
Przyznaję ze skruchą, że pierwszy mecz reprezentacji Polski z silną ekipą USA jednak był potrzebny. Pełne trybuny (głównie Polaków), silny przeciwnik, duża mobilizacja i skład na miarę naszych możliwości. Dobra gra, dużo ładnych akcji. Fajny mecz (pisałem o nim tutaj). Jednak drugi mecz, ten z Ekwadorem w Montrealu, okazał się jedną wielką klapą. Choć i tu udało mi się znaleźć jakiś pozytyw - już wiem na pewno, że Franciszek Smuda nie ma żadnego pomysłu na kadrę.
Kto rozgrywa mecz z rezerwami Ekwadoru na stadionie godnym polskiej A-klasy, w godzinach pracy ludzi - w obecności niecałego tysiąca kibiców? Jakość obrazu, powtórki, które nic nie wnoszą nowego do oglądu sytuacji, żenujący komentator (Dariusz Szpakowski). Co to jest? Zaraz nieżyczliwi napiszą, że jaka reprezentacja, taki sparingpartner i taka obsługa - ale takie opinie są z gruntu nie do przyjęcia. Jednak nie może być tak, że w taki sposób traktuje się najważniejszą polską reprezentację.
Zadziwiła mnie strategia personalna Smudy. Jak to możliwe, że w dwóch meczach sparingowych nie dał szansy pokazania się wszystkim zabranym piłkarzom? Po co w ogóle brał ze sobą Salamona, Bonina czy Sandomierskiego, którzy nie zagrali ani minuty. Po co brał Majewskiego, który zagrał 8 (osiem!) minut? Po co wpuszczał na dwie minuty Niedzielana? Dlaczego trzymał na boisku słabiutkiego jak barszcz Lewandowskiego? Dlaczego Wołąkiewicz, lewy obrońca, w meczu z Ekwadorem grał na środku pomocy?
Pytania można by mnożyć. Na przykład o sens notorycznego powoływania zawodnika o nazwisku Glik. Albo o to, dlaczego reprezentacja Polski przygotowując się do EURO 2012 (było, nie było - Mistrzostw Europy) rozgrywa swoje sparingi z Ekwadorem, USA, Australią czy Kamerunem? A za chwilę z Wybrzeżem Kości Słoniowej? Naprawdę nikt ze Starego Kontynentu już nie chce z nami grać?
Teraz może wreszcie o samym spotkaniu z Ekwadorem. Po niezłej grze z USA apetyty mieliśmy lekko wyostrzone. Jednak brak Błaszczykowskiego i Matuszczyka był aż nadto widoczny, dlatego pomoc nie grała już tak kreatywnie jak kilka dni wcześniej w Chicago. Beznadziejnie spisywała się również polska defensywa, wspomniany już Glik (pierwsza bramka dla Ekwadoru to skandal!) i bardzo niepewny Żewłakow to nie jest para stoperów na najbliższe lata. Co chwila pod naszą bramką dochodziło do niebezpiecznych sytuacji, brakował asekuracji, zgrania - czyli w zasadzie wszystkiego. Ekwador powinien wygrac ten mecz, ale sędzia nie uznał im gola, a napastnicy zmarnowali jeszcze kilka wybornych sytuacji.
Również z przodu nie wyglądało to różowo. Niemal wszystkie groźne akcje Polaków wynikały z przypadku. Tak było po bombie Wołąkiewicza, kiedy piłka trafiła w poprzeczkę i - moim zdaniem - minęła linię bramki Ekwadoru. Tak było przy pierwszej bramce Smolarka, kiedy nieczysto trafił w piłkę w zamieszaniu podbramkowym. Dobrą zmianę z przodu dał Grosicki, dzięki któremu padła druga bramka strzelona przez Obraniaka. Zresztą to są dwaj zawodnicy, którzy się pokazali. Głównie Obraniak, który miał udział we wszystkich czterech golach Polaków w obu meczach.
Coraz czarniej to widzę, niestety. Martwi zwłaszcza beznadziejna postawa obrony, zwłaszcza jej środka. Martwi słaba forma napastników, którzy nie strzelają goli (czemu się dziwić, skoro Robert Lewandowski gra w Borussii ogony, Niedzielan szans nie dostaje, a Jeleń ciągle jest kontuzjowany). Martwi kontuzja Boenischa i wielu innych zawodników. Martwi brak szkieletu drużyny, który już powinien się powoli krystalizować. Smuda powinien już jakiś czas temu wskazać najważniejszych graczy kadry i wokół nich budować całość. Reprezentacja Polski tylko okresami gra skutecznie i efektywnie, wiekszość czasu to walka ze swoimi słabościami i niesforną piłką.
Są trzy pozytywy, niestety również z pewnymi uwagami. Jakub Błaszczykowski - o ile nie jest kontuzjowany. Ludovic Obraniak - o ile nie jest kontuzjowany. Artur Boruc - o ile zacznie w końcu grać w pierwszym składzie swojego klubu. Jak widać we Fiorentinie się na to nie zanosi, ponoć teraz chce Polaka Arsenal.
No i jeszcze jedno - kolejny, już ósmy z rzędu, mecz bez zwycięstwa. Statystyki? Zatrważające: pięć remisów i trzy porażki, sześć goli strzelonych, szesnaście straconych. To najgorsza seria reprezentacji od 10 lat, ale można się pocieszać, że nawet kadra Górskiego miała podobną passę w latach 1975/76, a do najdłuższej serii bez zwycięstwa jeszcze brakuje pięciu remisów i/lub porażek. Ale co tam, Polak potrafi - kto wie, może i ten rekord uda się pobić.
No bo jeśli taki Ekwador, wystawiając rezerwy i grając bez specjalnego ciśnienia, potrafi napędzić naszym stracha, no to kogo my jesteśmy w stanie pokonać? No dobrze, San Marino i może Liechtenstein. Od siebie dodam, że moja amatorska ekipa jest się w stanie podłożyć "orłom" Smudy, jeśli będą kontynuować tę czarną serię. Celowo piszę "podłożyć", bo pewnie jak byśmy się spięli, to i kadrę byśmy pogonili:)
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Pamiętajmy o jednym: w czasie
Pamiętajmy o jednym: w czasie terminów FIFA my gramy towarzysko, a Europejczycy grają o punkty, więc dlatego nie możemy grać z zespołami z naszego kontynentu. Tak było w ciągu ostatnich dwóch zgrupowań. Natomiast z Kamerunem zagralismy przez przypadek - bo mieli być Włosi, którzy się wycofali.
Chociaż chyba z polską piłką chyba nie jest aż tak źle, skoro taki Lech Poznań potrafił wcisnąć Borussii szrot piłkarski za 4,5 miliona euro, a Piast Gliwice Palermo za 700 tys.
Cholera, kto nazwał duet Lewandowski - Jeleń "polskim atakiem marzeń"? Jak ten atak wygląda w rzeczywistości widzieliśmy: Jeleń kontuzjowany (zazwyczaj), a Lewandowski gra piach.
Co do Szpakowskiego, to aż na usta ciśnie się "jaka Reprezentacja, taki komentator". Stwierdzenie, że gramy z Urugwajem, a Rubiń Kazań to liga meksykańska to taka sama pomyłka jak Mierzejewski w kadrze.
Coraz czarniej to widzę, niestety
jeśli to była przenosnia to się nie zgadzam, a jak dosłownie to w pełni masz rację ;-) Już niedługo Polakami zostaną Perqius oarz Arboleda i Hernani - opoka polskiej reprezentacji ;-) Bramkarzy mamy solidnych - wybierze się najlepszego, obrone też się uzupełni (o wymienionych piłkarzy) i fundament drużyny jest. co do reszyt to będzie miała zastosowanie, jak zwykle, taktyka "pała zawsze działa" tj. wybić na pałe do przodu może cos z tego będzie. Nie widzę więc powodu, żeby przyszłość widzieć na czarno.
poza tym, nie traktowałbym serio meczu z ekwadorem. był przerywnikiem wycieczki krajoznawczo-zakupowej.
Perqius jak najbardziej
Perqius jak najbardziej będzie w defensywie kimś takim jak Obraniak w ofensywie, ale pozostała dwójka nie podniesie poziomu reprezentacji. Arboleda gra bardzo brutalnie i to co uchodzi mu w polskiej lidze to już w Europie uchodzić mu nie będzie. A Hernani nie jest lepszy od Sadloka czy Glika o ile ci wrócą do swojej najlepszej formy.
Co do wyjazdu to decydowały finanse bo mecz z USA równie dobrze mógł się odbyć w Europie gdzie gra większość Jankesów. Smudzie się trochę zagotowało w głowie i na siłę próbuje wymyślać piłkarzą nowe pozycje. I bajki o budowaniu reprezentacji to może opowiadać małym dzieciom, bo jak by budował to w 2 meczu sprawdził by dublerów, ale mu zależało na wyniku. I tylko zmarnował 2 tygodnie takim zawodnikom jak Niedzielan Grosicki Bonin czy Majewski.