
Sobotni mecz przy Łazienkowskiej sprawił, ze naszła mnie taka refleksja odnośnie kibiców, kibicowania. W prasie ostatnio sporo pisze się o tym 12 zawodniku, choć najczęściej w mało pozytywnym aspekcie. Bo przecież jak to często się powtarza kibice powinni być z drużyna na dobre i na złe. Sami zresztą często śpiewają „Czy wygrywasz czy nie ja i tak kocham Cię”. No bo przecież jak mawiał klasyk mecz można wygrać, przegrać albo zremisować.
Tak więc niby powinno być tak:
Właściciele stwarzają warunki do widowiska, budują drużynę, piłkarze grają a kibice kibicują. I wszyscy jesteśmy jedną szczęśliwa drużyną. Ale czy tak jest do końca? Czy czasem co niektórzy nie za bardzo przeciągają struny wystawiając cierpliwość kibiców na próbę?
W sobotę na Łazienkowskiej mimo beznadziejnej gry w drugiej połowie grupy kolesi szumnie zwanych piłkarzem Legii Warszawa kibice nie przestawali w dopingu. Po części próbując zmobilizować zawodników, po części wierząc, że może są w stanie się otrząsnąć i odrobić straty. Niestety to nie dało efektów i kibice wbrew zasady ze „na dobre i na złe” po końcowym gwizdku sędziego sami zaczęli swoje gwizdy, a także głośno wykrzyczeli co myślą o takiej grze i takim zarządzaniu klubem.
Choć może się czepiam, bo przecież takie rzeczy się zdarzają. W lidze angielskiej np. West Ham prowadził z MU do przerwy 2:0, by przegrać 2:4 a hat-trick ustrzelił Rooney:). To tak na marginesie.
Ale wracając do tematu do jasnej cholery piłkarze są po to by grać, a nie pobiegać po boisku a potem zgarnąć kasę za to. Kiedyś czytałem o konkursie na najlepszą pracę świata, chodziło chyba o obsługę latarni na jakiejś wyspie. Ale myślę, ze najlepszą fuchę to maja kopacze w naszej lidze, a zwłaszcza w takim klubie jak Legia. Bo kasa jest niezła, do tego wpływa na czas, ładny stadion, kibice przychodzą i śpiewają. Wysilać tez nie trzeba się za specjalnie. Żyć nie umierać.
Tylko zapomina się w tym wszystkim o tych co to mają niby tylko śpiewać i dopingować. Piłkarzyki zapominają, że ci ludzie tu byli, są i zawsze będą, że poświęcają swój czas i pieniądze. Ja za swój karnet na sezon wydałem 788 zł, a piłkarzyki pewnie tyle wydają jednorazowo na zakup żelu do włosów i innych takich rzeczy. Piłkarze, trenerzy za jakiś czas odejdą często zostawiając po sobie pustkę i zgliszcza, kibice tu zostaną.
Na stadionie Legii widać coraz więcej rodziców z dziećmi, tak więc rośnie kolejne pokolenie kibiców, kolejne, które będzie z tym klubem na zawsze. A wymagamy tylko jednego. Walki i zaangażowania. Bo jak pisałem mecz można wygrać, przegrać, albo zremisować, ale nie można go olać i kompletnie odpuszczać. Jak piłkarzyki tak maja grac, tak reprezentować barwy klubu to niech spadają, niech znajdą inny zawód (może jeszcze są miejsca w Anglii na zmywaku), ale niech przestaną wkurzać ludzi. To przywiązanie kibiców potrafią też bezczelnie wykorzystywać właściciele klubów, ale to temat na osobna dyskusję.
Tak jak wczoraj zaprezentowała Legia w drugiej połowie to nóż się w kieszeni otwiera. Po meczu doszło do zgrzytu, kiedy na rozbieganiu został uderzony przez kibica Kuba Rzeźniczak.
Coś czuję, że zaraz doczekam się całej masy artykułów o chamstwie kibiców, o bandytach. GW z swoim naczelnym obłędnym rycerzem walczącym z kibolami pewnie będzie się szeroko rozpisywać, bo temat sam wszedł im w ręce. Tylko, że jedyne co w tej sytuacji tak na gorąco było powiedzmy dziwne, to to, ze dostało się jedynemu piłkarzowi z jajami, który miał na tyle w sobie honoru, że podszedł po meczu do kibiców. I jednemu z niewielu piłkarzy Legii, którzy w tym sezonie nie zawodzą. Bo powiem szczerze wczoraj byłem tak wściekły po tym co zobaczyłem, że na kopach to bym wygonił z klubu 2/3 drużyny plus jeszcze pogoniłbym Miklasa i kilku innych darmozjadów.
Mam nadzieję, że Rzeźniczak się za mocno nie obrazi, bo to jest chłopak, na którym można odbudowywać zespół. Bo tak naprawdę to co kibic może kiedy widzi jak piłkarze ukochanego klubu maja wszystko w dupie i w bezczelny sposób, co mecz olewają wszystko.
Generalnie cóż jak to śpiewał Kazik „Być może wielu nie zrozumie mych słów, ale nie ma litości dla....”
Podczas konfliktu z właścicielami klubu kibice wywiesili transparent mniej więcej o treści: "To trzeba przeżyć, by zrozumieć”. Niestety wiele dziennikarzy i ludzi z boku widzą tylko czarne lub białe, a to nie jest tak łatwo. A kibice potrafią docenić walkę i zaangażowanie, ale walkę a nie opierdzielanie się na boisku.
Pamiętam kilka lat temu mecz z Wisłą na Łazienkowskiej, który Legia przegrała, ale przegrała, bo Wisła była poza zasięgiem. A mimo tego piłkarze podjęli wyzwanie, walczyli jak o życie, o każda piłkę, gryźli trawę. Przegrywając 1:0 doprowadzili do remisu, ale nie dali rady wygrać i ostatecznie przegrali 1:2.
Ale po meczu kibice zamiast gwizdać długo nie opuszczali trybun dziękując za walkę. Bo piłkarze przegrali, ponieważ byli piłkarsko tamtego dnia słabsi, ale przegrali po walce, i tego kibice oczekują.
Niedawno zostałem zapytany co sprawia, że chodzę na mecze (już ponad 15 lat), że mnie tam ciągnie, czemu to robię. Nadal ciężko mi tak znaleźć jednoznaczny konkretny powód. Bo to tak jakby np. kogoś zapytać czemu zakochał się w tej a nie innej dziewczynie:)
Tak wyszło. Poszedłem na pierwszy mecz, zawładnęła mną atmosfera stadionu i tak zostało do dziś.
I coraz bardziej mam wrażenie że bycie kibicem, ma w sobie coś z masochistycznych zachowań. Bo często jest tak, że idzie się na mecz, potem ogląda tę zgraję obiboków na boisku, wkurza się, wyrzuca frustrację z siebie, ale potem następuje kolejny mecz i znów się człowiek wybiera pełen wiary i nadziei, że będzie inaczej. Czasami owszem zdarzają się chwile zadowolenia, kiedy gra jest taka jaka powinna lub wynik (albo w rzadkich przypadkach jedno i drugie), ale niestety często są tylko negatywne emocje.
Ale cóż, teraz się wkurzam, ale za tydzień znów pójdę na mecz wkurzać się ponownie:).
Jak to mówią ten typ tak ma......
Trochę to wszystko może chaotyczne, ale nadal nie wiem jak odnieść się do tego co niektórzy robią z klubem.
Zobacz również:
- Dobra strona kibola (DeSKa)
- Kibice, kibole, wandale i bandyci
- Kibice czy kibole?
- Bandyci na trybunach, EURO zagrożone
- Więcej o polskiej piłce z sezonie 2010/2011
- Polskie granie
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































rozważmy może wersję taką, że
rozważmy może wersję taką, że oto wstrętny prowokator Rzeźniczak - polski Materazzi - sprowokował ideowego kibica Legii o czystej nieskalanej duszy - i np. powiedział, że sra na Legię i nie będzie sobie za nią flaków wypruwał, jak mu i tak regularnie płacą, bez względu na wyniki :)))
nerwy
Generalnie poniosło jednego i drugiego, ale tak już na spokojnie to fakt takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca.
tylko nie wiem po co media się tak grzeją? rozgrzewka przed 10 kwietnia?
Obaj sobie porozmawiali najpierw siarczyście, potem na spokojnie. Staruchowi odwieszono zakaz. koniec.
Mam wrażenie że ten temat tylko przysłonił to co najważniejsze. czyli słabośc drużyny i nieudolność w jej budowaniu przez właścicieli.
Ale uderzyć?
Wszystko ok, ale wybacz - żeby nie wiem, jak słabo grała drużyna, nie można bić piłkarzy. O co chodzi? Jeszcze Rzeźniczaka??
Rzeźniczak
to fakt, bicie piłkarzy nie powinno mieć miejsce.
Ale z drugiej strony trudno się dziwić wkurzeniu kibiców.
Bo co taki kibic może zrobić jak widzi piłkarzy, którzy tak podchodzą do swoich obowiązków?
Przecież jak ja bym tak pracował to by mnie szef wywalił z pracy po góra miesiącu.A tu maja nad sobą szefa, który nadal twierdzi, że wierzy w ta drużyne.
Tylko w co tu wierzyć? ze Komorowski nagle stanie się wybitnym obrońcą? albo Manu wybitnym pomocnikiem?
Mam wrażenie, że Kuba Rzeźniczak był najbliżej i dlatego jemu się dostało, bo po tym meczu to kilka potężnych kopów należało się Komorowskiemu czy Kelharowi.
Jak napisałem wcześniej. mam nadzieję, że Rzeźniczak się nie obrazi, bo nie jego wina jest to, że ma takich partnerów na boisku a nie innych.
"mam nadzieję, że Rzeźniczak się nie obrazi"
no po prostu nie wierzę własnym oczom
- a jakby Tobie jakiś klient przywalił w twarz, bo nie zadowoliła go Twoja praca, to byś się sasin obraził, czy nie? Odpowiedz proszę (chyba, że jesteś prawdziwym masochistą) i pomyśl najpierw, a potem pisz.
Jakość pracy Rzeźniczaka to relacja między nim a pracodawcą. Kibic może i powinien za złą grę wygwizdać patałachów, a przede wszystkim nie chodzić na mecze - ale jak się jest masochistą, to przepraszam :) ale nie rozumiem.
piłkarza vs Kibice
Zaczne od tego (co juz zostało napisane) że po meczu doszło do ostrej wymiany zdań między Rzeźniczakiem a Staruchem, który był jednym z kibiców odpowiedzialnych za sbieranie flag.
Jeden cos mocno powiedział, drugi w ostry sposób odpowiedział i doszło do tego, że Rzeźniczak dostał.
Po meczu i takiej porażce wszyscy byli wk***ni i emocje wzięły górę.
"- a jakby Tobie jakiś klient przywalił w twarz, bo nie zadowoliła go
Twoja praca, to byś się sasin obraził, czy nie? Odpowiedz proszę (chyba,
że jesteś prawdziwym masochistą) i pomyśl najpierw, a potem pisz."
W takiej sytuacji jaka miała miejsce w sobotę, kiedy wszyscy byli wk***ni jakby mi ktoś przyłożył, to zwyczajnie bym mu oddał. pewnie dalibyśmy sobie porzadnie po mordzie.
Ale ja mam taki charakter, że złość jak mi szybko nachodzi to i szybko mija, więc jakby emocje opadły to podałbym sobie z gościem rękę i byłoby po sprawie.
Jak napisałem dostało się nie temu co trzeba, bo do jakości pracy Rzeźniczaka nie można mieć zastrzeżeń, bo jeden z niewielu, który nie zawodzi w tym sezonie. I widac po nim że przezywa każde niepowodzenie.
Nie jego wina jest to, że za partnertów ma pie****ch nierobów i opierdalaczy. I to ich trzeba na kopach wy***ć z klubu. i to zaraz. Bo tylko swoją grą szargają nazwę klubu w którym grają.
Wiesz za taką jakość wykonywanej pracy jaką wykonują niektórzy piłkarze Legii, mnie szef by walł z pracy po miesiącu. A te patałachy sa tu ndal i zarabiają kasę, o jakiej ja nie mog pomarzyć.
"Jakość pracy Rzeźniczaka to relacja między nim a pracodawcą. Kibic może i
powinien za złą grę wygwizdać patałachów, a przede wszystkim nie
chodzić na mecze - ale jak się jest masochistą, to przepraszam :) ale
nie rozumiem."
Owszem najłatwiej jest powiedzieć, ze kibic powinien niechodzić na mecze. Tylko, ze jak zacznie się chodzić na mecze to już tak zostaje. z każdym meczem podchodzi się do tematu emocjonalnie.
To trudne do wytłumaczenia, ale czy można np. wytłumaczyć, ze ktoś sie w kims zakochał? ubrać to w słowa i definicje?
Zapytaj się Stasia czy przestałby chodzić na mecze Ruchu, bo piłkarze graliby kiepsko.
Jak ktoś tego nie rozumie, to ja nie potrafię wytłumaczyć.
Owszem zgadzam się z jednym, że bicie piłkarzy nie powinno miec miejsca, tyle że w sobotę emocje i nerwy pusciły dwóm osobom. i słowa zostały zmienione w czyny.
Teraz czytam o zakazie dla Starucha, tylko ja się pytam gdzuie dożywotnie zakazy klubowe dla opierdalaczy
Błędne podejście
Masz niestety błędne podejście do rzeczywistości. Piłkarze to pracownicy najemni, a nie bojownicy walczący w imię Wielkiej Legii. Oni zarabiają w ten sposób na życie - teraz są w Legii, za rok będą gdzie indziej. Nie ma co wymagać od nich, że będą za Legię umierać. A kibic? Kibic zostaje. I stąd ta różnica w podejściu do tego wszystkiego. Można pewnie na palcach jednej ręki policzyć dziś przykłady piłkarzy, którzy zostają w jednym klubie przez całą karierę.
Dlatego nie wymagajcie od piłkarzy, żeby podzielali Wasze przekonania, żeby byli z klubem na śmierć i życie. Żadne bicie w niczym tu nie pomoże. Jeśli klub kupił słabych piłkarzy, zatrudnił słabego trenera - miejcie pretensje do właścicieli, zarządu. A piłkarzom pokażcie fucka, wygwiżdżcie, obraźcie werbalnie lub transparentowo, wymachajcie białymi chusteczkami, nawet spróbujcie opluć.
Zrozumienie tej prostej prawdy ułatwi Wam ogląd sytuacji. Jeśli pracujecie w jakiejś firmie, nie umieracie za nią, liczą się Wasze zarobki - jeśli nie jest tak, jakbyście chcieli, zmieniacie pracę. Nikt Was nie bije za kłótnie z pracodawcą. Jeśli jesteście słabi - po prostu Was zwalniają. Tylko tyle i aż tyle.
A że są emocje? Cóż, taki lajf. Całą sztuką jest tak ten lajf przeżyć, żeby poniewczasie nie żałować oglądając świat zza krat. Bo tam już lajf jest zupełnie inny.
...nawet spróbujcie opluć :)))
boskie - zgadzam się z tym, że to max, co niezadowolony kibic może zrobić - jakby tak piłkarzy schodzących do szatni po kiepskim meczu żegnał regularnie deszcz śliny (i może też innych wydzielin, czy płynów ustrojowych) ... bleee
czas odejść
to niech mają honor, przyznają że są chujowi i niech wypierdalają
Tylko, ze to nie nastąpi bo właściciele to takie same pizdy jak ludzie których zatrudnili
No chyba, że coś się zmieni i Łolter zagrzmi.
ale piszesz, że to pracownicy najemni i nie będą umierać za Legię. OK. Ale niech robią porządnie to za co im płacą.
Ciebie mnie, szefowie za takie podchodzenie do obowiązków juz dawno by wyjebali z pracy. a tu szefowie tolerują miernoty i opierdalaczy.
I chuj im wszystkim w ich prowincjonalne dupy.
Powinno zostac klku, którym zależy (w tym Rzeźniczak) a reszta poszła won
po tym soczystym poście nie
po tym soczystym poście nie mam już żadnych wątpliwości, że jesteś prawdziwym Kibicem Legii :))
a poważnie, to jeżeli piłkarze się trwale opier..niczają :)), to kogo to jest wina? - moim zdaniem przede wszystkim ich szefów, że nie zawarli z nimi odpowiednio motywujących umów albo tych umów nie egzekwują
stara piłkarska prawda brzmi - tak się gra jak przeciwnik pozwala - jak szefowie pozwalają im zarabiać grubą kasę bez większego wysiłku, to po co mają się wysilać :))
Z drugiej strony budowa drużyny, to proces długotrwały i każdy, kto ma rozum to zrozumie - jak w znanym cytacie z Łazarka - "Z budowaniem drużyny jest podobnie jak z kopulacją słoni. Dużo kurzu, hałasu, a efekt za dwa lata"
Jest wiele przykładów, że gruba kasa nie jest gwarancją wyników sportowych.
obowiązki
Może z lekka mnie poniosło:) Ale w przypadku Legii podchodze do tematu z lekka emocjonalnie i może nazbyt nerwowo. Dziś już mi trochę przeszło:)
ale wkurza mnie to, ze piłkarze mają wszystko co trzeba, a muszą tylko grać.
a i tego im się nie chce. Jak pisałem mnie za takie podchodzenie do obowiązków w pracy szef by dawno wywalił a w klubach piłkarze lenią się i jest ok. jakby co wywalają trenera:)
Problem motywacji to szerszy temat. Może piłkarze powinni miec płacone jakieś minimum, a resztę od wyników ich pracy?
A masz rację, ze budowa drużyny to proces długotrwały, tylko jak ten proces trwa juz 7 lat i na dziś drużyna, jej poziom i charakter są gorsze niż kilka lat temu to o czym my mówimy?
a to, że kasa nie zawsze daje właściwe wyniki przekunuje się nie jedna drużyna w Polsce
I chuj im wszystkim w ich
I chuj im wszystkim w ich prowincjonalne dupy.
To zdanie przeciętnego kibica Legii powinni poznać wszyscy którzy chcą w przyszłości grać w tym przereklamowanym klubie
przereklamowane kluby
Nie podoba Ci się to zajmij się Swoim przereklamowanym podwórkiem.
Dobrze że galaktikos z Polonii rozgrywają mecze życia w tym sezonie. Też uważasz że jest wszystko ok? Że piłkarze podchodzą odpowiednio do swoich obowiązków?
Choć na swoją obronę mogą wymienić właściciela, który więcej psuje niż buduje.
Ale generalnie jeśli dla Ciebie takie olewactwo to coś normalnego to może faktycznie Polonia jest na właściwym miejscu w lidze, by nie powiedzieć na zbyt wysokim.
A co do piłkarzy to niestety poraz kolejny widać, ze dla niektórych gra w Legii to za dużo. czego potwierdzeniem są wcześniejsze popisy Gizy czy teraz Komorowskiego, Skaby.
Niestety takie tuzy piłki nożnej jak wymienieni wcześniej czy np. galaktikos z Polonii Pietrasiak czy Tosik nigdy pewnego poziomu nie przeskoczą. I wybacz ale dla nich gra w takim Bełchatowie to szczyt marzeń, a jak kupi ich ktoś z mocnego klubu to wogóle są szczęsliwi, bo to jest i tak ponad stan ich umiejętności.
Dlatego takim piłkarzom mówię Nie. Niestety brak ludzi kompetennych w klubie sprawia, że takich piłkarzy sprowadzono i efekty widać.
a wracając do mojego stwierdzenia to niech ci wszyscy, którym sie wydaje że coś sobą prezentują wybierają inne klubu, jak widać jest jeszcze ich trochę.
Niestety ostatnio za łatwo jest dostać się do Legii
Z tego co czytałem, to
Z tego co czytałem, to Rzeźniczak nie dostał za słabą grę, tylko za pyskówkę z jednym z kibiców Legii. To nieco zmienia obraz rzeczy, choć nadal nie twierdzę, że bicie powinno mieć miejsca.