
No to Legia kontynuuje proces oddawanie punktów, z zepołami, z którymi wygrała jesieni,ą przy duzym udziale szczęścia. I teraz przyszła kolej na mecz z Górnikiem, z którym udało się jesienią wygrać 2:1 przy Łazienkowskiej.
Legia w Zabrzu zagrała w składzie: Skaba - Wawrzyniak, Vrdoljak, Komorowski, Rzeźniczak - Radović (89' Rybus), Borysiuk, Gol, Manu - Żyro (69' Cabral), Hubnik (75' Kucharczyk).
Rezerwowi: Antolović, Kiełbowicz, Kucharczyk, Ogbuke, Rybus, Cabral, Jędrzejczyk.
Mecz od pierwszej minuty nie był porywającym widowiskiem. Bardziej wygladało to na starcie dwóch drużyn, które wyczekuja już tylko końca sezonu. Górnik niespecjalnie atakował, a Legia niespecjalnie chciała to wykorzystać. Piłkarzom z Zabrza dwie najgroźniejsze akcje w meczu stworzył bramkarz Legii Wojciech Skaba. Pierwszą już w 10 minucie, kiedy to przy strzale z rzutu wolnego Mariusza Magiery zrobił ruch do przodu w efekcie czego piłka spadłą mu za kołnierz, na szczęscie trafiając tylko w poprzeczkę, a dobitka Aleksandra kwieka wylądowała minimalnie nad bramką.
Legia jakby powoli chciała przejąć inicjatywę, ale słowo powoli chyba najlepiej oddaje to jak się do tego zabierała. Najlepszą okazję legioniści mieli w 39 minucie, kiedy to z rzutu wolnego potęznie strzelał Ariel Borysiuk. Piłka zmierzała pod poprzeczkę, którą to jakims cudem przerzucił nad bramką Adam Stachowiak.
Druga połowa toczyła się już zdecydowanie pod dyktando Legii, którzy co chwilę atakowali bramkę zabrzan. Niestety albo razili nieskutecznością, albo zawodziła taktyka tysiąca wrzutek w pole karne, tym bardziej, że Legia nie ma na dziś w składzie pilkarza, który potrafiłby takie dośrodkowania wykorzystywać. Jednak jedno z tych dośrodkowań (tym razem z rzutu rożnego) udało się wykorzystać. Tym razem podanie Radovica bardzo dobrym strzałem wykorzystał jakub Wawrzyniak. I wtedy wydawało się, że albo kolejne bramki będą tylko kwestią czasu, albo legia spokojnie dowiezie prowadzenie do końca.
I w 79 minucie pierwsza wersja tego scenariusz apowinna się spełnic, ale Michał Kucharczyk stojąc kilka metrów od bramki w sobie tylko znany sposób strzelił sporo nad nią. Po tym strzale koledzy mogli zadać pytanie cytując jedną ze scen filmu Psy: „spudłowałes z takiej odległości?”
Jednak Legia dalej kontrolowała przebieg meczu. I kiedy wydawało się, że za chwilę skończy się mecz, bo do końca doliczocych 3 minut brakowało ok. 30 sekund, drugą sytuacje dla Górnika stworzył Wojciech Skaba. Najpierw Jeż kopnał piłke zza pola karnego w stronę bramki (nazwac to strzałem, to byłoby zbyt wiele). Jednak Skaba zamiast pewnie złapać piłkę, pozwolił by ta odbiła mu się od klatki piersiwej i spatła pod nogi Sikorskiego, który nie zmarnował takiej okazji.
Chwile po tym strzale mi wznowieniu gry od środka sędzia zakończył mecz. Po końcowym gwizdku pikarze obu drużyn długo nie dowierzali temu co się stało. Legioniści, że zremisowali wygrany mecz, a górnicy, że jakims cudem zremisowali.
Podsumowując mecz nie stał na najwyższym poziomie, choć druga połowa była calkowicie pod dyktando Legii i tylko swojej nieskuteczności zawdzięczają, że meczu nie wygrali. Tym samym kontynuują misję oddawania tego co los im dał w rundzie jesiennej.
- Opis meczu
- Raport z meczu
- Statystyki
- Piłkarze Legii po meczu
- Trener Maciej Skorża po meczu
- Trener Adam Nawałka po meczu
Bramki
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































