
No i rundę jesienną mamy za sobą.
Co prawda został jeszcze mecz z Cracovią, ale to już jest pierwszy mecz rundy wiosennej. Tak więc może kilka słów mojego podsumowania.
Na pewno ta runda stała pod znakiem dużych zmian w Legii. Przede wszystkim wreszcie zagrała na nowym stadionie. Co prawda na jesieni były otwarte tylko trzy z czterech trybun, ale i tak to był znaczący krok. Przy jednoczesnym zażegnaniu konfliktu (choć wciąż wszystkim tkwią w pamięci lata zatargów na linii kibice-właściciele i jeszcze wiele spraw docierało się w trakcie) to jednak skok jakościowy i ilościowy był znaczny i widoczny. Niestety nie zawsze piłkarze Legii potrafili ten atut wykorzystać, ale o tym dalej.
Nie mniej po obskurnym, rozpadającym się stadionie WP, który już na samym wejściu wyglądał jak szalet witając kibiców rzędami Toy-ek wizyta na nowym stadionie to był inny świat. Legia zawitała do piłkarskiej Europy. Miała to uczynić także sportowo. I w tym celu przeprowadzono rewolucję transferową.
Przed sezonem pożegnano się (nie przedłużając umów) z Wojciechem Szalą, Tomaszem Jarzębowskim, Marcinem Smolińskim, Bartłomiejem Grzelakiem, Marcinem Mięcielem.
Niestety odszedł też Jan Mucha, który nie przedłużył umowy wybierając grę w Evertonie.
Dodatkowo tuż przed rozpoczęciem rundy wypożyczono młodych Górskiego i Koseckiego. A już w trakcie sezonu odszedł Kumbev i Giza.
Na ich miejsce przyszłi:
Marijan Antolović, Srđa Knežević, Alejandro Ariel Cabral, Manu, Ivica Vrdoljak, Bruno Mezenga.
A z wypożyczenia powrócili Artur Jędrzejczyk i Wojciech Skaba
No i Legia zatrudniła nowego trenera Macieja Skorżę.
Jak się okazało po tych 15 meczach transfery były delikatnie mówiąc średnio trafione. Jak przyznał w wywiadzie Skorża na żywo widział tylko Vrdoljaka, i to w zasadzie jedyny transfer, który się sprawdza. Reszta, no cóż z resztą było różnie. Ale o nich na końcu.
Jednak wszystko było podporządkowane nowemu stadionowi. I jego otwarcie (3 z 4 trybun) nastąpiło 7 sierpnia a by ten moment uatrakcyjnić Legia zagrała mecz z Arsenalem.
I mecz ten poza tym że był atrakcja dla kibiców miał być generalnym sparingiem przed ligą. Niestety był raczej radosnym spotkaniem dla kibiców i zakończył się niecodziennym wynikiem 6:5 dla Arsenalu, mimo iż Legia prowadziła już 3:0.
Jednak rozgrywki ligowe pokazały dobitnie że to był tylko radosny sparing, bo ani legia nie strzelała potem tylu bramek, ani Arsenal tylu nie tracił.
Prawdziwe oblicze Legii miały pokazać więc dopiero derby.
No i pokazały, tyle że Legia mimo jako takiej gry w pierwszej połowie ostatecznie poległa na Konwiktorskiej 3:0
Ten pokazał jedno, ze Legia będzie miała olbrzymie kłopoty w obronie, bo zarówno nowy bramkarz Antolovic jak i obrońcy nie są zbyt pewni i popełniają masę błędów.
Trzy dni po derbach Legia grała zaległy mecz z Cracovią. I to był dziwny mecz z horrorem w końcówce. Niestety nie tak wszyscy sobie wyobrażali grę Legii. Jednak ta grała słabo i popełniała koszmarne błędy. I Cracovia jeden z nich wykorzystała, choć gdyby była skuteczna (co jak się potem okazało nie jest jej silną bronią) to do przerwy Legia przegrywałaby min. trzema bramkami. Jednak w końcówce Legii udało się wyrównać a już w doliczonym czasie gry po rzucie wolnym pośrednim, który wywołał mnóstwo kontrowersji Legia zdobyła zwycięską bramkę. Jednak gra nie rzucała (delikatnie mówiąc) na kolana.
Jednak ten mecz pokazał co w tej rundzie będzie siłą Legii – stałe fragmenty gry i gra do końca.
Mecz ze Śląskiem wyglądał podobnie jak z Cracovią. Czyli zamiast pewnego zwycięstwa Wrocławian wygrała Legia 1:0. Jednak już w następnej kolejce Bełchatów takiego błędu nie popełnił i po dwóch strzałach Żewłakowa wygrał pewnie 2:0 na Łazienkowskiej.
W kolejnych meczach legia kontynuowała pasmo porażek przegrywając dwa wyjazdowe mecze z Ruchem (1:0) i Zagłębiem (2:1)
Legia nadal nie zachwycała swoją grą, ale taka gra wystarczyła by pokonać Pogoń Szczecin w Pucharze Polski 1:0 po bramce młodego Michała Kucharczyka, który jak się potem okazało został niespodziewanie (także dla siebie) pierwszym napastnikiem Legii.
Potem przyszedł kolejny niesamowity mecz Legii i chyba najbardziej dramatyczny w jej wykonaniu. Mecz z Lechem Poznań.
Zaczęło się od bardzo słabej gry Legii i tradycyjnie tylko dzięki indolencji strzeleckiej Lecha poznaniacy strzelili tylko jedną bramkę (a powinni ze 3).
Jednak potem wystarczyła jednak akcja, kapitalne podanie Manu do Kucharczyka, błąd Arboledy i w 38 minucie było 1:1.
I wtedy kiedy wydawało się że Legia łapie rytm za głupi faul i drugą żółta kartkę z boiska wyleciał w końcówce pierwszej połowy Rybus, a dodatkowo za dyskusje z sędzią z boiska został usunięty tez trener Skorża.
I kiedy wydawałoby się, ze to kiedy Lech zacznie strzelać Legii bramki jest kwestią czasu, stała się rzecz niespodziewana. Legia grająca w 10 zaczęła walczyć jak o życie. Lech tymczasem zupełnie się pogubił i nie potrafił wykorzystać swojej przewagi. A całością poczynać Legii dowodził Ivica Vrdoljak, który pociągnął zespól do walki.
I ta walka zakończyła się zwycięstwem, bo w 87 minucie bramkę na 2:1 zdobył Bruno Mezenga i stadion oszalał.
To było chyba najlepsze 45 minut Legii w tym sezonie, niestety jak się okazało Legia rzadko grała tak jak druga połowę z Lechem.
Poza tym w meczu z Lechem Legia poniosła stratę. Kolejną żółta kartkę dostał kapitan Vrdoljak i nie zagrał w meczu z Lechią. Jak ważny jest dla Legii było widać od razu. Legia mimo optycznej przewagi bez swojego kapitana kompletnie nie wiedziała jak rozegrać piłkę w środku pola. Jak prowadzić ataki. Tymczasem Lechia wyczekała rywala i w końcówce wypunktowała Legię 3:0
Po powrocie Vrdoljaka Legia zanotowała 5 kolejnych zwycięstw:
wyjazdowe z Widzewem (1:0), Korona (4:1) i Śląskiem w Pucharze Polski (2:1) oraz u siebie wymęczone z Górnikiem 2:1 i Jagiellonią 2:0.
Potem jednak Legia poniosła sromotną klęskę w Krakowie, choć gdyby nieskuteczność to ten wynik mógłby wyglądać zupełnie inaczej. To była niepowtarzalna okazja by wedrzeć się do czołówki a tymczasem do niej dołączyła Wisła i sytuacja w górze tabeli zrobiła się bardzo wyrównana.
Po tym meczu, w którym to Legia zwłaszcza w pierwszej połowie grała naprawdę dobrze wydawałoby się, ze następny mecz z Arką to będzie spacerek. Jednak w najnudniejszym meczu w sezonie Legia wygrała tylko dzięki temu że arbiter z Japonii gwizdnął faul, którego poza nim nie gwizdnął by nikt i dzięki bramkarzowi Wisły Witkowskiemu, który w pojedynkę dobił swój własny zespól dwa razy wrzucając sobie piłkę do bramki.
Ostatni mecz Legia grała z jak zwykle groźną Polonia Bytom. I to też nie był mecz porywający. Choć w 3 minucie Legia mogła przegrywać, ale karnego wybronił Skaba, który to już w meczu z Arką stał się pierwszym bramkarzem Legii.
Potem Legia przez długie fragmenty miała optyczna przewagę, bo Polonia była schowana za poczwórną garda wyprowadzając czasami kontry.
Niestety z taką taktyką obronna legioniści nie potrafili sobie poradzić. Jednak w końcu najlepszy chyba w tej Rundzie Rado strzelił zwycięską bramkę. Choć trzeba przyznać, że powinien to zrobić nieco wcześniej, ale wtedy postanowił zgłosić swoją kandydaturę do konkursu na pudło sezonu i nie trafił w piłkę stojąc 2 mery przed pustą bramką.
Podsumowując Legia jesienią rozegrała 17 meczy z czego 11 wygrała a 6 przegrała (2 wygrała w Pucharze Polski). I rundę Legia zakończyła na 3 miejscu z dorobkiem 27 pkt. Tyle samo co druga Wisła i z 3 pkt. straty do liderującej Jagiellonii. Co ostatecznie jest wynikiem bardzo dobrym zważywszy na styl gry Legii, dużo słabych meczy i 6 porażek.
Ale jak widać na jej przykładzie zwycięstwo za 3 pkt. dużo daje, bo Legia mając na koncie 6 porażek jest 3 w tabeli.
Nie sposób pominąć tego jak wypadły transfery i można je ocenić w szkolnej skali na 2+
transfery podsumowanie. Na pewno dobrym transferem był Vrdoljak, ale to był jedyny piłkarz, którego trener Skorża widział na żywo. Na dodatek został on dość kontrowersyjnym kapitanem, choć jak pokazały kolejne mecze stał się na boisku kimś, kto jak jest w formie potrafi pociągnąć drużynę i może pierwszym kapitanem od czasu Vukovica z prawdziwego zdarzenia.
Reszta nowych zawodników w mniejszym lub większym stopniu zawiodła.
Marijan Antolović został sprowadzany jako ten, który ma zająć miejsce w bramce po Jano Musze. Jednak okazało się że na dziś Legia to dla niego za wysokie progi. I o ile nieźle wypada w sytuacjach sam na sam, czy w zamieszaniach podbramkowych, kiedy nie ma czasu na myślenie i zbędne reakcje, to zupełnie nie radził sobie przy strzałach z dystansu jak i przy dośrodkowaniach. Poza tym miał problemy z koncentracją i popełniał głupie błędy.
W ogóle z obada bramki w Legii był w tej rundzie kłopot, bo po Antolovicu w bramce stanął Kostiantyn Machnowskyj, ale i on swoją postawą nie rzucił na kolana, więc na ostatnie mecze (a być może i na mecz z Cracovią) w bramce zawitał Wojciech Skaba i chyba na dziś wypadł najlepiej z tej trójki.
Srđa Knežević był sprowadzany jako prawy obrońca, ale na początku ze względu na kontuzję Choto został ustawiony na środku. I niestety popełniał masę błędów, ale i przesunięty na prawą obronę też nie zachwycał. Obecnie jest kontuzjowany i w sumie nie wiadomo co dalej. W sumie jest to zawodnik młody jeszcze więc kto może da się coś z niego wykrzesać.
Alejandro Cabral ma chyba najlepsze CV jeśli chodzi o to gdzie grał. Jednak analizując jego statystyki to okazuje się że najczęściej był rezerwowym (zarówno w lidze argentyńskiej jak i w kadrze U20), i nie zanotował ani jednej asysty, a został mianowany głównym rozgrywającym. Dodatkowo sam przyznał że takiej bramki jak ta z Arsenalem to nigdy nie strzelił.
W sumie mam mieszane odczucie. Bo jednak chłopak grac w piłkę potrafi, ale nie jestem pewien czy toporna i siłowa nasza Ektraklasa to liga dla niego.
Manu zapowiadał się na świetnego skrzydłowego, jednak im dalej w las tym ciemniej. Jego głównym atutem jest szybkość. Niestety jak się okazało jedynym atutem. Nie potrafi wygrać pojedynków 1 na 1, dośrodkować ze skrzydła, wbiec w pole karne, strzelić. Owszem ma momenty, ale jest ich zdecydowanie za mało.
Mam wrażenie, że to idealny piłkarz na wchodzenie w 70 minucie na podmęczonych rywali. Wtedy jego szybkość byłaby rzeczywiście atutem.
Bruno Mezenga miał być lekiem na strzelanie bramek. Niestety nim się nie stał, choć trzeba przyznać że momenty miał. A co najważniejsze strzelił 3 bramki w tym dwie dające Legii cenne zwycięstwa. Dawał też ciekawe zmiany, choć nie wiem czy idealnym dla niego rozwiązaniem jest gra na jednego napastnika.
Podsumowując to na pewno w Legii nadal zostanie Vrdoljak i myślę że Mezenga. Reszta delikatnie mówiąc nie przekonuje.
Jednak ta drużyna nadal jest w przebudowie i potrzebne są kolejne wzmocnienia. Przede wszystkim potrzebny jest napastnik i środkowy obrońca. Poza tym przydałby się lewy i prawy i środkowy pomocnik i lewy obrońca.
Nie sposób tez nie wspomnieć o sytuacji z odsunięciem piłkarzy. Moim zdaniem te sytuację w ogóle powinno załatwić się w szatni, bez kamer, bez dziennikarzy. Niestety wyszła ona poza szatnie i coś trzeba było zrobić. W perspektywie czasu chyba to wyszło zespołowi na dobre, a na pewno przyczyniło się do odejścia Gizy, który zupełnie sobie w Legii nie radził. Poza tym okazało się że bez Wawrzyniaka Legia gra pewniej w obronie. Można się spierać co do Iwańskiego, ale on też nie daje zespołowi tyle ile powinien.
Na koniec to co w Legii było w tej rundzie na plus.
Na pewno stałe fragmenty gry. Po nich Legia zdobyła w sumie (włącznie z karnymi) 11 z 22 strzelonych bramek.
Drugi pozytyw to walka do samego końca meczu i tu o okresie od 75 minuty do końcowego gwizdka Legia strzeliła aż 14 z 22 bramek. Niestety minusem jest to że przy 22 strzelonych bramkach straciła ich 20 i często dopiero stracona bramka sprawiała że Legia zaczęła grać w piłkę.
Na wyróżnienie zasługuje też dwóch piłkarzy w szczególności. Pierwszy to Miro Radovic, który to już był spisywany na straty (także przeze mnie), a nagle stał się najlepszym piłkarzem Legii. Przesunięty na środek pomocy pokazał że i tam może być kluczowym piłkarzem, choć widać że jeszcze tej pozycji się uczy. Nie mniej ta runda to chyba jego najlepsza odkąd gra w Legii.
Drugi to Michał Kucharczyk. Chłopak przychodził tu uczyć się, miał nadzieję że może będzie wchodzi w końcówkach, a nagle stał się podstawowym napastnikiem. I radził sobie naprawdę nieźle. Owszem miał momenty słabe, wahania formy, ale i tak nikt nie spodziewał się że będzie występował w takiej roli i że będzie ważnym elementem drużyny.
Może można by innych piłkarzy jeszcze wyróżniać, ale ci dwaj startowali z pozycji bardzo niskiej (Rado typowany był do sprzedania) a nagle stali się pierwszoplanowymi piłkarzami.
To na tyle tego podsumowania.
Teraz Legię czeka runda wiosenna, której przedsmak już w następny weekend w meczu z Cracovią. Zobaczymy jakie będą wzmocnienia i jak tę drużynę do kupy zbierze trener Skorżą. Nie mniej szanse na tytuł są. A czy się uda? Czas pokaże.
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Przykład Skaby pokazuje
Przykład Skaby pokazuje jakie jest podejście do obcokrajowców i młodych polskich piłkarzy. Skaba w Polonii Bytom miał udany sezon a po powrocie do Legii wylądował na trybunach, musiał ustąpić jakiemuś obcokrajowcowi którego dobrze zareklamował mendżer. To samo z Kucharczykiem prawdziwą szansę to dostał gdy się okazało, że obcokrajowcy są beznadziejni. Mimo wszystko Legii za tą rundę należy się podziw. Skorża jednak opanował sytuację i jest już w czubie tabeli. Po meczu w Chorzowie nic tego nie zapowiadało Legia z tego dnia to była naprawdę najsłabsza ekipa jaką widziałem tej jesieni na C6. Ciekawie zapowiada się wiosna, rok temu Skorża nie przygotował dobrze Wisły na początek sezonu i stracił posadę.
bramkarze
Jesli chodzi o bramkarzy to w Legii poraz pierwszy wyłamano się z sytemu, który się sprawdzał.
A mianowicie Legia miała pierwszego bramkarza i bramkarza drugiego, który pod okiem Krzysztofa Dowhania był przygotowywany do roli tego pierwszego.
I tak to wyglądało do momentu kiedy pierwszym bramkarzem został Jano Mucha. Wtewdy sprowadzono Skabę, ale zamiast go szkolić pod kątem otrzymania bluzy z nr 1. to kombinowano, i wypożyczono go do Bytomia.
A tam niestety bronił różnie. Miał świetne momenty ale i zaliczył trochę klopsów.
A kiedy okazało się że Mucha odejdzie, było za późno na szkolenie nowego bramkarza i by ratować sytuację sprowadzono Antolovica, który jak się okazało kompletnie nie nadaje się jeszcze by zostać pierwszym bramkarzem.
A teraz poszłą po rozum do głowy i postawiła na najlepszego bramkarza jakiego ma obecnie.
I tak Legia zamiast kontynuować zasadę by mieć bramkarza Nr 1 i Nr 2, który w chwili odejścia ma zastąpić tego pierwszego, nagle miała trzech bramkarzy Nr 2, z których żaden nie był gotowy by być tym 1.
No ale chyba obecnie sytuacja zdaje się opanowana i Skaba ma wszelkie szanse by stac się pierwszym bramkarzem Legii, bo bronić potrafi.
Mam jednak wrażenie że wcześniej Legia kierowała się kryterium, że lepiej stawiac na tych bramkarzy (Antolovic, Mahnowskyj), których będzie można potem sprzedać za granicę.
Jedno
Jedno jest pewne: Legia jest za wysoko w tabeli jak na poziom, jaki obecnie prezentuje. Niestety, większość drużyn prezentuje się jeszcze słabiej...
wysoki poziom
ale powiedz mi kto w naszej lidze prezentuje wysoki poziom.
Bo jesli z dorobkiem 27 pkt na 2 i 3 miejscu są słabo a momentami beznadziejnie grające Wisła i Legia to jaki poziom prezentuje nasza liga?