
I hit kolejki mamy za sobą. Co prawda zabrakło bramek, jednak emocji na pewno nie. A ostatnie 15 minut sprawiło, że ten mecz chciałoby się oglądać jeszcze dłużej. Szkoda tylko, że Legia nie wiedzieć czemu wyszła nastawiona tak defensywnie i przez 65 minut głownie się broniła.
Skorża znów zastosował taktykę na 3 defensywnych pomocników i Legia wyszła w składzie:
Dušan Kuciak - Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Marcin Komorowski, Jakub Wawrzyniak - Maciej Rybus (73' Michał Kucharczyk), Ivica Vrdoljak, Ariel Borysiuk, Janusz Gol (65' Michał Żyro), Miroslav Radović - Danijel Ljuboja (84' Rafał Wolski).
Ławka rezerwowych: Wojciech Skaba, Michał Kucharczyk, Inaki Astiz, Jakub Rzeźniczak, Rafał Wolski, Michał Żyro, Moshe Ohayon.
Od pierwszej minuty to Lech był drużyna przeważającą. Trener Skorża zapewne chciał przyjąć Lecha na swojej połowie i wyprowadzać groźne kontry. Pewnie też chciał zmęczyć Lecha a potem wpuścić graczy bardziej ofensywnych.
Problem polega na tym, ze Lech nie bardzo chciał się zmęczyć, a przez godzinę gry ta toczyła się głownie na połowie Legii ze szczególnym uwzględnieniem przestrzeni do 40m przed bramką Legii. Legioniści zwłaszcza w drugiej połowie cofnęli tak daleko, ze momentami miałem wrażenie, ze zaraz uciekną do szatni. W tym czasie Legii wyszła jedna kontra z czego powinna paść bramka, ale Lech gdyby choć trochę lepiej piłki rozgrywał spokojnie by Legie rozklepał.
Legia do 65 minuty grała asekuracyjnie, momentami bojaźliwie, choć przy tym nieźle w obronie. Mając trzech def. pomocników co chwilę traciła piłkę nie potrafiąc (poza jednym wspomnianym wyjątkiem) utrzymać się przy piłce, rozegrać ją. Do tego zupełnie bez skrzydeł, bo Rybus nie mógł się rozdwoić, a boczni obrońcy tez nie pomagali. Wawrzyniak skupiał się na grze obronnej, a Jędrzejczyk nie bardzo potrafi przeprowadzić niezła akcje skrzydłem. Próbował, ale nie wychodziło mu za bardzo.
Nie wiem z czego wynikała taka taktyka Legii. Była zupełnie nie potrzebna, bo z całym szacunkiem ale Lech to nie Real, MU czy Barcelona. Można było zagrać odważniej. na dwóch def. pomocników i z Żyro w pierwszym składzie.
Kompletnie mnie nie przekonuje taka taktyka na 3 defensywnych pomocników. Bo za każdym razem jak Legia tak gra a Skorża upycha Rado na prawej stronie, ten i tak wciska się w środek. W efekcie w środku pola legioniści sami sobie robią tłok, bo tam cofa się jeszcze Ljuboja, a Legia gra na jednego skrzydłowego Rybusa, który biega miedzy lewą a prawą stroną. Kiedy Legia gra na dwóch defensywnych pomocników Rado gra za Ljuboja jest dwóch skrzydłowych i więcej miejsca w środku do rozegrania piłki.
Co prawda Legia tez na 3 def. Pomocników zagrała z Rapidem. Tylko że zarówno wtedy jak i teraz do momentu zdjęcia jednego def. pomocnika Legia na skrzydłach grała słabo. Rybus grał wtedy jak i teraz mocno przeciętnie, bo biegał między lewą a prawą stroną. Wtedy Legia bramkę strzeliła dopiero po pierwszej zmianie, choć powinna wcześniej. Lech zagrał też bardziej agresywnie niż piłkarze Rapidu i nie pozwolił na takie klepanie piłki. A to sprawiło, ze Legia nie miała kim rozciągnąć gry.
No ale wracając do meczu. Legia mimo tej taktyki w pierwszej połowie miała doskonałą sytuację, którą zmarnował Janusz Gol. Lech atakował, strzelał, nawet też miał 100% sytuację po fatalnym zagraniu Żewłakowa ale obrona, a zwłaszcza Kuciak nie dawała się ogrywać. Legii niestety za rzadko udawało się rozegrać kilka podań w środku pola i wyprowadzić groźną kontrę. Miała dużo strat i niedokładności.
Nie potrafiła się utrzymać dłużej przy piłce. A jak nawet przejęła piłkę, to do bramki Lecha miała dość daleko i niemal całą drużynę Kolejorza na własnej połowie do przejścia.
Taka gra trwała do 65 minuty. Wtedy to Maciej Skorża zaczął zmieniać taktykę na bardziej odważną.
I najpierw wprowadził Michała Żyro za słabego dość Janusza Gola. Po kilku minutach za Rybusa wszedł Michał Kucharczyk. I Legia zaczęła grac odważniej, szybciej. I wtedy dopiero zaczął się wielki mecz. Trenerzy dokonali zmian mających na cel zwiększenie siły ognia, chcąc zgarnąć 3 punkty. Obie drużyny szły za ciosem i akcje przenosiły się spod jednej pod druga bramkę. Ostatnie 15 minut meczu to było wspaniałe widowisko.
I w tym szaleństwie Legia powinna zdobyć bramkę. Po wspaniałej akcji skrzydłem Żyro Ivica Vrdoljak w tylko sobie znany sposób z ok. 3,5 metra (jak wyliczyli w Canal+) przeniósł piłkę pół metra nad bramką zaliczając pudło sezonu. Do końca wynik się nie zmienił i po tym meczu najbardziej cieszyła się drużyna Śląska Wrocław.
Podsumowując jak na nasze warunki to był moim zdaniem naprawdę dobry mecz a ostatnie 15 minut były wspaniałe. Szkoda, ze Legia przez godzinę grała zbyt asekuracyjnie. Może wtedy mecz byłby jeszcze lepszy podobnie jak i wynik. Ale cieszy kolejny mecz bez porażki, kolejny bez straconej bramki. No i Legia nadal ma szansę dogonić Śląsk w tabeli.
A teraz przed nią dwa ciężkie mecze. Z Rapidem w LE, który to może decydować o wyjściu z grupy i wyjazd do Białegostoku.
- Opis meczu
- Statystyki
- Trener Maciej Skorża po meczu
- Piłkarze Legii po meczu
- Trener Jose Mari Bakero po meczu
- Piłkarze Lecha po meczu
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:
- Polska piłka w sezonie 2011/2012
- Klasyfikacja króla strzelców
- Aktualna tabela T-Mobile Ekstraklasy
- Ankieta: Komu kibicujesz?
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































Kuciak
Ten Kuciak to wam uratował mecz. Znów Legia ma porządnego bramkarza.
Kuciak
Za polecenie Kuciaka to Mucha powinien dostać jakąs niezła prowizję:))
Nazwisko
Ale nazwisko Kuciak ma niepasujące na gwiazdę:)
nazwisko gwiazdy
Dla mnie może mieć na nazwisko "Dziuraweręce" lub "wpuszczamsameszmaty" byleby swietnie bronił.