
No to Maciej Skorża może świętować mały jubileusz. Po meczu z Lechem w Poznaniu może świętować 10 porażkę w sezonie.
Choć sam przebieg meczu na to nie wskazywał. Ale po kolei.
Legia wyszła na mecz w składzie:
Takesure Chinyama (76' Michal Hubnik)
Miroslav Radović (84' Alejandro Cabral)
Michał Kucharczyk (76' Maciej Rybus) Ivica Vrdoljak Ariel Borysiuk Manu
Jakub Wawrzyniak Inaki Astiz Dickson Choto Jakub Rzeźniczak
Wojciech Skaba
ławka rezerwowych: 1. Marijan Antolović, 5. Janusz Gol, 33. Michał Żyro, 27. Alejandro Cabral, 31. Maciej Rybus, 7. Michal Hubnik, 17. Marcin Komorowski
Gra w meczu rozkręcała się niemrawo. Więcej było badania walki w środku pola niż groźnych akcji, jednak powoli minimalną przewagę osiągnęła Legia.
Lech jakby czekał na swoja okazję i to czekanie o mało nie zakończył stratą bramek.
W 13 minucie powinno być 1:0. Ivica Vrdoljak znakomitym prostopadłym podaniem wypuścił Manu, ale ten będąc sam na sam zamiast uderzać z sobie tylko znanego powodu zbiegł na lewą stronę i będąc blokowanym nieudolnie podawał do Chinyamy.
W 16 minucie bardzo groźnie uderzał Chinyama, ale Kotorowski wybronił ten groźny strzał. Do końca pierwszej połowy Legia niby przeważała, ale niewiele z tego wynikało. Brakowało koncepcji gry, pomysłu jak rozegrać piłkę.
Druga połowa wyglądała podobnie. Legia próbowała atakować, ale niewiele z tego wynikało. Lech jednak stwarzał sobie groźne sytuacje. W 58 minucie bramkę strzelił wpuszczony na boisko w 53 minucie Artjoms Rudnevs jednak sędzią odgwizdał minimalnego spalonego.
Jednak w 64 minucie doszło do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji.
Wybiegający na czystą sytuację Manu po błędzie Bosackiego miał przed sobą tylko Kotorowskiego, który wślizgiem próbował ratować sytuację. Portugalczyk wypuścił sobie piłkę próbując przeskoczyć nad interweniującym bramkarzem, jednak ten w ostatniej chwili podniósł nogę i już na reakcję Manu było za późno, który wyłożył się jak długi, bo niestety latać nie potrafi.
I tu nastąpiła najbardziej idiotyczna decyzja sędziego Małka (nawiasem mówiąc jednego z najgorszych w lidze), który przez kilkanaście sekund konsultował z asystentami, czy było przewinienie.
Bo w tej sytuacji albo pokazuje się żółta kartkę zawodnikowi atakującemu albo czerwoną bramkarzowi (która mu się należała bezdyskusyjnie). Jednak sędzia Małek pokazał tylko żółta Kotorowskiemu i odgwizdał rzut wolny. Może Manu powinien nie podskakiwać i dopiero fakt połamania nóg przez bramkarza Lecha skłoniłby sędziego do prawidłowej decyzji.
Legia nadal atakowała i w 79 minucie bliski zdobycia bramki był Ivica Vrdoljak, jednak piłka po jego strzale głową po dośrodkowaniu Macieja Rybusa z rzutu rożnego trafiła tylko w poprzeczkę.
Za to w 83 minucie Lech przeprowadził akcje decydującą o wyniku meczu. Siergiej Kriwiec wykonywał rzut wolny z lewej strony boiska. Piłka po zagraniu Białorusina w pole karne Legii odbiła się od nóg Manuela Arboledy i trafiła do Artjomsa Rudnevsa. Łotysz bez wahania uderzył bez przyjęcia i pokonał Wojciecha Skabę.
Legia jeszcze próbowała walczyć, ale już nie była w stanie wiele zdziałać, tym bardziej, że Lech do końca meczu bronił prowadzenia. I 10 porażka Legii w tym sezonie stała się faktem.
Podsumowując Legia była w tym meczu lepsza, miała więcej z gry. Niestety w piłce nożnej o zwycięstwach decydują bramki a nie ocena za wartość artystyczną i trudność techniczną.
Generalnie w dwumeczu wyszło na remis. Lech powinien wygrać w Warszawie a mecz przegrał 2:1, a Legia powinna wygrać w Poznaniu a przegrała 1:0.
Teraz już pozostaje walka tylko o PP i o podium na koniec sezonu.
Trener Maciej Skorża po meczu:
- Nasz plan był prosty. Chcieliśmy zneutralizować drugą linię Lecha i odciąć napastników gospodarzy od piłek. Nie mogliśmy pozwolić na dłuższą grę poznaniaków w ataku pozycyjnym na naszej połowie.
Uważam, że zrobiliśmy wszystko, aby dzisiaj wygrać. Włożyliśmy w to spotkanie dużo sił oraz zdrowia i stworzyliśmy wiele sytuacji, aby strzelić przynajmniej jednego gola. Pojedynczy błąd w defensywie spowodował stratę trzech punktów. Jestem rozczarowany wynikiem, ale uważam, że drużynie należą się pochwały za postawę w tym meczu.
Nie zgadzam się z decyzją sędziego Małka, który powinien był wyrzucić Kotorowskiego za faul na Manu. Jesteśmy przybici, ponieważ nie zasłużyliśmy na porażkę.
Teraz wszystko wskazuje na to, że Puchar Polski to nasza jedyna nadzieja na jakiekolwiek trofeum. Musimy pokonać Lechię i awansować do finału tych rozgrywek.
Naszym celem na kolejne mecze jest walka o miejsce na podium Ekstrklasy. Mam nadzieję, że sięgniemy po wicemistrzostwo. Wierzę w tę drużynę. Ta runda jest dla nas drogą przez mękę, a wyniki nie odzwierciedlają gry. Niestety wciąż nie możemy wygrać, co jest dla nas bardzo deprymujące. Taki jest jednak sport. Musimy skupić się na środowym spotkaniu.
Wszyscy znamy Artjomsa Rudnevsa i zastanawialiśmy się, czy rozpocznie spotkanie w pierwszej jedenastce. To wielka indywidualność, która posiada spore umiejętności. Jego akcja dała gospodarzom komplet punktów.
Bramka:
Zobacz również:
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Jak wpuszcza się na boisko
Jak wpuszcza się na boisko Manu to można mieć pretensje tylko do siebie. Ten zawodnik powinnien iść śladem innych "transferów" typu Knazewic Mezengo itp. na ławkę.
Manu
No i o to mam pretensję (nie tylko ja zresztą) do Skorży, ze wciąz na niego stawia.
A to piłkarz, który jest dobry tylko w bieganiu bez celu (nawet w biegu na orientacje by się zgubił). Niestety nie potrafi ani podać, ani strzelić.
Rozumiem wczesniej jak były kontuzje, ale teraz można spokojnie wszystko poukładać inaczej. I nawet zagrać na dwóch napastników, a na skrzydałch dać Rybusa i Radovica.
Ale coś czuję, ze to przemyślane działanie, że trzeba jakoś go wypromować, by znalazł się naiwny i go od Legii odkupił.