
Kilka dni temu odbyłem kilkuminutową rozmowę z moim kolegą gregiem. Greg raczył mnie poinformować o pewnej wstrząsającej plotce, jaka zaczęła krążyć po stolicy. Dla pełnej wiedzy - greg jest sympatykiem warszawskiej Polonii. Plotka dotyczyła oczywiście tego, co wydarzyło się dzisiaj już oficjalnie, czyli podpisania kontraktu z Euzebiuszem Smolarkiem. Ja stukałem się po głowie, on załamywał ręce. Obaj nie dopuszczaliśmy do siebie tej opcji. Jednak stało się.
Józef Wojciechowski jest bardziej szalony niż myśleliśmy. Podpisał umowę z zawodnikiem, który od paru lat rozegrał JEDEN przyzwoity mecz. Zapłaci mu najwięcej w całej Ekstraklasie (400 tysięcy euro za sezon). Nie mam pojęcia, na co liczy właściciel Polonii - być może na jeszcze większy rozgłos. Chyba tylko. Bo jakoś ja już w średniego Smolarka nie wierzę. Kiedyś myślałem, że jeszcze się odbuduje, teraz nie mam już żadnych złudzeń - facet stracił niepowtarzalną szansę. Kontrakt z Polonią to dowód ogromnej bezsilności. Za granicą NIKT Ebiego już nie chce. Zechciał go świr z Konwiktorskiej, który zagrał vabank. Tylko po co?
Pozostańmy na chwilę w Warszawie. Władze Legii podpisały porozumienie ze Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa. Od kilku lat sytuacja w stołecznym klubie była chora, kibice obrazili się na ITI, ITI obraziło się na kibiców. Ci ostatni albo wcale nie dopingowali swoich zawodników, albo ich wygwizdywali. Klub wydał trochę zakazów stadionowych, wprowadził pewne restrykcje dla kibiców. Żadna ze stron nie była szczęśliwa z zaistniałej sytuacji, a najbardziej cierpiał wizerunek - jakby nie było - jednego z najbardziej zasłużonych dla polskiej piłki klubów. Nareszcie górę wziął zdrowy rozsądek, choć nie wiem, na jak długo go wystarczy. Władze klubu ustąpiły w kwestiach organizacyjnych (formy dopingu, oprawy meczowe, organizacja wyjazdów oraz kwestia cen biletów), kibice obiecali powrót normalnego dopingu na trybuny oraz że będą grzeczni. Jak ze Smolarkiem - pożyjemy, zobaczymy.
Teraz kilka słów o piłkarzu, który od kilku dni jest chyba najnieszczęśliwszym świetnym futbolistą świata. Mam na myśli oczywiście Raula Gonzaleza Blanco, legendę Realu Madryt. Powiem wprost - jestem w szoku, że Real pozbywa się tego piłkarza. Wiem, że 33 lata to już wielce zaawansowany wiek jak na napastnika, że Mourinho nie ma litości, że w klubie trzeba świeżej krwi. Ale nie można pozbywać się faceta, który przez 18 lat gry dla "Królewskich" rozegrał niemal 750 meczów strzelając niemal 320 goli! Czego ten facet nie zdobył dla Realu? 6 mistrzostw Hiszpanii, 4 superpuchary, 3 Ligi Mistrzów, raz Superpuchar Europy, dwa razy Puchar Interkontynentalny, dwa tytuły króla strzelców Primera Division, dwa tytuły króla strzelców Ligi Mistrzów. Rekordzista w niezliczonej ilości klasyfikacji. Kapitan i wzór piłkarza. Sytuacja pewnie wyglądała tak, że Mourinho nie widział miejsca dla Raula w drużynie, a ten jeszcze przez jakiś czas chce pograć na niezłym poziomie - no i panowie doszli do porozumienia. Raul najpierw wskazywał na kierunek wyspiarski, jednak teraz mówi się, że zastąpi Kevina Kuraniy'ego w Schalke 04.
Warto przypomnieć, że z madryckiego klubu odszedł inny piłkarz związany z Realem od wielu, wielu lat - Guti. Ten z kolei nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei - pomimo nieziemskiego talentu. Podpisał dwuletni kontrakt z Besiktasem Stambuł i już opuścił Madryt. Mourinho można zarzucać wiele, ale jedno jest pewne - facet wie, czego chce i jakimi metodami chce to coś osiągnąć. Starsi zawodnicy mu w tym tylko przeszkadzają. Przeszkadzali:) Jednak trzeba przyznać, że klub się wykazał, godnie żegnając obie sławy i obu gwarantując pracę po zakończeniu sportowej kariery. Raul i Guti odeszli, ale Jerzy Dudek pozostał...
Gwiazdy Raula i Gutiego już gasną, rozbłyskuje za to Mesut Oezil. Ten pomocnik reprezentacji Niemiec i Werderu Brema znakomicie pokazał się na Mistrzostwach Świata w RPA, co zaowocowało masą spekulacji na temat jego przyszłości. Tuż po zakończeniu mundialu mówiło się o wielkim zainteresowaniu jego osobą wśród całej masy klubów - wystarczy wspomnieć kilka z nich: Arsenal Londyn, Tottenham Hotspur, Barcelona, Chelsea, Manchester United, Liverpool, AC Milan, Real Madryt, Manchester City - żeby wymienić tylko te najsławniejsze. Wydawać by się mogło, że łakomość tego "kąska" podkreśla jeszcze fakt, iż za rok kończy mu się umowa i teraz jest ostatni dzwonek dla Werderu, żeby zarobić na Oezilu jakieś porządne pieniądze. Jednak paradoksalnie jakoś o młodym Niemcu zrobiło się cicho. Ciekawe dlaczego?
Ireneusz Jeleń nie opuści natomiast na 100% Auxerre. Pomimo że się zarzekał, że wymieniał jednym tchem liczne drużynu nim zainteresowane. Jak kiedyś przewidywałem - Jeleń będzie grał w tym swoim Auxerre do końca kariery, są na siebie skazani. Dowodem na to jest pierwszy gol Jelenia już w pierwszym meczu po kontuzji - Francuzi wygrali 2:1 ze Standardem Liege. Nic tego nie zmieni.
Za to klub zmienił inny mój faworyt - a właściwie piłkarz, do którego mam wielką słabość, czyli Ilijan Micanski. Rewelacyjna wiosna w Zagłębiu Lubin zaowocowała transferem do Kasierslautern, gdzie Bułgar już robi furorę. Strzelił jedynego i zwycięskiego gola w sparingu swojego nowego klubu ze sławnym Liverpoolem. Jego urodę (gola, nie piłkarza) można obejrzeć poniżej:
Teraz słów kilka o rewolucji, jaką zafundował reprezentacji Francji jej nowy trener, Laurent Blanc. Rewolucja to co prawda zapewne przejściowa, ale jakże istotna. Otóż Blanc postanowił na towarzyski mecz z Norwegią (11 sierpnia) nie powołać ŻADNEGO piłkarza, którzy reprezentowali (w zasadzie skompromitowali) "Trójkolorowych" na mundialu w RPA. Otrzymał już zgodę rodzimej federacji na ten krok. Jednak jestem dziwnie pewny, że na kolejne spotkania przynajmniej niektórzy zawodnicy z ekipy Domenecha trafią do składu Blanca.
I na koniec trener, którego mi najzwyczajniej szkoda. Najlepszy szkoleniowiec brazylijski od kilku lat, obecnie prowadzący Fluminense - Muricy Ramalho. Federacja Brazylii jednogłośnie wybrała go nowym selekcjonerem ekipy "Canarinhos", sam trener z przyjemnością przyjął ten zaszczyt. Miał zastąpić krytykowanego zewsząd Dungę, który nie potrafił doprowadzić Brazylii do sukcesu w RPA. Zgoda klubu miał być formalnością, tymczasem wszystko zaczęło przypominać kiepską farsę - Fluminense nie wyraziło akceptacji dla ambitnych planów federacji. A Ramalho do 2012 roku musi zostać w Rio de Janeiro.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































No i kolejna plotka wokół
No i kolejna plotka wokół Ebiego wyjaśnona. W rozmowie z PS wyjaśnił, że jego syn nie ma na imię Messi, tylko Mees:
PS: Syn czyli Messi jak podawały media?
On nie nazywa się Messi, tylko Mees. To stare holenderskie imię. Nie ma
nic wspólnego z Messim. Jak byłem w Polsce na urlopie, to wszyscy mnie
pytali jak się miewa Messi. Dziwiłem się, skąd się to wzięło. Tylko się
śmiałem. Trzy tygodnie już go nie widziałem, ale niedługo z żoną się do
mnie przeprowadzą.
Więc pewnie plotki na temat jego formy też mają tyle wspólnego z prawdą.
No to zupełnie inna sprawa
Teraz wszystko jasne:)
Takie 2 bramki jak Micanski
Takie 2 bramki jak Micanski to ja strzeliłem w "rundzie wiosennej" i to do mniejszej bramki, bo do bramki do szczypiorniaka na hali, wielkie mi halo :P
Szkoda
Szkoda, że nikt ich nie zarejestrował. Chętnie bym zobaczył, jak sobie potem rozplątujesz nogi:)
żyleta i nie tylko
Nic nie dzieje się przypadkiem od sezonu2012/13 jednym z warunków przyznania licencji UEFA będzie relacja z kibicami. Kluby będą musiały zatrudnić osobę odpowiedzialną za kontakty z kibicami. A znając moc konfliktu to czasu niem znów tak dużo. Pytanie tylko jak bardzo ITI jest zdolne do kompromisu.
Ebi
ja tam w Ebiego wierzę. Ktoś mu w końcu musi dać szansę na odbudowanie formy. Tym kimś jest Wojciechowski, ale przecież Okuka też mówił, że da Ebiemu szansę. Może ze Smolarkiem nie jest tak źle, bo sądzę, że większośc z informacji, które docierały do nas z Grecji, na temat tego piłkarza, to były fałszywe plotki. Zresztą, gdy dopuszczano Smolarka do głosu, wiele z nich dementował.
-------
Z innej beczki: deklaracja Blanca to jest powód do zmartwień, albowiem niezaleznie od tego jak potoczą się dalsze losy reprezentacji Francji, bardzo szybko Laurent Koscielny może dostać powołanie od Tricolores. To się w głowie nie mieści, jak można było w taki sposób stracić tak dobrego piłkarza dla Polski. Nawet jeśli Smuda się z nim spotka w meczu Legii z Arsenalem, to i tak już będzie za późno, bo po wysłaniu powołania.
Koscielny
Dla niego to tylko lepiej. U nas nic by nie osiągnął. Z Francją ma milion razy więcej szans.