
Ostatnie (kolejne) zawirowania finansowe w ŁKS-ie sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno 16 zespołowa liga to nie za dużo jak na Polskie warunki.
Taka debata już kiedyś była. Padały pomysły, by ligę zmniejszyć do 10 czy 12 zespołów. Oczywiście pojawiły się też kontrargumenty, że w 40 milionowym kraju liga powinna być min. 16 zespołowa, a docelowo nawet 20.
Jednak powstaje proste pytania. Po co? Czy nas na to stać i czy jest na to zainteresowanie.
Przykład ŁKS-u który funkcjonuje na zasadzie jakiejś potwornej partyzantki i prowizorki pokazuje, że są kluby, które z jednej strony pchają się do Ekstraklasy, ale z drugiej strony na to ich nie stać.
Podbeskidzie, które od tego sezonu gra w Ekstraklasie sportowo jeszcze jakoś wygląda, ale finansowo tak sobie wskutek czego piłkarze nie wyjechali na żaden obóz zimowy, bo ich na to nie było stać.
Rywal ŁKS-u zza miedzy też nie śmierdzi pieniędzmi i próbuje jakoś wiązać koniec z końcem. Dla wielu klubów pieniądze za prawa do transmisji z Canal+ to 50-60% rocznego budżetu.
Czy to ma sens? Nawet takie kluby jak Legia i Wisła też muszą oszczędzać chcąc wyjść z długów jakie maja wobec swoich właścicieli.
Drugim elementem jest zainteresowanie. Kiedy kilka lat temu Zbigniew Drzymała sprzedawał zespól z Grodziska WLKP kibice czuli się oszukani i nie szczędzili gorzkich słów. W odpowiedzi usłyszeli, ze skoro tak kochają zespól, skoro im tak zależy, to czemu nie chodzą na mecze? Owszem stadion w Grodzisku to nie 100 tysięcznik, ale na większości meczy frekwencja była taka, ze nie trzeba było organizować imprezy masowej, bo kibiców było mniej niż 1000.
Podobnie jest w Bełchatowie. 15 tysięczne stadiony w Lubinie czy Kielcach rzadko zapełniają się choćby w połowie. I tak jest niemal na wszystkich stadionach. Owszem duży na to wpływ ma także poziom sportowy, ceny biletów czy (co ostatnio się pojawiło) chore działania rządu, który walka z kibicami chce odwrócić uwagę od swojej nieudolności.
Nie mniej jest pewne grupa kibiców, która przyjdzie na mecz niezależnie od wyników. I jeżeli taka grupa to 2-3 tys. To nie należy liczyć, ze kibice sukcesu, którzy zjawiają się tylko jak zespół gra dobrze i wygrywa będą stanowić większą grupę.
No ale temat kibiców to trochę temat na inną dyskusję.
Główny wątek to jednak taki, że skoro nie mamy tylu klubów w miarę stabilnych finansowo, to może jednak zmniejszyć ligę? Taki ŁKS, którego przykład jest najświeższy dostał licencję warunkowo dodatkowo otrzymując nadzór finansowy. Na czym ten nadzór polegał, skoro klub chciał ogłosić upadłość nikt nie wie.
Może więc czas skończyć z prowizorkami, czas temat licencji potraktować poważnie.
Nie masz gwarancji finansowych – nie dostajesz licencji. Nie masz stadion spełniającego warunki licencyjny – także dziękujemy. Czas skończyć z warunkowymi licencjami, bo klub będzie grał na jakimś rezerwowym stadionie. Co to w ogóle ma być.
Oczywiście rozumiem, ze np. trwa remont, przebudowa, która się przeciągnęła. Wtedy tak. Ale jeśli klub nic nie robi z infrastrukturą na zasadzie jakoś to będzie, a potem nerwowo szuka stadionu zastępczego, to sorry. Takim klubom powinno się podziękować. Niech liga ma 10 zespołów czy 12, ale takich, które na to stać, które mają na czym grać, gdzie piłkarze po 3 kolejce nie zaczynają protestować z powodu zaległości itd.
Czas z tym skończyć. Inaczej nasza liga nadal będzie przaśna i prowincjonalna.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































Brak zgody
Masz rację i jej nie masz:) Na pewno warunki licencyjne powinny być absolutnie respektowane. Absolutnie w Ekstraklasie powinny grać klub, które te warunki spełniają. Ale moim zdaniem paradoksalnie nie stać nas na 10-12 drużynową Ekstraklasę. Zobacz, co się dzieje w takiej Austrii czy Szwajcarii. Nic się nie dzieje. Nuda i flaki z olejem. Zero sukcesów, mielą się ciągle w tym swoim sosie.
Wiem, że spełnienie warunków Ekstraklasy nie jest dla naszych klubów proste. A bądźmy szczerzy, te warunki wcale nie są jakieś ostre, np. nie ma w nich mowy o posiadaniu przynajmniej jednego boiska treningowego z podgrzewaną murawą. Ale powstają nowe stadiony, powstaje lepsza infrastruktura. Nawet w Łodzi za dwa lata będą dwa bardzo nowoczesne stadiony. Dlatego trzeba teraz walczyć o lepszą atmosferę wokół piłki.
Jeśli zmniejszymy ligę, damy jasny sygnał: piłka nożna w Polsce jest w odwrocie. Nie widzimy perspektyw, nie widzimy sensu. A futbol teraz musi walczyć o swoje dobre imię. O dobrą atmosferę. I wszyscy, którym na tym zależy, muszą się za to zabrać. Rząd, kibice, piłkarze, działacze...
No bo zobacz, dla mnie Niemcy są idealnym przykładem. Tam wszyscy wiedzą, że piłka nożna to pasja i biznes. Coś, na czym można wychowywać ludzi i zarabiać pieniądze. Bundesliga to marka. MARKA. Ludzie gnają tysiącami na mecze wszystkich drużyn, nie tylko tych najlepszych. Dopingują, pija piwo, bawią się bezpiecznie. Kluby mają świetne stadiony, wychowują w swoich szkółkach setki młodych talentów. Właściciele i sponsorzy zarabiają grube pieniądze. W telewizji pełno meczów, wywiadów, programów z kibicami.
A w Polsce? Rząd kłoci się z kibicami, kluby mają biednych właścicieli, ludzie boją się nie tylko pójść na mecz, ale w ogóle ruszać z domów w czasie, kiedy mecz jest rozgrywany. Wciąż w Ekstraklasie grają kluby, których stadiony można było określić tym mianem pół wieku temu (ŁKS, Górnik Zabrze, Podbeskidzie). Ale podkreślam - zmniejszenie ilości drużyn w Ekstraklasie niczego nie zmieni. Ani tym bardziej niczego nie poprawi.
Potrzebny jest nowy prezes PZPN. Normalny menedżer, działacz młodego pokolenia, znający realia innych lig piłkarskich w Europie. Taki, który dogada się spokojnie z ministrem sportu i z premierem, który rozumie futbol jak żaden wcześniej (co jest dużą szansą dla piłki nożnej). Trzeba stworzyć odpowiednie warunki wspierające rozwój futbolu w Polsce. Może jakiś nowy program wspierany również przez państwo? Wiem, że teraz mamy słaby okres, jest kryzys, ale wszyscy zdają sobie sprawę z pozytywnego wpływu, jaki ma sport dla rozwoju młodych ludzi w kraju. Są Orliki, może warto by zacząć wspierać akademie piłkarskie przy klubach?
Moim zdaniem u nas jest jeden duży problem, który psuje bardzo dużo - współpraca z kibicami. Niestety, ja wiem, że się ze mną nie zgodzisz, ale nie zmieniam swojego zdania. Kibole nie są świętymi krowami i powinni zdać sobie w końcu z tego zdanie. Bo nawet jeśli nie jest tak, że wszyscy kibole to kolesie na bakier z prawem, to na pewno jest tak, że atmosfera wokół futbolu w Polsce jest schrzaniona w dużej mierze za ich sprawą. Ich metody walki między sobą, z rywalami, z rządem, siłowe rozwiązania, brak poszanowania dla przeciwników, ustawki etc. to nie jest nic, co poprawia atmosferę wokół rozwoju piłki w Polsce.
Fatalnie zachowuje się rząd, fatalnie zachowują się kluby, PZPN. Nie ma żadnego ogólnopolskiego programu rozwoju piłki w naszym kraju. A to wina premiera i jego ministrów. Tu potrzeba kogoś światłego, widzącego coś więcej niż tylko kiboli, którzy skandują coś o matole etc. Dlaczego w Niemczech to się udało? Tu mozna sobie poczytać o efektach ich pracy: http://www.footballblog.pl/blog-huczny-taka-reprezentacja-polski-jak-jun.... Można? Można.
Bo to, co widać w Ekstraklasie, to tylko pochodna kompletnego braku wizji w rozwoju piłki noznej w Polsce. To czubek góry lodowej. Dlatego nie jest wyjściem zmniejszanie ilości klubów w Ekstraklasie. Wyjściem są zmiany wśród ludzi odpowiedzialnych za futbol u nas. Zmiany personalne i zmiany mentalne. Ktoś musi zacząć.
Tylko kto?
16
Ale ja nie mówię, ze to byłaby docelowa zmiana.
Ale jeśli na dziś mamy w kraju 10 -12 zespołów, które jako tako
wyglądają pod względem organizacyjno – finansowym to, po co psuć wszystko
kilkoma zespołami, które próbują dostać się do ligi na siłę?
Przecież można np. zrobić coś, co zrobiono kilka lat temu w lidze
koszykówki (nie wiem czy to funkcjonuje nadal) a mianowicie system dzikich
kart. Jeśli np. w Ekstraklasie jest 12 zespołów a w pierwszej lidze np. są dwie
drużyny, które mają i infrastrukturę i są stabilne finansowo to może warto im
dać szansę?
Owszem zgadzam się, że to sprawa dyskusyjna, bo awans odbyłby się nie
dzięki wynikowi sportowemu, ale skoro awansują tak zespoły, które potem nikomu
nie płaca i grozi im upadłość, to może na 2-3 sezony zmniejszyć ligę a
powiększać ją tylko dla takich zespołów?
Generalnie odnośnie finansów to niestety naszej lidze zaszkodziła afera
korupcyjna jak i działania związku, który jestem o tym przekonany świetnie o
tym wiedział a ludzie, którzy w tych zasadach tkwili latami pracują tam dalej.
W jej efekcie ze sponsorowania wycofał się choćby Krzysztof Klicki i
pewnie wielu takich nie specjalnie się w to pcha. Potrzeba jednak czasu i
zmian, o których pisałeś, by naszą ligę odbudować.
Kibice to osobna kwestia, i fakt mam tu zupełnie inne zdanie, choć w
wielu przypadkach niespecjalnie mi odpowiada zachowanie, choćby dla przykładu w
czasie ostatnich derbów Warszawy przy Ł3, kiedy to 3/4 zorganizowanego dopingu
to było wyzywanie piłkarzy i kibiców Czarnych Koszul. I w ogóle tych wyzwisk
jest za dużo. Owszem takich okrzyków się nie zlikwiduje (sam nie raz krzyknę to
i owo), ale jak takie przyśpiewki intonuje gniazdowy to to trochę przesada.
"Bo nawet jeśli nie
jest tak, że wszyscy kibole to kolesie na bakier z prawem, to na pewno jest
tak, że atmosfera wokół futbolu w Polsce jest schrzaniona w dużej mierze za ich
sprawą."
No tu można też stwierdzić, ze wielu biznesmenów, lub ludzi biznesu to
też osoby będące na bakier z prawem. rozgrzesza ich to, że chcą płacić
vipowskie karnety czy sponsorować kluby?
Poza tym trybuny to przekrój naszego społeczeństwa a ono jest jakie
jest. i pewnych rzeczy nie wyeliminujesz. Ale moim zdaniem dużo więcej jeśli
chodzi o wizerunek popsuł ostatnimi chorymi pomysłami nasz premier niż ci
kibole o których piszesz. Po tamtych wydarzeniach dla mnie on jest zerem i
zdania nie zmienię.
Swoje dokłada też nieudolna policja, prostackie zachowania firm
ochroniarskich. tym się nikt nie zajmuje. łatwiej wylać dziecko z kąpielą niż
zając się problemem.