Wiadomo, że Puchar Anglii to najstarsze rozgrywki piłkarskie na świecie, Puchar Polski zaś dzierży palmę pierwszeństwa w kategorii "najnudniejsze rozgrywki". Oglądałem właśnie ćwierćfinałowy mecz Pucharu Niemiec pomiędzy Werderem i Hoffenheim gdy naszło mnie kilka refleksji na temat różnic pomiędzy tymi rozgrywkami w Polsce, a innych krajach, a konkretnie w Anglii i Niemczech bo o tych rozgrywkach mam pojęcie, no i są to chyba najciekawsze rozgrywki pucharowe w Europie. Pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa to sposób rozstawiania drużyn. W Anglii czy Niemczech nie ma żadnego rozstawienie i nikogo nie zdziwi jak w pierwszym meczu Chelsea zagra z Manchesterem albo Bayern np. z Werderem. U nas nie. Trzeba na siłę wszystkich porozstawiać, żeby przypadkiem Lech czy Wisła za bardzo się nie zmęczyli w pierwszych rundach. Efekt? Jakiekolwiek ciekawe mecze między krajową czołówką najwcześniej w ćwierćfinale. Losowanie kolejnych rund nie wzbudza żadnych emocji u kibiców. No bo co za różnica dla kibica np Legii czy jego drużyna będzie grac w Lublinie czy Stalowej Woli ? I tak wiadomo, że na wyjeździe i tak wiadomo że z nikim z ekstraklasy więc czym się emocjonować. Tymczasem losowanie pucharu w Anglii czy Niemczech przyciąga kibiców przed telewizory. Bo nie wiadomo czy przypadkiem nie trafi się na Manchester lub Bayern i to na wyjezdzie. A może jakiegoś trzecioligowca u siebie i można juz świętować awans. To właśnie kolejna rzecz niezrozumiała dla mnie. W rozgrywkach pucharowych potrzeba poprostu szczęścia w losowaniu. To tylko tutaj mogą się zdarzyc takie niespodzianki, że drużyna z trzeciej ligi dochodzi do finału. Wszędzie tylko nie u nas. Kiedyś było inaczej. W finale grali np. Czarni Żagań. Teraz praktycznie niemożliwe. Ktoś mądry wymyślił żeby od ćwierćfinałów grać systemem mecz i rewanż. Trzeba mocnym jakoś pomóc, po co się mają za bardzo spocić. Drugo czy trzecioligowiec na jeden mecz może by się zmobilizował (jak Leeds w Manchesterze), może faworyt będzie miał słabszy dzień (jak Manchester z Leeds), może "dzień konia" będzie miał bramkarz (jak bramkarz Leeds w meczu z Manchesterem) ale wygrać dwumecz? Minimalne szanse. Efekt ? Ciagle te same drużyny w półfinałach, ciągle zero emocji, nuda....Kolejna sprawa to miejsce i sposób rozgrywania finału. W ciemno mogę obstawić, że za 20 lat finał pucharu Anglii będzie na Wembley a finał Pucharu Niemiec w Berlinie ( pewno juz na jakimś nowym stadionie). A u nas ? Czy ktos już wie gdzie będzie finał w tym roku ? A może będą dwa mecze finałowe ? Bo już takie kwiatki mieliśmy. Podobno finały miały regularnie odbywać się na Stadionie Śląskim ale w tej chwili nie ma tam juz krzesełek i podobno dach budują. Nie wiem tylko po co. Jestem pewien, że finał Pucharu Polski już tam nie zawita. W ten oto sposób mamy rozgrywki peryferyjne, ze zmieniającymi się prawie co sezon zasadami ( stałość zasad i pewien konserwatyzm w rozgrywkach to kolejne zalety PA i PN), w których najlepsi grają bo muszą, ale specjalnie się nie przemęczają, bo nie muszą.
Za to jutro kolejne mecze ćwierćfinałowe Pucharu Niemiec. Bayern gra u siebie z drugoligowym Greuther Fuerth i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Drużyna z Fuerth miała pecha w losowaniu, ot taki urok rozgrywek pucharowych.
- eintracht75's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Lechia vs. Juventus
A pamiętasz, jak bodajże w 1983 roku trzecioligowa Lechia Gdańsk zdobyła Puchar Polski i parę miesięcy później w Pucharze Zdobywców Pucharów (już jako drugoligowiec hehe) miała bardzo mało (z jednej strony) lub cholernie dużo (patrząc z drugiej strony) szczęścia i trafiła na wielki wtedy Juventus Turyn? Co prawda pierwszy mecz i porażka 0:7 to żaden powód dochwały, ale w rewanżu u siebie Lechia nawet prowadziła przez kwadrans 2:1! Ale abstrahując od samego wyniku, który był i tak z góry raczej przesądzony, jakie to było wydarzenie w Trójmieście i generalnie w Polsce. Kopciuszek Lechia podejmuje ówczesnego hegemona europejskiego, który zresztą wtedy ten PZP wygrał! Kto tam wtedy grał w tym Juventusie? Popatrzmy - Michel Platini, Zbigniew Boniek (strzelił gola w finale z FC Porto), Claudio Gentile, Gaetano Scirea, Antonio Cabrini, Marco Tardelli, Paolo Rossi (a więc niemal połowa mistrzowskiej drużyny, która rok wcześniej wygrała mundial w Hiszpanii).
Teraz takie kwiatki są niemożliwe - nie ma szans, żeby FC Barcelona zagrała mecz z LKS Nieciecza. Ale to wina nie tylko naszego systemu rozgrywania Pucharu Polski, ale przede wszystkim reorganizacji rozgrywek pucharowych przez UEFA.
tak to było wielkie
tak to było wielkie wydarzenie i do tej pory jest tak oceniane. Do tego stopnia, że podczas walki o miano miasta-gospodarza Euro 2012 w filmiku promującym Gdańsk było kilka przebitek z tego meczu
tak to było wielkie
tak to było wielkie wydarzenie i do tej pory jest tak oceniane. Do tego stopnia, że podczas walki o miano miasta-gospodarza Euro 2012 w filmiku promującym Gdańsk było kilka przebitek z tego meczu
Niestety...
Niestety, to se ne vrati...
Oczywiście że pamiętam. W
Oczywiście że pamiętam. W finale Lechia grała z drugoligowym Piastem Gliwice. W półfinale Piast pokonał 1:0 Lecha i może nie uwierzysz ale byłem na tym meczu !! Jak całe Gliwice zresztą i okolice. Bramkę o ile pamiętam strzelił Majka, późniejszy piłkarz Górnika. Lechia pokonała chyba Śląsk Wrocław. A jakie szanse obie drużyny miały by w dwumeczu? Żadne. I popatrz. Do dzisiaj pamiętam jak drugoligowiec z trzecioligowcem grali w finale pucharu. A za cholere nie potrafie sobie przypomnieć kto grał w finale dwa lata temu. I komu to przeszkadzało ...ehh