
Reprezentacja Polski w piłce nożnej poleciała do Tajlandii. Na turniej w międzynarodowej obsadzie. Smuda zabrał młodziaków, chce ich niby przetestować, poznać ich możliwości, otrzaskać w międzynarodowym towarzystwie. Wszystko pięknie, tylko dlaczego:
a) w styczniu?
b) w Tajlandii?
c) z takimi słabymi drużynami?
d) bez działaczy?
Styczeń to miesiąc raczej nie do grania na reprezentacyjnym poziomie w Europie. Bardzo rzadko mecze międzypaństwowe rozgrywa się w tym miesiącu. Styczeń to przerwa w większości rozgrywek ligowych i czas na przygotowania do rundy wiosennej. W styczniu nie gra się w turniejach bez szkody dla jakości przygotowań piłkarzy do sezonu. Każda przerwa w cyklu przygotowawczym zakłóca rytm treningowy.
Tajlandia to różnica 6 godzin w porównaniu z Polską. Piłkarze muszą się więc dodatkowo zaaklimatyzować tam, po powrocie będą się aklimatyzowali po raz drugi. Cudowna sprawa.
W turnieju w Tajlndii udział biorą słabe reprezentacje (Duńczycy też będą w krajowym składzie), nikt na poważnie nie bierze drużyny Tajlandii czy Singapuru. Zdaję sobie sprawę, że i nasza reprezentacja ostatnio prezentuje się żałośnie, ale wolę, jeśli przegrywamy z Argentyną czy Francją.
No i ostatnia sprawa... Wyjazd na ten turniej nie jest nawet wycieczką dla działaczy, jedzie ich raptem czterech (wcześniej mówiono o 40 osobach towarzyszących).
Nie wiem dlaczego, ale przypomina mi się całkiem niedawny wyjazd naszej reprezentacji do RPA. Pytam więc: po co ten wyjazd?
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































