
Nie ukrywam, że akurat ten gol, który tutaj opisuję, wzbudza we mnie cholernie ambiwalentne odczucia. Bo o ile nie można odmówić genialności ani samej bramce, ani jej strzelcowi, o tyle okoliczności przed, w trakcie i po strzeleniu tego gola są przynajmniej bulwersujące. Nie chcę używać mocniejszych słów, i tak padają w filmie poniżej. Bo pokazuję dziś nie tylko genialny strzał, ale również garść wypowiedzi ludzi, których sympatii klubowych nie podzielam, ale podzielam irytację na potraktowanie strzelca tej bramki.
Cała rzecz działa się w październiku 1977 roku. Reprezentacji Polski do zakończenia eliminacji do Mistrzostw Świata w Argentynie został do rozegrania jeden mecz. Z Portugalią u siebie, na Stadionie Śląskim. Portugalczycy musieli wygrać, żeby awansować, naszym wystarczał remis. I faktycznie - zremisowaliśmy. 1:1. Jedyną bramkę dla Polski strzelił Kazimierz Deyna, zawodnik Legii Warszawa. Kapitan reprezentacji. Piłkarz genialny i tragiczny. Strzelił gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Ten gol dał naszej reprezentacji przepustki do Argentyny. Teoretycznie więc jego strzelec powinien być noszony na rękach przez kibiców.
Ale nie. Jak widać (i słychać) kibice "podziękowali" Deynie takimi gwizdami i wyciem, jakby zabił każdemu z nich przynajmniej po jednym członku rodziny. Każde dojście Deyny do piłki wzbudzało takie reakcje. Nie złagodziła tego nawet ta genialna bramka - wręcz przeciwnie, wycie i gwizdy narastały. Trener Gmoch nie mogąc patrzeć na załamanego Deynę, zdjął go z boiska. Normalnie w takiej sytuacji piłkarz dostaje standing ovation. Deyna dostał monstrualną dawkę upokorzenia od kilkudziesięciu tysięcy idiotów na trybunach. To był żenujący spektakl i niewątpliwie czarna karta "kotła czarownic".
I nie zmienia tego fakt, że Legia na Śląsku była (jest) znienawidzona. Nic nie usprawiedliwia takiego potraktowania jednego z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. I to w momencie, kiedy to stado na trybunach właśnie jemu zawdzięczało możliwość ekscytowania się kilka miesięcy później meczami Polaków na mundialu.
Kazimierz Deyna, 29.10.1977, Polska - Portugalia (eliminacje MŚ 1978)
- Zobacz więcej genialnych goli
- Mistrzostwa świata w piłce nożnej - Argentyna 1978
- Wspomnienie o Kazimierzu Deynie
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































