
Zawsze lubiłem Andrzeja Niedzielana. Dobry, choć trochę pechowy piłkarz, całkiem niegłupi, elokwentny. Gdyby nie kontuzje, może byłby dziś gwiazdą. Generalnie w porządku facet.
Ale ostatnio zachowuje się dość dziwnie. Otrzymał propozycję gry w Polonii Warszawa, przyjął ją, ustalił wszystkie warunki z prezesem Wojciechowskim. I nagle mu się odwidziało. Dotarło do niego, że Polonia Warszawa to klub warszawski, a nie śląski! Czyżby wcześniej o tym nie wiedział? Ciekawe... Czytając wyjaśnienia piłkarza dowiadujemy się, że "źle by się czuł przechodząc do Warszawy".
A może ktoś uświadomił tego futbolistę o tak zaawansowanych niuansach geograficznych? Działacze Ruchu Chorzów? Rodzina? A może śląscy kibice, którzy (jak wiemy z przypadku Górnika Zabrze) potrafią wiele, by przekonać swoich ulubieńców do różnych rzeczy.
Tak czy owak Niedzielan delikatnie stracił w moich oczach. Można nie lubić Warszawy, ale trzeba wiedzieć, gdzie leży.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































od początku ten transfer był
od początku ten transfer był grubymi nićmi szyty, Polonia twierdziłą że się dogadała, Ruch-że nie. Sam zawodnik coś tam kręcił: raz-tak raz-nie. Szkoda że tranfer nie doszedł do skutku, chętnie bym go obejzrał przy konwiktorskiej nie tylko przy okazji wizyty Ruchu.
Czarne Koszule nie mogą siędoagadać ze ślaskimi drużynami. Tu Niedzielan, a jest przeciez jeszcze sprawa gancarczyka, który dostał zapowiedz odsuniecia od skąłdu ślaska za to że za pól roku ma przejść do innego klubu. I jak to małostkowo wyglada na tle J. Muchy i jego domniemanego przejścia w najbliższe lato do Evertonu? Nic nie słyszałem o tym, że Urban ma wyrzucić dobrego bramkarza do młodej ekstraklasy....