Piłka jest okrągła... więc o piłce piszemy na okrągło!
Strona główna

EURO 2012

euro

Dołącz do nas!

| wyniki na żywo

Drogi Gościu,

jeśli lubisz piłkę nożną, masz dryg do pisania i znasz się trochę na futbolu - dołącz do nas i razem twórzmy FootballBloga! Wystarczy się zarejestrować - i już można pisać. Zapraszam!

polecie

| śledź Ekstraklasę
| zapowiedzi meczów
| opowieści króla kibiców

Piłka jest okrągła...
więc o piłce piszemy
na okrągło!

Mapa serwisu

Mecz Legia Warszawa - Widzew Łódź (18.06.1997)

Portret użytkownika szatanski

Od dawna chodził za mną pomysł uruchomienia nowego cyklu na FootballBlogu. Chodził i chodził, aż mnie dopadł. No i zacząłem się zastanawiać, jaki to mecz wywarł na mnie największe wrażenie. Jaki mecz pamietam i o jakim powiem jako pierwszym, kiedy ktoś mnie o to zapyta budząc mnie w środku nocy. Mam kilka takich meczów. Na przykład Polska - Peru czy Polska - Belgia na mundialu w Hiszpanii, pucharowe zwycięstwo Widzewa nad Juventusem 3:1 i rzuty karne czy (znany wyłącznie z przekazów) Anglia - Polska na Wembley w 1973 roku albo finał olimpijski z Barcelony w 1992 roku.

Jednak nie te mecze są tym najważniejszym. Tym jedynym, absolutnie topowym jest spotkanie z 18 czerwca 1997 roku, kiedy to Widzew przyjechał na Łazienkowską. To była ostatnia kolejka, Legia miała punkt straty do łódzkiego klubu, więc zwycięstwo dawało jej mistrzostwo Polski. No i Legia grała tak, że prowadziła do 85 minuty 2:0 po golach Kucharskiego i Czereszewskiego, miała okazję bramkową (słupek po strzale Kucharskiego). Chwilę wcześniej kontuzji doznał sędzia tego meczu, pan Czyżniewski, i leżał sobie na murawie, a legioniści zaczęli świętować zwycięstwo i tytuł mistrza Polski. To rozluźnienie wprowadziło lekki chaos w ich szeregi i było początkiem końca. Widzew w 5 minut strzelił 3 gole i został mistrzem Polski.

Piękny mecz, niespotykany, rewelacyjna dramaturgia (przy stanie 2:2 Legia strzeliła jeszcze gola, ale sędzia go nie uznał z powodu spalonego) - po prostu Hitchcock by tego lepiej nie wymyślił.

Krótki film o tym meczu:

 

FacebookZostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku

 


No votes yet
Portret użytkownika sasin
 #

Do dziś nie wierzę że Legia przegrała

Pamiętam ten mecz prawie jak byłby wczoraj. Cały stadion wypełniony po brzegi. szpilki sie nie wciśnie.

Ale by napisać o tym meczu trzeba by zacząc dużo wcześniej.

We wczesniejszym sezonie Legia z LM straciła tytuł też po przegranej u siebie 1:2 z Widzewem. Po tym z Legii odeszła prawie cała pierwsza jedenastka. Wszysy mówili ze legioniści będą bronić się przed spadkiem. Tymczasem rundę jesienna Legia grająca w 12 (tym 12 wchodzącym był Darek Solnica) grała wspaniale. Była w czubiue cały czas.

W przerwie zimowej klub poszedł za ciosem i pojawiły sie wzmocnienia a głownym był Sylwek Czereszewski. I Legia szła z Widzewem łeb w łeb aż do meczu na Łazienkowskiej. I wszystko szło idelanie. Kucharski i Czeres dali prowadzenie 2:0. Do dzis mam przed oczami akcję Mięciela, który biegł sam na bramke niemal przez pól boiska. Powinno byc 3:0 i Widzwew już by się nie podniósł.

A potem ..... potrem nastapiło cos niewiarygodnego. Legia w 5 minut straciła pewny tytuł. Powrót ze stadionu to był koszmar.

Kiedy po latach oglądałem finał LM MU-Bayern, kiedy bawarczycy stracili puchar w dwie ostatnie minuty to patrząc na miny kibiców Bayernu wiedziałem co czują. Sam przeżyłem to na Ł3 kilka lat wczesniej.

Mecz przeszedł do historii ale nie zycze kibicom takich emocji:)) zwlaszcza tym, którzych kluby przegrywają w takich okolicznościach:))

 
 #

o nie!!!  uprzedziłes

o nie!!!

 uprzedziłes mnie!

 pierwsze skojarzenie"niezapomniany mecz" to właśnie ten legii z widzewem.jak zobaczyłem tytuł wątku,to pomyślałem,że zaskoczę wszystkich,a tu szatańska niespodzianka...

 meczu na żywo nie widziałem wtedy(ale za to potem kilkakrotnie...),bo pracowałem i wraz z 10 legionistami słuchałem relacji radiowej.oczywiście byłem samotnikiem kibicującym widzewowi,więc mieli ze mnie ubaw i triumfowali przez niemal całe spotkanie...az zdarzył sie cud:)))

 

 
Portret użytkownika szatanski
 #

Przepraszam.

Mam nadzieję, że nie pokopiesz mnie w zamian za to na piłce:) Swoją drogą... zapraszam do zarejestrowania się i pisania jako zweryfikowany, pełnoprawny członek (heh) FootballBloga:)

 
 #

Radość i gorycz

To mecz, którym oponenci Legii kłują przy kazdej okazji, chcąc umniejszyć jej osiagnięcia.

Pamietam
ten mecz bardzo dobrze. Umówiłem się z kuzynem na wspólne oglądanie
przed telewizorem. Już przed meczem czuliśmy, że powinno być dobrze.
Szampan się mroził.

Mecz był nerwowy, ale po pierwszej bramce
Kucharskiego i wielkiej radosci zaczeliśmy sie juz oswajać  z tytułem
mistrza. Druga bramka wywołała u nas euforię. Dwóch dorosłych facetów, 
a cieszylismy sie jak dzieci. Zaczeły sie spiewy. Mistrz był juz nasz.
Tylko żona kuzyna patrzyła na nas z zawiscią, Nie lubiła Legii, jej
kibiców i zawsze była po stronie przeciwnej. Widziałem w jej oczach
ból. Krzątała się po domu nie mogąc znieść naszego zadowolenia. I juz
miało byc tak pieknie do końca. Szampan został wyjety z lodówki.
Jeszcze chwila i mielismy rozpocząć świetowanie. I wtedy ta kontuzja
sedziego, która wywolala w nas zaniepokojenie. Pojawila się myśl, że
zaraz mogą się zacząc cuda rodem z filmu "Piłkarski poker". Z euforii
nasz stan zmienił sie w wyczekiwanie, co się wydarzy. No i zaczeło sie
dziać, ale nie za sprawa sedziego. Obaj nie moglismy w to uwierzyć, jak
diametralnie zmieniła sie postawa obu druzyn. Legia zamiast dalej "grać
swoje", rozluzniła sie i cofneła. Juz sie cieszyła i spokojnie czekała
na ostatni gwizdek. A w Widzew jakby wstąpiły nowe siły i wiara, że
mozna to jeszcze wygrać. Po stracie pierwszej bramki w szeregi Legii
wkradł sie chaos i nerwówka. Przykro było patrzeć na nieporadne
wybicia. Jedyna strategią było wtedy aby jak najdalej od własnej
bramki. Mówimy na to z kuzynem "obrona Częstochowy". Niestety w tym
przypadku obrona była nieskuteczna. Zamarlismy i z grobowymi minami
sledzilismy ten koszmar, ktory sie rozwijał. I wtedy zajrzała do nas
wspomniana zona, zaniepokojona czemu u nas tak cicho. Gdy zobaczyła
nasze skupione i zafrasowane twarze szybko pojeła, że dostalismy cios.
Ożywiła się, humor jej sie poprawił i przyłaczyła sie do ogladania. Po
drugim ciosie wybuchła radoscią krzycząc "a dobrze im tak". To był cios
podwójny, jakby kopanie leżacego. Nigdy do tej pory nie widziałem u
niej takich emocji przy ogladaniu meczu.  Potem trzeci cios... szkoda
gadać. Poprostu rozpacz. I ta triumfująca żona kuzyna, pytajaca
szyderczo czy ma otworzyc szampana.

Siedzielismy jeszcze chyba
kwadrans po zakończeniu meczu patrząc posępnie na cieszacych sie
widzewiaków i na stojacy przed nami jak wyrzut szampan. I ta gorycz,
która scisneła nam gardła...

 

I love football

Blazyliana, czyli inna strona piłki

Śmiesznie, wesoło, żałośnie, nieoczekiwanie, dziwnie, paradoksalnie, zaskakująco, czasem żenująco. Bez tematów tabu.

więcej blazyliany |

lpLogo EURO 2012Liga Mistrzów sezon 2010/11Logo LERPA 2010

Wybrane wyniki

wyniki na żywo |

Chelsea - Bayern 1:1 (karne 4:3)

  • Puchar Niemiec (FINAŁ):

Borussia D. - Bayern Monachium 5:2

Atletico Madryt - Athletic Bilbao 3:0

GKS Bełchatów - Cracovia 2:2
Jagiellonia Białystok - ŁKS 2:1
Legia Warszawa - Korona Kielce 1:0
Podbeskidzie - Polonia Warszawa 1:1
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 2:1
Widzew Łódź - Lech Poznań 0:0
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1
Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 2:1

gole | gole ekstraklasy

Logowanie

Piłkarski cytat dnia

Kłopot z sędziami polega na tym, że znają zasady gry, lecz nie znają gry.

Bill Shankly

więcej cytatów |

deska

Sonda FootballBloga

Obraziła Cię reklama Coca-Coli?:

Facebook

Zbiory FootballBloga

Goście FootballBloga

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 55 gości.