
Nie ma się pastwić nad naszymi "piłkarzami". Na pewno robili wszystko, co w ich mocy. Na pewno chcieli pokonać potentatów z Azerbejdżanu, Grecji i Austrii. Na pewno oczyma wyobraźni widzieli już te swoje nowe bryki kupione za szmal zarobiony w Lidze Europejskiej. Nie udało się. Odpadli wszyscy. Zgodnie z dewizą "w kupie raźniej" - odpadli w komplecie. Zrobili wielką kupę i wspólnie się nią upaprali. Od czubków swoich wielkich łbów po końce zakrzywionych paluchów u stóp. I teraz śmierdzi.
Największe rozczarowanie to naturalnie Wisła Kraków. Wydawało się, że ubiegłorocznej kompromitacji z Levadią Tallin nic nie będzie w stanie przebić. Zresztą sami "piłkarze" zapowiadali, że o podobnej sytuacji nie ma absolutnie mowy. Teraz pełny profesjonalizm, ambicja, odpowiednie nastawienie i inne bla bla bla. Niektórzy nawet w to uwierzyli i rywala z Karabachu nikt w zasadzie poważnie nie brał. Niestety, mało poważnie wzięli ich również wiślacy. No i dostali baty - przegrali oba mecze i jako ewidentnie słabsza drużyna pożegnali się z marzeniami o Lidze Europejskiej. Dla mnie najbardziej symptomatyczne było to, że trzecia drużyna ligi azerskiej rozbiła w puch wicemistrza Polski. Odnosiło się wrażenie, że Azerowie to Barcelona, a Wisła to Wisła. Do przerwy w rewanżu Karabach prowadził już 3:0, po przerwie bawił się i czekał na ostatni gwizdek arbitra. To już nie jest dno ani piach. To jest WIELKA KUPA. Trener Wisły, Henryk Kasperczak, podał się do dymisji, która została przyjęta. I dobrze.
Karabach - Wisła Kraków 3:2.
Ruch Chorzów pojechał do Wiednia na wycieczkę. Po porażce u siebie 1:3 nikt normalny nie dawał chorzowianom żadnych szans na awans. Ostatnich optymistów z zakładu dla obłąkanych szybciutko pozbawili jakichkolwiek złudzeń sami "piłkarze" - po 21 minutach przegrywali już 0:3. Pozostałe 69 minut na boisku musiało być czymś absolutnie najgorszym dla tych młodych ludzi. Zero szans na awans, zero motywacji. Męczarnia i upokorzenie. Trzecia drużyna polskiej Ekstraklasy. Nie tak dawno temu wielka radość, wiara w swoje możliwości. Teraz wielki wstyd. Trochę mi ich nawet szkoda.
Austria Wiedeń - Ruch Chorzów 3:0
Na koniec Jagiellonia Białystok, debiutant w europejskich pucharach. Pierwszy mecz u siebie "Jaga" przegrała 1:2, więc do Salonik jechała raczej w średnich nastrojach. Ale okazało się, że nie taki lew straszny. Białostocczanie zagrali ambitnie i zupełnie przyzwoicie, przez kilka minut mając wynik gwarantujący dogrywkę. Niestety rzut karny pod koniec meczu uratował skórę Arisowi, choć końcówka to oblężenie greckiej bramki. Moim zdaniem - niespodzianka na plus, mam nadzieję, że klub z Białegostoku nabierze teraz większej pewności siebie i zamiesza w tym sezonie w Ekstraklasie. Niestety - do kolejnej rundy eliminacji do Ligi Europejskiej awansował Aris Saloniki.
Aris Saloniki - Jagiellonia Białystok 2:2
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































