
Legia nadal zwycięska, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Też były obawy co do postawy Legii po pucharowym meczu z Rapidem, bo ostatnio różnie z tym bywało. Jednak tym razem nie wyglądało to źle, choć gdyby nie Kuciak, to kto wie.
Legia na mecz z Widzewem wyszła w składzie:
Dušan Kuciak - Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz (90’ Jakub Rzeźniczak) - Michał Żyro (87’ Michał Kucharczyk), Ariel Borysiuk, Janusz Gol, Miroslav Radović, Maciej Rybus (82’ Rafał Wolski) - Danijel Ljuboja.
ławka rezerwowych: Wojciech Skaba, Dickson Choto, Manu, Michał Kucharczyk, Ivica Vrdoljak, Jakub Rzeźniczak, Rafał Wolski.
Od pierwszej minuty Legia próbowała narzucić swój styl gry. Widzew tymczasem grał uważnie w obronie szukając swoich szans w kontrach. To zaś zmuszało Legie do gry atakiem pozycyjnym, który ostatnio wychodzi im coraz lepiej.
Jednak to nie był najlepszy mecz w wykonaniu wojskowych. Co prawda Legia budowała swoje akcje atakiem pozycyjnym, jednak nic wielkiego z tego nie wynikało. A na dodatek przy rozgrywaniu piłki przydarzały się jej głupie straty, które skutkowały kolejnymi kontrami.
Te zaś przy lepszym rozegraniu i skuteczności (raz kapitalnie i w sobie tylko znany sposób Kuciak obronił strzał z kilku metrów) mogły a nawet powinny przynieść skutek.
Jednak na szczęście dla Legii pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Na drugą połowę Legia wyszła jakby bardziej zmotywowana, a z Widzewa jakby uszło powietrze. I drugie 45 minut to całkowita dominacja legionistów. Jednak i nawet to nie pomogło długo strzelić bramki. I dopiero w 65 minucie nastąpiło to na co czekało ponad 21 tys. kibiców.
Maciej Rybus wbiegał w pole karne, gdzie został podcięty na linii pola karnego. I kiedy wszyscy czekali na decyzje sędziego do piłki dopadł Michał Żyro i po minięciu obrońcy Widzewa silnym strzałem w samo okienko pokonał bramkarza Widzewa.
Jego radość była ogromna, odetchnęli też rodzice, bo tata Michała mógł wreszcie wypalić cygaro, które czekało na tę okazje.
Legia nadal atakowała i tym razem to wojskowi popisywali się niezbyt dokładnym i skutecznym rozegraniem piłki. Ta nonszalancja sprawiała, ze wynik 1:0 utrzymywał się do 90 minuty.
Wtedy to wprowadzony kilka minut wcześniej Rafał Wolski znakomicie podał do Ljuboji, ten przegrał jednak pojedynek sam na sam z Mielcarzem, jednak do odbitej przez niego piłki dopadł Wolski i silnym strzałem tuz przy słupku ustalił wynik meczu.
Podsumowując Legia nie zagrała wybitnego meczu, choć piłkarsko była o klasę lepsza co było widoczne zwłaszcza w drugiej połowie. .
W pierwszej połowie można powiedzieć , ze Legia grała a Widzew wyprowadzał groźne kontry, po których mógł a nawet powinien coś strzelić.
Druga połowa to już dominacja Legii, która gdyby nie nonszalancja pod bramką Widzewa mogłaby wygrać wyżej.
I to gdyby uwzględnić te wszystkie sytuacje, to najsprawiedliwszy wynik jakim mecz powinien się zakończyć to byłby wynik jakoś 6:3 dla Legii, ale że piłka jest średnio sprawiedliwa to skończyło się na 2:0:))
- Opis meczu
- Statystyki
- Raport meczowy
- Trener Skorża o meczu
- Piłkarze Legii o meczu
- Trener Radosław Mroczkowski o meczu
Bramki:
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:
- Polska piłka w sezonie 2011/2012
- Klasyfikacja króla strzelców
- Aktualna tabela T-Mobile Ekstraklasy
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać






































