalać wszystkiego i budować od nowa. Szkoda by było.
Bo - czego by nie mówić o Wojciechowskim - udało mu się zebrać w Polonii naprawdę dobry skład. I teraz trzeba dać mu czas na skonsolidowanie się, okrzepnięcie. Trzy pierwsze mecze nowego sezonu dowiodły, że jak na polskie warunki potencjał jest ogromny. Runda jesienna powinna polegać na zgrywaniu zawodników, wiosenna na szlifowaniu taktyki - a potem walka w pucharach. I może awans do Ligi Mistrzów. O tym marzy nie tylko Józef Wojciechowski.
A Ruch? Cóż... może znów kogoś sprzeda.
Zobacz również:
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Sadlok ma iść dopiero od
Sadlok ma iść dopiero od stycznia tak większą część sezonu pogra w Ruchu. Sprowadzenie na Cichą duet SS to też nie były wielkie transfery a jednak okazały się strzałami w dziesiątkę. Ostatni wielki transfer w Ruchu to było sprowadzenie Marcina Zająca I Macieja Scherfchena. Dobrze to Ruch na tym nie wyszedł więc głośnie transfery to nie wszystko. W tym oknie transferowym przyszli Olszar uznany ligowiec, Bronowicki były reprezentant kraju który ma ambicje powrotu do wysokiej formy, oraz Maciej Jankowski rówieśnik Sobiecha. Jankowski w debiucie zdobył bramkę i gdyby to miało miejsce w Lechu ( gdzie Drygas w debiucie oddał celny strzał na bramkę i okrzyknięto go talentem) lub Legii to chłopak udzielał by wywiadów na okrągło. Co do osłabień to następny w kolejce jest Pilarz i mówi się o Cracovii. Kończy mu się kontrakt i od 1 stycznia 2011 będzie wolnym zawodnikiem.
Co do Polonii Warszawa to tak powinno wyglądać budowanie zespołu na LM czyli przejęcie najlepszych Polaków z ligi oraz ew powroty Polaków z zagranicy i tylko uzupełnienie obcokrajowcami. Tylko jak zachowa się Wojciechowski gdy przyjdzie mu stanąć po drugiej strony transferowej barykady? Gdy to po jego zawodników zgłoszą się inni .
Co zrobi JW
Ja się bardziej boję o to, co zrobi JW, kiedy Polonia wreszcie zremisuje lub przegra jakiś mecz w lidze...