
Siedzę i czekam na mecz Polaków z Amerykanami. Dziwny jestem, bo to wszak tylko sparing, na dodatek rozgrywany o godzinie drugiej w nocy czasu polskiego. Ale nie miejsce ani czas na analizę stanu mojego zdrowia psychicznego, bo w obliczu braku kolejki Ekstraklasy, zerknąłem dziś na pierwszoligowy front walk o awans do najwyższej klasy rozgrywek. Dzieje się tu sporo ciekawego, mnie oczywiście najbardziej interesuje forma ŁKS-u oraz pewien dwudziestoletni Nigeryjczyk.
Zacznę od Łódzkiego Klubu Sportowego. TVP Sport transmitowała dziś mecz mojego byłego klubu i postanowiłem powalczyć z moją żoną oraz z "Mam talent" - o dziwo z sukcesem:) Mogłem więc spokojnie obejrzeć sobie spotkanie łodzian z Górnikiem Polkowice. Pierwszym zaskoczeniem było to, że szkoleniowcem ekipy z Polkowic jest wciąż mój kolega z juniorów ŁKS, Dominik Nowak. Ciekawe, jak "Menel" (taką słodką ksywą mógł się Dominik pochwalić) przeżył powrót na stare śmieci.
Wracając do meczu - nie porwał mnie specjalnie. ŁKS męczył się przez ponad godzinę z dobrze ustawionym przeciwnikiem. Wzruszyła mnie dopiero sytuacja, kiedy faulowany był Mączyński i sędzia podyktował rzut karny dla "Rycerzy wiosny". Piłkę ustawił sobie wicelider tabeli najlepszych strzelców I ligi, Marcin Mięciel. No i strzelił dokładnie tak, jak nigdy nie powinno się strzelać praworęcznym bramkarzom - w swój prawy róg bramki. Już dawno temu odkryłem, że praworęcznym bramkarzom trzeba strzelać mocno w lewy róg bramki (czyli prawy róg patrząc od strony golkipera). Mięciel tego nie wiedział (albo zapomniał) i przegrał pojedynek z bramkarzem Górnika Polkowice.
Na szczęście świetny mecz rozgrywał Smoliński i po pięknej akcji z Mączyńskim zdobył zwycięskiego gola dla ŁKS-u. Dzięki temu zwycięstwu łodzianie wskoczyli na fotel lidera, który będzie chciało im odebrać Podbeskidzie Bielsko-Biała - ale bielszczan czeka trudny mecz z Piastem Gliwice.
Jedno jest pewne - łódzki klub zdecydowanie potwierdza, że będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu do Ekstraklasy. Jednak jak patrzę na czołowych strzelców (głównie legioniści Mięciel, Kosecki oraz wiślak Mączyński), to mam mieszane odczucia. Bo jeśli wszyscy trzej wrócą do swoich klubów, to kto będzie strzelał gole dla ŁKS-u w Ekstraklasie?
Ale to dylematy na przyszłość. Natomiast już teraz nasza I liga doczekała się prawdziwej gwiazdy. Jest nią 20-letni Charles Uchenna Nwaogu. Podobno 20-letni, bo z Nigeryjczykami nigdy nie wiadomo tak naprawdę, ile mają lat. Ale to nieistotne - bo ten napastnik Floty Świnoujście ma już na koncie 10 goli (po 11 kolejkach). W poprzednim sezonie zdobył bramek 8 - tak więc progres jest znaczący i bardzo wyraźny. Mam nadzieję, że Uchenna będzie potwierdzał swoją skuteczność do końca tego sezonu, a w kolejnym zasili któryś z czołowych polskich klubów i stanie się znaczącym wzmocnieniem. I kto wie, może go naturalizujemy?:)
Warto czasem zerknąć na zaplecze Ekstraklasy. Kolejnym zaskoczeniem okazał się dla mnie niejaki Emil Drozdowicz z GKP Gorzów Wielkopolski. Dlaczego? Wcale nie dlatego, że wykazuje się całkiem niezłą skutecznością (7 goli), ale dlatego, że okazał się być kuzynem mojego byłego szefa. Świat jest jednak bardzo mały...
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Charles Uchenna Nwaogu
Jak będzie rzeczywiście dobry to niech wraca na znajome śmieci tj. do Polonii Warszawa ;-)
Ja niestety nie wygrałem z
Ja niestety nie wygrałem z Mam talent i widziałem fragmenty między reklamami a że reklamy w TVN są Baaaardzo długie ta wiec trochę się naoglądałem. ŁKS miał awansować w poprzednim sezonie ale zawirowania organizacyjne pokrzyżowały te plany. W tym sezonie chyba w końcu awansuje Podbeskidzie Bielsko-Biała, a o 2 miejsce powalczy ŁKS z Piastem Gliwice który po dzisiejszym meczy jest jedyną niepokonaną drużyną na zapleczu Ekstraklasy