
Polskie kluby w komplecie zameldowały się w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej. Do Lecha Poznań i Jagiellonii Białystok dołączyły Wisła Kraków (zdecydowanie) i Ruch Chorzów (ledwo, ledwo). Oba mecze odbywały się równolegle, ale nie ma co się męczyć się już na starcie wrażeniami z słabizny Ruchu w meczu z Maltańczykami. Zaczniemy od kilku słów o deklasacji litewskich słabeuszy przez Wisłę Kraków. Wynik 5:0 mówi sam za siebie.
Ja wiem, że FC Šiauliai (Szawle) to drużyna słabiutka. I że zdecydowane zwycięstwo było obowiązkowe. Ale wszyscy wiemy jak to jest z polskimi drużynami w pucharach. Dobrze więc, że Wisła odprawiła Litwinów z pokaźnym bagażem goli, ale to już historia. Tym bardziej, że od 16 minuty krakowianie grali w przewadze. Bramkowym łupem podzielili się bracia Brożkowie, Maciej Żurawski (świetny mecz!), Junior Diaz i Rafał Boguski. Wiślacy zdecydowanie przeważali, mając więcej miejsca na boisku pokazali kilka fajnych akcji. W kolejnej rundzie czeka na nich kolejna przeszkoda do spokojnego pokonania - azerski Qarabağ Ağdam. Nazwa klubu nic mi nie mówi - ale musi powiedzieć trenerom i piłkarzom z Krakowa. Azerów trzeba pokonać zdecydowanie strzelając im dużo goli.
Z kolei Ruch Chorzów, po wyjazdowym remisie 1:1 na Malcie z Valettą, zagrał słabo i nudno u siebie. Awans chorzowianie wywalczyli po prostu bezbramkowo remisując. W pierwszej połowie "Niebiescy" zdecydowanie przeważali, jednak całkowita niemoc w ataku była porażająca. Świetne okazje zmarnowali i Sobiech, i Sadlok, i Straka. Z kolei w drugiej połowie to Maltańczycy byli bliżej awansu, z opresji kilka razy wyratował swoją drużynę bramkarz Ruchu, Matko Perdijić. Nuda, nuda, słabizna, niefajność. Ale cel osiągnięty, przeciwnik wraca na Maltę z niczym, chorzowianie są w III rundzie. Teraz w nagrodę czeka na nich rywal znacznie silniejszy - Austria Wiedeń. Rzecz jasna z Austrii.
W III rundzie kwalifikacji swoje pierwsze mecze rozegra Jagiellonia Białystok. Wszystkie trzy polskie drużyny zmierzą się z rywalami 29 lipca. Rewanże 5 sierpnia.
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































oświadczam uroczyście ...
że się nie będę ekscytował ani wypowiadał na temat gry polskich klubów - moim zdaniem nie warto ale szanuję odmienne zdania :) - czasem sobie kontrolnie zerknę, czy cóś lepiej i dalej będę oglądał hity LM, czy czołowych lig europejskich. Może to niepatriotyczne, ale nie lubię oglądać słabego rzemiosła - tak jak nie lubię skrzypiącego krzesła i źle położonych kafelków, tak nie lubię gry polskich klubów (rzadkie są niestety wyjątki od tej reguły)
Muszę cię w końcu pochawalić
Muszę cię w końcu pochawalić za jakąs mądrą decyzję. Tak trzymać.
obraz nędzy i rozpaczy
Nie wiem skąd masz tę relację, bo chyba ktoś był na innym meczu niż ja. Bo ja jakoś tych "świetnych" okazji nie widziałem. Ruch zagrał żenująco słabo, w niczym nie przypominał drużyny z poprzedniego sezonu. Naprawdę nie mieli żadnej klarownej sytuacji bramkowej. A w końcówce bramkarz, rzeczywiście wybronił 2 piłki meczowe. Na trybunach krążyła przerażająca plotka, że piłkarze dostali nakaz zakończenia europejskiej przygody a Perdijić po prostu nie był wtajemniczony. Po tym co zobaczyłem wczoraj i dzisiaj mój optymizm został brutalnie sprowadzony na ziemię. Jednak to nie będzie polska piłkarska jesień.
Cóż...
"Świetne" biorąc pod uwagę poziom meczu. Nie wiem Stasiu, o co chodzi z Ruchem - przecież miało byc tak pięknie. Swoją drogą amplituda Twoich nastrojów jest porażająca - jakby powiedział polityk PiS:)
Okazja to jest okazja jak
Okazja to jest okazja jak gasz z kumplami i wychodzisz sam na sam z bramkarzem to świetna okazja, nawet jeśli doprowadziła Cię do tego ogólna kopanina a nie prostopadłe podanie między obrońców. Wczoraj nalepszą okazją to był rzut wolny z ok 23 metrów to świetną okazją można to nazwać jak w drużynie jest np. Roberto Carlos, Junino może rok tem jak jeszcze w Ruch grał Brzyski, ale wczoraj stałe fragmenty gry były na poziomie takim jak Krzynówka na Euro 2008. A druga okazja to zablkokowany strzał Sobiech w polu karnym i tyle 2 połowa to było żal patrzeć. Jabym to nazwał bardziej sinusoidom niż amplitudą.
Amplituda
Chodziło mi o rozpiętość Twoich reakcji:) Będzie dobrze Stasiu. Niech tak dalej grają brzydko, byle awansowali dalej - trzymaj się teorii eintrachta. Styl nie ma znaczenia.
Spytaj Stasia czy woli
Spytaj Stasia czy woli brzydko awansowac czy pieknie odpaśc. Tylko jakiś nienormalny kibic moze wybrac tę drugą wersje.
Jasne, że cieszę się z awansu
Jasne, że cieszę się z awansu i możliwości zobaczenia na żywo Austrii Wiedeń, i tu już na styl nie będę narzekał jak jakiś cudem awansują. Ale wczoraj to była przesad, choć z drugiej strony eintracht ma rację lepiej tak awansować niż jakby mieli mieć 80% posiadania piłki i 10 świetnych okazji strzeleckich i odpaść
Ja tam wolę
awans po pięknej grze. Tylko nienormalny kibic może wolec awans po brzydkiej grze od awansu po grze pięknej.
Tylko,że my mówimy o polskich
Tylko,że my mówimy o polskich klubach więc nie fantazjuj.
A ja
mówię ogólnie. Mogę?
No brawo Stasiu. Wreszcie
No brawo Stasiu. Wreszcie trafiłeś w sedno. I ty chciałeś żebym przyjechał na ten mecz :)) Trudno być w tym kraju optymistą :))
brawo Wisła!
oglądałem mecz - i muszę powiedzieć że dwa pierwsze trafienia to "stadiony świata". Piękna akcja, po której padł pierwszy gol dla Wisły to majstersztyk. Tak się powinno grać w piłkę!
A gol Żurawskiego widać, że piłkarz, który na boisku umie mysleć. Bo nawet na Mundialu piłkarze niektórzy zamiast ominąć bramakrza i oddać strzał na pustą bramkę, marnowali okazję strzelając prosto w goalkeepera. A Żuraw całkiem rozsądnie ominął go i bez przeszkód trafił do siatki.