Dołącz do nas!Drogi Gościu, jeśli lubisz piłkę nożną, masz dryg do pisania i znasz się trochę na futbolu - dołącz do nas i razem twórzmy FootballBloga! Wystarczy się zarejestrować - i już można pisać. Zapraszam! | śledź Ekstraklasę |
FootballBlog TVMaroko wygrywa, ale odpada: Niger - Maroko 0:1 |
Powrót do pięknych porażek
No i jestem rozdarty po meczu Polski z Australią. Bo z jednej strony gra naszej reprezentacji mogła się podobać, było szybko, aktywnie, z częstą zmianą pozycji, dużą liczbą strzałów (15) i sytuacji podbramkowych. Był optyczna przewaga "biało-czerwonych" i długie okresy, kiedy Australijczycy niemal nie wychodzili ze swojej połowy. Ale z drugiej strony jest wynik, rzecz w piłce najważniejsza. Wynik 1:2, czyli kolejna porażka Polaków w tym roku.
Daleki jestem od peanów, jakie wygłaszali podczas meczu obaj komentatorzy - Dariusz Szpakowski i Radosław Majdan, według których reprezentacja zagrała świetnie. Ale również nie jest mi bliska opinia (wygłaszana choćby na FootballBlogu przez eintrachta), że Polacy zagrali fatalnie. Traktując rzecz szeroko - kadra zagrała dobry mecz, ale raziła nieskutecznością. Podchodząc wąsko do tematu - wynik jest najważniejszy, za styl punktów nie przyznajemy. Koniec, kropka.
Jako kibic polskiej reprezentacji z uznaniem przyjąłem styl gry w meczu z Australią. Jednak moje zaniepokojenie wzbudza kilka ważnych rzeczy. Przede wszystkim to, że nie z każdym przeciwnikiem można zagrać tak otwarty futbol, jak wczoraj z "kangurami". Lepiej zorganizowana w grze reprezentacja strzeliłaby wczoraj naszym nie 2, a 5 goli. Po drugie - fatalna skuteczność. 15 strzałów na bramkę i jeden gol przy 3 strzałach Australijczyków i dwóch golach wygląda wręcz żenująco. Po trzecie - słaba gra Żewłakowa. Jak dotąd blok obronny opierał się na nim jako na (mimo wszystko) najsilniejszym filarze. Po dwóch meczach kadry już widać, że "Żewłak" staje się najsłabszym elementem polskiej defensywy. Gra chyba tylko po to, żeby dobić do 100 meczów w reprezentacji. Obie stracone bramki obciążają głównie jego - przy pierwszej dał się ograć jak junior na zwód trampkarski, przy drugiej faulował na rzut karny.
Ale są i pozytywy, które warto dostrzec. Przede wszystkim blok obronny - Wojtkowiak nieźle radził sobie w środku, Piszczek i Boenisch naprawdę dobrze na bokach. Moim zdaniem doczekaliśmy się defensywy na kilka dobrych lat. Jeszcze tylko niech Sadlok okrzepnie, żeby stworzyć parę środkowych obrońców z Wojtkowiakiem i możemy mieć z nich pociechę. Nasi boczni obrońcy świetnie włączali się w akcje ofensywne i rewelacyjnie (zwłaszcza Boenisch) dośrodkowywali w pole karne rywali. Trafiło się kilka błędów, ale błędy robią wszyscy piłkarze. Ważne, by było ich (błędów, nie piłkarzy) jak najmniej.
Inny pozytyw, to łatwość w dochodzeniu do świetnych okazji strzeleckich. Prostopadłe podania z głębi pola rozmontowywały obronę australijską zadziwiająco często. Brakowało jednak ostatniego podania lub spokojnej głowy pod bramką przeciwnika. Dogrywali głównie Boenisch, Błaszczykowski i Murawski. Inna sprawa, że na wiele mimo wszystko pozwalali nam Australijczycy.
Słabiej zaprezentował się Pietrasiak, ale to chyba dlatego, że zagrał na pozycji, na której nikt go od kilku lat nie wystawia. Z drugiej strony chcąc grać na reprezentacyjnym poziomie (sławny już "international level" Beenhakkera) trzeba umieć się wykazać nawet wtedy, kiedy selekcjoner każe grać napastnikowi na bramce (no dobrze, lekko przesadziłem...). Zupełnie niwidoczny był Jeleń, za to wzorcowo kilka okazji zmarnowali Lewandowski (rzut karny! - za to bramka znakomita), Błaszczykowski, Peszko i Smolarek.
Wynik poszedł w świat. Kolejna porażka, Polska od pół roku nie wygrała żadnego meczu. Pesymiści chcą zwalniać Smudę, optymiści widzą światełko w tunelu. Moim zdaniem nie ma co zmieniać, dać Smudzie doprowadzić kadrę do EURO 2012 i ocenić go po tej imprezie. Polskiej piłce na pewno to nie zaszkodzi. Bo kogo Lato i spółka mogliby wstawić na miejsce "Franza"? Stefana Majewskiego? Henryka Kasperczaka? Jerzego Engela?
Wolę Smudę.
Zobacz również:
Najnowsze wpisy
- Zabójstwo futbolu w Kairze
- Ariel Borysiuk, pierwsza ofiara pięknych polskich stadionów
- Głupi Murzyn
- Zrzuta na ŁKS
- Stadion Narodowy w Warszawie oficjalnie otwarty - nareszcie!
- Legia Warszawa przygotowanie do rundy wiosennej sezonu 2011/2012 - cz.1 Cypr
- ŁKS - wkrótce zamknięcie?
- Pepe znaczy debil
- Puchar Narodów Afryki 2012
- Komu jest potrzebny Michał Listkiewicz?
Licznik FootballBloga
WAGs - Kobiety piłkarzy
Logowanie
Wybrane wyniki
Gabon - Mali 1:1 (k.4:5)
Ghana - Tunezja 2:1 (dogr.)
Zambia - Sudan 3:0
WKS - Gwinea R. 3:0
Chelsea - Man Utd 3:3
Arsenal - Blackburn 7:1
Man City - Fulham 3:0
Getafe - Real M. 0:1
Barcelona - Sociedad 2:1
Kaiserslautern - Koeln 0:1
Nuernberg - Borussia D. 0:2
Leverkusen - Stuttgart 2:2
Schalke - Mainz 1:1
Hamburg - Bayern 1:1
- Serie A:
Juventus - Siena 0:0
Milan - Napoli 0:0
Fiorentina - Udinese 3:2
Roma - Inter 4:0
Opowieści Króla Kibiców
Cykle FootballBloga
- Genialne gole (23)
- Moje futboje (18)
- Lista polskich przebojów piłkarskich (17)
- Kobiety piłkarzy (13)
- Lato musi odejść! (17)
- Fałszywe tytuły (11)
- Kamery na boiska! (9)
- Blazyliana (14)
- Pamiętne mecze (8)
- Bilety na mecze (4)
- Kuriozalne gole (3)
- Futbol i czasopisma (1)
- Piłkarskie reklamy (5)
- Polska mistrzem świata (3)
- Najlepsze asysty (1)
Piłkarski cytat dnia
Najlepszym miejscem do obrony swojej bramki jest pole karne przeciwnika.
Jock Stein
Futboloteka
- Polskie granie
- Historia futbolu
- Odmiany futbolu
- Instytucje piłkarskie
- Mistrzostwa świata w piłce nożnej
- Mistrzostwa Europy w piłce nożnej
- Mistrzostwa innych kontynentów
- Europejskie puchary
- Najlepsze ligi świata
- Futbolowe historie
- Najsławniejsi piłkarze
- Najsławniejsi trenerzy
- Najsławniejsze kluby
- Najsławniejsze stadiony
- Piłka non-stop

Stasiu10279













chcę zwrócić na jedno uwagę, że w zdaniu "trzeba umieć się wykazać nawet wtedy, kiedy selekcjoner każe grać napastnikowi na bramce (no dobrze, lekko przesadziłem..." nie ma przsady. Współczesna piłka cz taktyka piłkarska każe być przygotowanym na wszelkie ewentualności. Np obecnie w Realu Madryt regularny trening bramkarski mają Ramos i Khedira, na wypadek gdyby z jakichś powodów w trakcie meczu obydwaj bramkarze utraciliby możliwość gry.
ps. a ogolnie zgadzam się, że wynik jest najwazniejszy ;-)
Ale Ramos i Khedira nie są napastnikami:)
ale są graczami z pola. Jak tak abrdzo upierasz się że jednak napastnik w bramce to pzresada, to proszę bardzo: półfinał klubowych MŚ 2009, Estudiantes-pohang steelers, Denilson (napastnik) kończy mecz jako bramkarz.
A luis suarez (też napastnik)? Czyż podczas MŚ 2010 w meczu Gha-Uru nie zachował się jak rasowy bramkarz? ;-)
Wyjątki dowodzące, że jednak przesadzałem:)
moja opinia jest taka, że nawet nienajgorsze jest to aktualne pokolenie piłkarskie, tylko Smuda niczego nie jest ich w stanie nauczyć - nawet obserwując zachowanie Smudy poczas meczu widać wyraźnie, że nie jest to chłodny, precyzyjny fachowiec (ja nie widziałem nerwowo podskakujących przez cały mecz dobrych trenerów - patrz np. Mourinho, Guardiola, i choćby jeszcze Kazio Górski) a jakiś znerwicowany intuicjonista, który dlugi czas "leciał na farcie"
Ja myślę, że jakiś dobry trener mógłby z Jelenia, Błaszczykowskiego, Boenischa, Piszczka, Grosickiego, Boruca, ostatecznie i Lewandowskiego, zrobić przyzwoity team - trzeba by tylko jeszcze naturalizować jakichś dobrych środkowych obrońców :)))
Niezla ocena pracy trenera. Ja tez bym odpuscil gdyby gosciu "podskakiwal" w dresie. Ale, wielki menago w garniturku to jest to!!!!
Bracie, on nic nie wycisnie bo poziom grania naszych grojkow jest wyzszy niz trenera! I go nie"zabije" - jak powiedzial w wywiadzie jak zagramy z Wyspami Owczymi - bo to i tak za silny przeciwnik prz jego taktyce!!!!! Trzeba umiec na wynik ustawic druzyne a on "tworzy"!! Tylko co?
Dajcie spokuj, nie dozyje Euro we Wrocku bo mnie krew kibicowska zaleje...........
A a ogladając mecz poza oczywistym wnioskiem że graliśmy jakby bez napastników zastanawiałem się czy Smuda jst w stanie wymyslic choc pół taktyki na mecz.
Owszem było kilka fajnych akcji zagrań piłki, ale mam wrazenie że było to na zywioł i zawdzięczamy to raczej indywidualnej grze (świetnej zresztą) Boenisha i duetu Borussi Piszczek-Błaszczykowski.
Niestety moemnami miałem wrażenia jakby oglądał mecz jakiejś angielskiej druzyny sprzed 20 lat czyli podanie na skrzydło dobiegnięcie do linii koncowej i wrzutka i tak do znudzenia.
Niestety Australijczycy bardzo szybko sie w tym połapali i dobrze bronili, po drugie na dziś nie bardzo ammy napastnika naającego sę na taka grę, choć Lewandowski powinien sobie jednak razić.
Brakowało mi częstrzego rozwegrania przez środek, niestety przez większość meczu nie widziałem w środku zawodnika, który nadaje się do pokierowania grą Polskiej druzyny. Peszko to prawy pomocnik i tylko prawy pomocnik, Murawski to defensywny (i tylko) pomocnik.
Obraniaka nie było. czemu więc nie powołano Majewskiego?
ja po wczorajszym meczu widzę tylko jeden pozytyw: nie siadamy na laurach, tylko szukamy dalej, dalej pracujemy, widzimy co ewidentnie nie gra i co nalezy poprawić.
Gra mogła się podobać, bo sytuacji stworzylismy mnóstwo, ale styl był identyczny jak za Stefana Majewskiego. Zagraliśmy dokładnie tak jak z Czechami i Słowacją - ciągle na połowie rywala, ciągle kolejne akcje i strzały na bramkę i fatalna nieskuteczność. Tylko że na Majewskim wszyscy wieszali psy (bo trener z niego jest słaby), a po wczorajszym meczu zalała nas fala optymizmu.
Co do defensywy, to OK, Piszczek i Boenisch byli jednymi z najlepszych zawodników, ale Żewłakow kardynalne błędy, z kolei Wojtkowiak zagrał tylko poprawnie. Na tle tego rywala udało mu się kilka razy wybić piłke, ale z zespołami silniejszymi, np. USA może znowu być wiatrakiem. Na szczęście Smuda zapowiedział że da szansę Hernaniemu, może załapie się Cionek, na pewno zagra też Perquis, więc to są raczej piłkarze, z którymi wiązałbym przyszłość kadry, nie z Wojtkowiakiem, czy tym bardziej Sadlokiem.
EDIT: a no i jeszcze nie wiem po co po raz kolejny w meczu grał Peszko. W czym on jest lepszy od takiego Radosłąwa Majewskiego? Jak na razie - i w lidzie, i w reprezentacji, kompletnie bez formy.