
Miałem przed meczem wątpliwości, czy najmniej prestiżowe trofeum w hiszpańskiej piłce, czyli rozgrywany od 1982 r. Superpuchar Hiszpanii wyzwoli prawdziwą walkę. Takich wątpliwości nie miały telewizje 147 krajów świata, które transmitowały ten mecz. I faktycznie Real potraktował ten mecz niezwykle poważnie. Od pierwszych minut królewscy ruszyli na Barcę niemal jak rugbyści. Siedzieli na przeciwniku i nie dawali odetchnąć.
Barca, która grała bez Xaviego, Pique (obaj weszli potem na ostatnie pół godziny gry), Puyola była w dość wakacyjnej formie i nie mogła grać swojej gry. Trudno było Blaugranie utrzymywać się dłużej przy piłce! Niesamowite.
Pierwsza bramka Oezila po ładnej asyście Benzemy padła już w 13 minucie, a liczne sytuacje Realu dawały Mourinho nadzieję na udany rewanż za klęskę 0-5 w lidze na jesieni zeszłego roku.
Faktycznie eksperymentalna obrona Barcy (Mascherano z Abidalem na środku obrony!) grała niepewnie ale miała masę szczęścia, bo dochodzący do wielu sytuacji Benzema był trochę zbyt ślamazarny w swoich reakcjach. No i świetnie grał Valdes.
Momentami był bardzo ... śmiesznie jak do dośrodkowania razem z Benzemą skakali o 10 cm niżsi od niego Adriano, czy Alves. W ogóle Real miał miażdżącą przewagę warunków fizycznych i każde dośrodkowanie na pole karne Barcelony było groźne.
Jednak okazało się, że Mascherano i spółka szczęśliwie, bo szczęśliwie ale nadążają blokować strzały Benzemy i Ronaldo, a na dodatek w 36 minucie Villa dostał na lewej flance piłkę od prawie niewidocznego dotąd Messiego, przełożył sobie piłkę na prawą nogę i postanowił oddać strzał z rogu pola karnego. Jak postanowił, tak zrobił (mimo asysty obrońcy) i zdobył najpiękniejszą bramkę meczu. Pierwszy strzał Barcy (36 minuta!) i pierwsza bramka.
Real poczuł w tym momencie na „własnej skórze” starą piłkarską prawdę, że niewykorzystane okazje się mszczą. A prawdziwości tej prawdy jeszcze bardziej doświadczył Real tuż przed końcem pierwszej połowy, kiedy to po serii przypadkowych odbić piłki Messi zachował się najbystrzej i zdobył drugą bramkę dla Barcy.
Zaraz po przerwie mecz wyglądał podobnie, Real atakował, Barca się broniła. Real wyrównał w 54 minucie po strzale Xavi Alonso, potem weszli Pique i Xavi i Katalończycy spokojnie utrzymali korzystny dla niej remis nie forsując tempa.
Widać wyraźnie, że Mourinho grą Pepe, Marcelo i Coentrao postanowił postraszyć Barcelonę. Nie ma to wiele wspólnego z grą fair, bo ww. zawodnicy podejmują interwencje na pełnej szybkości nawet w sytuacjach, gdy mają znikome szanse na odzyskanie piłki. Cóż jedyną odpowiedzią na takie brutalne (niektórzy powiedzą „męskie”) zagrania jest większa szybkość i unikanie fauli. Ale Mouriho nie powinien być zaskoczony, że tak grając Pepe i koledzy mogą być często wykluczani z gry czerwonymi kartkami.
Mecz był bardzo emocjonujący i prowadzony w fantastycznym tempie. Ja po 45 minutach miałem tyle wrażeń, co czasem po całym meczu. Oczywiście największa tu zasługa Realu, który po raz pierwszy od dłuższego czasu był lepszy od Barcy – inna sprawa, że nie umiał tego potwieredzić bramkami.
Już w środę rewanż o godzinie 23.00 !! – podobno dlatego, żeby Chilijczycy mogli po fajrancie obejrzeć sobie Alexisa Sancheza (nie przekonał mnie w tym pierwszym meczu, choć ma kocią zwinność – ale ma jeszcze czas by się zgrać z drużyną). Jak Barca podejdzie poważnie do tego meczu, to powinna zdobyć Superpuchar.
Mam wrażenie, że Real traci sporo, bo zbyt nerwowo (uśmiałem się np. jak CR7 po sparowanym przez Valdesa woleju akcji klęczał na polu karnym Barcy tragizując i trzymając się za głowę a tu akcja toczyła się dalej i właśnie w stronę klęczącego Ronaldo leciała dośrodkowywana ponownie piłka ; ) próbuje się Barcy odegrać za lata upokorzeń.
Jest zbyt niecierpliwym pretendentem do tronu, a król na razie jest jeden.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety-------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- huczny's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































A więc to była Barcelona? A
A więc to była Barcelona? A jak tak się zastanawiałem co to za granatowo-bordowa drużyna tak się męczy i nie może wyjść z własnej połowy. Może Pep chce, żeby Fabregas miał dobre wejście i dopasowuje pod niego drużynę, żeby chłopak się kompleksów nie nabawił? Real pokazał, że można zdominować przeciwnika i jednocześnie nie wymieniać między soba tysiąca podań w jednej akcji. Dobrze chociaż, że Messi bramkę strzelił, bo gdyby nie to, to pewnie nawet nie wiedziałbym, że jest na boisku - no, chyba że jak ma to w swoim zwyczaju, strzeliłby z nerwów piłkę w trybuny.
Świetny mecz rozegrał na pewno Valdes, bo bronił sytuacje stuprocentowe, takie, z jakich inne drużyny strzeliłby bramki. Tylko na karb Benzemy i Cristiano nalezy kłaść to, że ich nie wykorzystali. Z jak najlepszej strony pokazał się naatomiast Marcelo i brak powołań dla tego zawodnika od Mano Menezesa zakrawa na jawny sabotaż.
100%
Barcelona oddała dwa strzały w tym meczu i strzeliła dwa gole. Komentarz w zasadzie zbędny:)
dwa strzały w 1,5 akcji
No Barcelona stworzyła 1,5 sytuacji i strzeliła dwie bramki.
Sam Benzema powinien strzelić 3 dla Realu.
No ale jak meczu nie chce się wygracv, to sie ledwo remisuje