
Kiedyś myślałem, że Liga Mistrzów (UEFA Champions League) to potężne rozgrywki. Ale to, co teraz Michel Platini zrobił z niegdysiejszym Pucharem UEFA, zwanym obecnie Ligą Europejską (UEFA Europa League) to już lekka przesada. Najpierw czterostopniowe bodaj kwalifikacje, a teraz faza grupowa. Faza, składająca się z...12 (słownie: dwunastu) grup! Mamy nawet Grupę K i Grupę L. Pierwszy raz na oczy widzę coś takiego, takie cholerne monstrum. I przyznam bez bicia - wczoraj zasnąłem oglądając skróty meczów I kolejki LE.
Nie no, fajnie, że tyle meczów, tyle goli i w ogóle. Tyle klubów zaangażowanych, tylu kibiców rozentuzjazmowanych - w tym nawet kibiców z Polski. Każdy otrzyma swoją pulę pieniędzy i wszyscy są zadowoleni. Tylko esencja futbolu gdzieś w tym wszystkim ginie. Powiem wprost - 8 grup w Lidze Mistrzów i 12 grup w Lidze Europejskiej to taka dawka piłki nożnej naraz, że nawet najzagorzalsi fani futbolu wymiękają. A na drugi dzień niczego się nie pamięta. Piłka staje się papką, miałkim produktem wciskanym w masowej skali odbiorcom. Mecze przestają być świętem, czymś wyjątkowym. Masz kibicu 40 meczów w 3 dni, baw się dobrze. Oszaleć można!
Jeszcze żeby było jak kiedyś, w systemie pucharowym. Każdy mecz o coś, prawdziwe emocje. Nie, teraz mamy do końca roku fazę grupową, w której dopiero ostatnie jej mecze o czymś zadecydują. Oczywiście fajnie jest poekscytować się meczem Lecha z Juventusem, ale to takie ekscytowanie się na chwilę, na moment. Jutro już nie będę tego meczu pamiętał. Bo już jest następny i następny - i jeszcze 100 innych fajnych meczów. Komercjalizacja pucharów europejskich - moim zdaniem - nie służy dobrze ani im (przynajmniej ta rozdęta do granic możliwości faza grupowa), ani wizerunkowi futbolu w ogóle.
Warto zauważyć, że generalnie wszelkie rozgrywki czy imprezy piłkarskie mają tendencję do nadmiernego powiększania się. Mistrzostwa Świata czy EURO odbywają się co i raz w zwiększonym składzie, doszło nawet do tego, że w następnych Mistrzostwach Europy zagra ponad połowa wszystkich krajów, jakie w ogóle na Starym Kontynencie są - 32. Ja nie mówię, żeby było tak, jak na początku, czyli 4, bo nie można przesadzać w żadną stronę, ale dobrze by było, żeby w takiej imprezie gra była rzeczywiście wyróżnieniem, a nie rozrywką dostępną niemal dla każdego. Bo wtedy traci się PRESTIŻ.
Reforma Platiniego póki co doprowadziła do tego, że męczy mnie nawet myślenie o tym, że grup w Lidze Europejskiej jest 12. Czekam z utęsknieniem na koniec tej młócki i początek prawdziwych rozgrywek pucharowych wiosną 2011 roku.
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Piłka to pikus
Ale w piłce to pikuś. Lepszy numer jest taki jaki zrobiono w koszykówce.
Pewnie mało kto sie tutaj tą dyscyplina interesuje, ale podaje tak dla porównania. Własnie zakończyły się eliminacje do najbliższych mistrzostw Europy, do których awansowali zwycięzcy grup i bodaj 4 druzyny z drugich miejsc. Ale nagle nagle powstał pomysł by zwiekszyć liczbe drużyn z 16 do 24 dzięki czemu kilka zespołow w tym takze Polska o ile decyzja zostanie zatwierdzona zagra w EuroBaskecie na Litwie.
Ot taka ciekawostka jak mozna zmienić zasady w trakcie gry:)
No ale wracając do piłki. Ja wiem ze wielu się podnieca tymi różnymi rozgrywkami, ale ja juz tej niestrawnej buły w postaci rozdętej LM szczególnie w fazie grupowej nie oglądam od dawna.
Choć jak mnie pamięć nie myli to był moment kiedy były dwie fazy grupowe. Niestety kasa sprawiła że te rozgrywki nie maja juz nic wspólnego z nazwą, bo akurat mistrzów to jest tam najmniej.