
Ostatni mecz Lecha z Polonią na Konwiktorskiej nasunął mi inne przemyślenia niż boksersko-gejowskie.
A mianowicie czy gra z przewagą jednego zawodnika to naprawdę jest atut? Generalnie sytuacja wygląda tak samo. Sędzie podbiega do winowajcy i po krótkiej chwili wyjmuje z kieszonki kartkę. Kiedy tylko błyśnie kolor czerwony kibice na trybunach się cieszą, piłkarze przeciwnej drużyny też, a sam upomniany zawodnik zrozpaczony i wściekły łapie się za głowę. Ale może to tak tylko dla zasady?
Marcin Kikut w niedzielnym programie Liga+ Extra zapytany o to czy ćwiczą wariant gry w przewadze, odparł, ze nie. A może to błąd? Może jednak powinno się mieć warianty gry w takiej sytuacji?
Bo tak patrząc na kilka meczy to osłabienie zespołu sprawiło, ze ten zaczął grać ze zdwojoną energią i zaangażowaniem, a drużyna, która teoretycznie powinna mieć łatwiej nagle traci koncepcję gry.
Polonia Warszawa – Lech Poznań obecny sezon 21 kolejka.
W 62 minucie za cios z Łokcia z boiska zostaje wyrzucony Ebi Smolarek. Ale Lech nie potrafi wykorzystać przewagi i traci bramkę w 83 minucie w konsekwencji przegrywa mecz.
Korona Kielce – Polonia Bytom obecny sezon 18 kolejka.
W 68 minucie przy wyniku 2:2 za czerwoną kartkę zostaje usunięty Hernani. I w 71 minucie wszystko wydaje się dobrze wyglądać, bo Polonia zdobywa trzecią bramkę. Jednak w 77 minucie Maciej Korzym doprowadza do wyrównania. Ale w 88 minucie ten sam Korzym opuszcza boisko za drugą żółta (w konsekwencji czerwoną) kartkę. Jednak gra w przewadze dwóch zawodników (co prawda tylko kilka minut) nie pomogło Bytomianom wygrać mecz.
Legia Warszawa – Lech Poznań obecny sezon 7 kolejka.
Lech ma w 1 połowie dużą przewagę. I tylko nieskuteczności Legia zawdzięcza że straciła jedną bramkę. Jednak w 38 minucie udaje się jej wyrównać po bramce Kucharczyka. Jednak w 44 minucie za drugą żółta kartkę boisko opuszcza Maciej Rybus. I wydawałoby się, ze jest po meczu. Jednak druga połowa przynosi zupełnie inny obrót sprawy. Zdeterminowana Legia gra jak o życie a Lech wygląda na drużynę kompletnie zagubiona i bez pomysłu. I w efekcie Bruno Mezenga w 88 minucie strzałem głową zdobywa zwycięską bramkę.
Legia Warszawa – Korona Kielce sezon 2009/2010 11 kolejka.
To trochę inny przykład, bo w sumie Legia mecz wygrała. Ale kiedy przy stanie 3:1 Korona najpierw straciła Gajdkowskiego (73 minuta) chwili Vukovića to wydawało się że już jest po meczu. Tym czasem Legia straciła koncepcję gry i to Korona grająca w 9 zaczęła prowadzić grę, czego efektem była bramka na 3:2. Na dodatek gra Legii powodowała, ze była realna szansa że Kielczanie za chwilę wyrównają. Długo trwało, by warszawianie się otrząsnęli i w końcu strzelili dwie kolejne bramki. Nie mniej przez długi czas gra z przewagą dwóch zawodników nie powodowała nic pozytywnego, a przeciwnie wybiła Legię z rytmu.
Teraz sięgnę troszkę dalej bo do sezonu 2003/2004
Polonią Warszawa – Legia Warszawa 3 kolejka (mecz rozegrany na stadionie Legii). W 37 minucie Marek Jóźwiak za obronę ręką w polu karnym dostaje czerwoną kartkę. Dodatkowo Polonia ma rzut karny. Jednak karny broni Artur Boruc, a Legia grając w 10 ostatecznie wygrywa mecz 1:0 po bramce Vukovića w 74 minucie.
Zacząłem od Lecha i na Lechu kończę.
Legia Warszawa Lech Poznań sezon 2003/2004 4 kolejka.
Przy stanie 0:0 w 58 minucie czerwoną kartkę otrzymuje Dickson Choto (czerwona kartka dla Choto została anulowana jako pokazana niesłusznie, w związku z czym zawodnik nie odbywał kary). Jednak chwilę po tym Legia zadała dwa ciosy. Najpierw Marek Saganowski w 60 minucie pięknym lobem pokonał bramkarza Lecha, a 2 minuty później na 2:0 podwyższył Tomasz Kiełbowicz. Jeszcze tylko w 75 minucie Artur Boruc tak niefortunnie piąstkował, że wrzucił sobie piłkę do bramki i wynikiem 2:1 mecz się zakończył.
Generalnie Lech Poznań, to w ogóle szczególna historia. Następnym razem jak przyjadą do Warszawy na mecz i w jego trakcie będzie sytuacje kiedy przyjdzie im grac w przewadze zawodnika, to chyba od razu zejdą do szatni, bo będzie wiadomo, że ten mecz przegrają:)
Podsumowując to tylko kilka przykładów, a wiele drużyn kończyły mecze w niepełnym składzie. I często jednak jest odwrotnie i ta przewaga pomaga wygrać mecz lub odrobić straty.
Jednak może warto ot tak na wszelki wypadek opracować jakieś warianty gry w przewadze, tak by nie uczyć się wiecznie na tych samych błędach jak choćby piłkarze Lecha.
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Czasem
Czasem atut, czasem wręcz przeciwnie. Pewnie można by znaleźć kilka razy więcej przykładów meczów, kiedy drużyny grające w przewadze wygrywały. Tak samo jak częściej strzela się karne niż się ich nie strzela.
Ale ciekawe jest to, kiedy drużyny grające w osłabieniu wygrywają mecze. W Polsce jest to efekt tego - co świetnie zauważyłeś - że nasze drużyny nie ćwiczą wariantów gry w przewadze. Głównie.
Jak powiedział kiedyś Czesław Michniewicz - "Grając w dziesiątkę też można wygrać. Wystarczy, że każdy da z siebie 10% więcej":)
Gra w 10
Słowa Michniewicza często mają potwierdzenie w rzeczywistośco.
Te przykłady, które podałem to takie jakie mi na szybko przyszły dom głowy, bo jakby tak poszperać, to byłoby ich więcej.
Nie mniej mnie zastanawia fakt, ze w klubach nie ćwiczą wariantu gry w przewadze i piłkarze zwyczajnie głupieją na boisku.
Pamiętam mecz z lechem w tym sezonie. Lech do przerwy grał bardzo dobrze i powinien prowadzić 3:0. Potem udało się wyrównać, ale i tak Lech był lepszy. a kiedy Rybus zarobił drugą żółta kartę to pomyślałem, że juz po meczu, że teraz to Kolejorz rozniesie Legię w puch i pył.
Jednak po przewie tak jak piszesz wystarczyło większe zaangażowanie (przecież w 15 minut legioniści nie stali się piłkarzami wybitnymi). Taki Vrdoljak biegał za 2 a momentami za 3 i Lech nie wiedział co zrobić.
Zabrakło im pomysłu.
Chyba jednak warto raz na jakiś czas na treningach poświęcić temu trochę czasu.
Nawet jak trenerzy będą się zmieniali, piłkarze przechodzili do innych klubów, to jednak w głowach zostanie kilka zasad jak grać w przewadze.
Hokej na lodzie
Ja wiem, że to proporcje nieco inne (6-1 a 11-1), ale w hokeju na lodzie do upadłego ćwiczą warianty gry w przewadze. Może wziąć by tak przykład?
przykład
Moze jest to jakaś koncecpja?
Choc w hokeju drużyny grają jednak częściej w kilkuminutowych przewagach, z powodu odsyłania zawodników na ławkę kar (swoją drogą to zastanawiam się czy takiego przepisu ni mozna by zaszczepić do piłki nożnej i zawodnika, który dostanie zółtą kartkę odsyłac na 5 minut na ławkę kar)
Nie mniej moim zdaniem trenerzy powinni choćby w zarysie wypracowac jakies warianty gry w przewadze.