
No i Legia ostatecznie się utrzymała w lidze:). Po piątkowym zwycięstwie trener Skorża i piłkarze mogą spać spokojnie do końca sezonu (nie licząc rozważań dotyczących kwestii, kto w Legii zostanie na kolejny sezon, a kto nie).
No ale po kolei.
Legia w meczu z Koroną zagrała w składzie: Wojciech Skaba - Tomasz Kiełbowicz, Marcin Komorowski, Ivica Vrdoljak, Jakub Rzeźniczak - Michał Kucharczyk, Janusz Gol, Ariel Borysiuk (73' Maciej Rybus), Manu - Alejandro Cabral (90' Jakub Wawrzyniak), Michał Żyro (64' Miroslav Radović).
Ławka rezerwowych: Marijan Antolović, Sebastian Szałachowski, Dejan Kelhar, Felix Ogbuke.
Od pierwszego gwizdka Legia zagrała w dość ciekawym ustawieniu. Ponownie wobec kontuzji Astiza i Choto na środku obrony zagrał Ivica Vrdoljak. Od pierwszej minuty znów zagrał Janusz Gol, natomiast w ataku niespodziewanie wyszedł tegoroczny maturzysta Michał Żyro. trzeba przyznać, ze zwłaszcza Żyro był wyróżniającym się piłkarzem, choć w drugiej połowie przygasł i został słusznie zmieniony. Od pierwszej minuty tez zagrał powracający po kontuzji Tomasz Kiełbowicz.
Sam mecz rozgrywany przy pustych trybunach (choć kibice Legii dopingowali swój zespól z ulicy Łazienkowskiej) rozkręcał się powoli. I lepiej w tym wszystkim odnalazła się Korona, która starała się prowadzić grę. Co prawda w 19 minucie Janusz Gol zdobył głową bramkę, ale sędzia jej nie uznał dopatrując się faulu na Pawle Golańskim. Czy słusznie? Ja mam mieszane uczucia. Niby pchnięcie było, ale na pewno nie aż takie, by obrońca Korony niemal odfrunął.
W 33 minucie po stracie Legii w środku pola, piłkarze korony przeprowadzili kontrę, która po strzale Grzegorza Lecha przyniosła im prowadzenie. I wtedy wydawało się, ze snów powrócą dawne demony. Jednak Legia powoli zaczęła przejmować inicjatywę. Może nie miała jakiś super okazji, choć gdyby rozgrywający naprawdę dobre pierwsze 45 minut Michał Żyro trochę dokładniej podawał lub więcej widział to Manu do przerwy by wyprowadził Legię na prowadzenie.
Jednak w końcu w ostatniej akcji pierwszej połowy Legia zdołała wyrównać. Po doskonałym zagraniu Manu wyrównującą bramkę zdobył Cabral.
W drugiej połowie Legia nadal kontrolowała sytuację, choć Korona próbowała szarpać. W 64 minucie Skorża przeprowadził (jak się potem okazało) kluczową zmianę. Za zupełnie zagubionego w drugiej połowie Michała Żyro wszedł Miro Radovic.
Legia nadal atakowała, choć nie znajdowała sposobu jak skutecznie wykończyć kolejne dośrodkowania, których większość była autorstwa Kiełbowicza. W końcu w 80 minucie kolejne takie dośrodkowanie skutecznie wykończył Radovic.
A w doliczonym czasie gry, kiedy przy rzucie rożnym Korona postawiła wszystko na jedną kartę i w pole karne wbiegł nawet bramkarz Zbigniew Małkowski, po przechwyci i szybkiej kontrze Manu podał do Radovica, a ten spokojnie wbiegł w pole karne i strzelił do pustej bramki ustalając wynik meczu.
Podsumowując Legia moim zdaniem wygrała zasłużenie, choć nie był to jakiś porywający mecz. Jednak było kilka ciekawych akcji i strzałów. Legia, która już ostatecznie zapewniła sobie utrzymanie w lidze:) a także udział w europejskich pucharach zagrała na luzie, bez zbędnego ciśnienia. I może ten brak ciśnienia, ze już nic nie musi może być jej ostatnim atutem.
Jeśli chodzi o piłkarzy to na plus zasłużył Żyro, który w tygodniu zdawał maturę a w piątek zdawał maturę piłkarską i ta poszła mu naprawdę dobrze. Moim zdaniem kilku młodych piłkarzy jak właśnie Żyro, a także Kucharczyk, Wolski a także Rzeźniczak, Borysiuk może Michał Efir plus kilku doświadczonych piłkarzy oraz klasowy trener i legia może mieć zespól na lata.
Dodatkowo na plus na pewno Janusz Gol, Manu, oczywiście Radovic, Kiełbowicz oraz Vrdoljak za kolejny niezły występ na środku obrony.
No i Cabral strzela drugą bramkę w drugim meczu z rzędu w lidze.
- Opis meczu
- Raport z meczu
- Statystyki meczu
- Trener Maciej Skorża po meczu
- Trener Marcin Sasal po meczu
- Piłkarze Legii po meczu
- Piłkarze Korony po meczu
Bramki:
Na koniec kilka słów o atmosferze. Ta ze zrozumiałych przyczyn nie była taka jak to jest zazwyczaj nie meczach przy ul. Łazienkowskiej. Jednak przez cały mecz dochodziły śpiewy kibiców, którzy zgromadzili się przed stadionem i stamtąd dopingowali swój zespół.
Po meczu piłkarze chcieli podziękować im za doping, ale na to nie pozwoliła ochrona.
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































none
The happenes from the 3 communicated clean fridges are beenreported in table