
No i Legia wygrała pierwszą odsłonę półfinału Pucharu Polski, co musze przyznać było sporym zaskoczeniem, tym bardziej, że zwłaszcza w przypadku Legii nadrzędną sprawą w taktyce nie mecz było nie stracić bramki. Tymczasem Piłkarze Lechii Gdańsk na zwycięstwo na własnym stadionie z Legią Warszawa czekają już 53 lata. W 1958 roku biało-zieloni pokonali Legię 3:1. No przyjdzie im poczekać jeszcze, choć okazja na rewanż nadarzy się jeszcze w tym sezonie.
Legia po porażce z Ruchem znów wyszła w zmienionym składzie. Na pewno najważniejszą z nich jest powrót Dicksona Choto, który powraca po kontuzji. A z powodu nieobecności za kartki Wawrzyniaka na swoją nominalna pozycję powrócił Marcin Komorowski. Do wyjściowego składu powrócili także Hubnik i Manu.
Legia wyszła na murawę w składzie:
Michal Hubnik (83' Chinyama)
Miroslav Radović (90' Cabral)
Maciej Rybus (71' Kucharczyk) Ariel Borysiuk Ivica Vrdoljak Manu
Marcin Komorowski Inaki Astiz Dickson Choto Jakub Rzeźniczak
Wojciech Skaba
ławka rezerwowych: Marijan Antolović, Michał Kucharczyk, Takesure Chinyama, Alejandro Cabral, 5. Janusz Gol, Srdja Kneżević, Dejan Kelhar
W sumie o samym meczu ciężko cos napisać. Pierwsze 45 minut po prostu się odbyły. Legia za wszelką cenę nie chciała stracić bramki, Lechia tez jakoś niespecjalnie angażowała się w akcje ofensywne, również nie chcąc stracić bramki.
Druga połowa przez większość jej trwania wyglądała tak jak pierwsza. Czyli przede wszystkim obrona i nieśmiałe ataki.
Dopiero ostatnie 15-20 minut dostarczyło pewnych emocji. I kluczową zmianą popisał się trener Skorża wpuszczając na boisku Michała Kucharczyka.
Ten starał się szarpał. I miał kilka groźnych akcji. Aż w 89 minucie udokumentował znakomita akcją swoja grę. Kiedy dostał podanie na 18 metrze przed bramką rywala. Ograł rywala i wpadł w pole karne. I uderzył z lewą noga z ok. 11metrów ustalając wynik meczu.
Generalnie sam mecz nie był porywającym widowiskiem i sprawiedliwym wynikiem byłby pewnie remis 0:0. No ale piłka cóż sprawiedliwa nie jest. Co nie oznacza, że Legia jest faworytem przed rewanżem.
Ostatnie mecze na Łazienkowskiej pokazują, że wynik dwumeczu nadal jest sprawa otwartą.
Maciej Skorża po merczu:
- Nie chcieliśmy stracić gola, bo półfinał rozgrywek o Puchar Polski to wielka stawka. Graliśmy zachowawczo, schowaliśmy się na własnej połowie - rzadko tak się zachowujemy. To była jednak ciekawa lekcja. Liczyliśmy na kilka wyjść ofensywnych, ale Lechia nie pozwoliła nam na wyprowadzenie kontrataków. Na szczęście Takesure Chinyama i Michał Kucharczyk dali dobre zmiany. W końcówce Michał zakończył naszą akcję bramką.
Cieszymy się z wygranej. Po dwóch porażkach w lidze to zwycięstwo było nam potrzebne. Nie czujemy się jeszcze jak finaliści, ponieważ przed nami ciężkie zadanie w meczu rewanżowym.
Dzisiaj zagraliśmy brzydko, ale mądrze. Rozbijaliśmy ataki Lechii, a jeden z kontrataków zakończyliśmy bramką. Przed własną publicznością chcemy jednak prezentować ofensywny futbol. W meczu z Zagłębiem planujemy częściej atakować.
Zamurowało mnie, kiedy usłyszałem wyrazy poparcia ze strony kibiców. Bardzo im za to dziękuję, ponieważ ostatnio żegnali mnie chusteczkami. Zewsząd dopada mnie fala krytyki, nawet ze strony współpracowników, a tutaj wsparli mnie fani. To miła niespodzianka, która bardzo mi pomogła.
Ja chcę wygrać wszystkie mecze do końca sezonu. To jest moje ultimatum. W mediach pojawiły się informacje dotyczące negocjacji z Henrykiem Kasperczakiem, ale taka jest piłka.
Cieszę się z powrotu Dicksona Choto. Bardzo nam go brakowało.
Bramka:
Zobacz również:
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Jednak nie ma z tą Legią tak
Jednak nie ma z tą Legią tak źle jak to było przedstawiane. I może w tym sezonie jednak Legia załapie się do pucharów.
S
Warszawski kibol o nienajmłodszej ksywie znów dał o sobie znać... Rewanż w Warszawie (pod względem piłkarskim, rzecz jasna) powinien być naprawdę fajnym widowiskiem.
rewanż i kibice
Rozumiem że pijesz do tego, ze Staruch był w Gdańsku.
to też wynika z faktu o którym nedawno rozmawialiśmy czyli braku jednego systemu identyfikacji kibica, który sprawiłby że zakaz stadionowy jest automatycznie odznaczany w bazie kibiców.
a Co do rewanżu to fakt zapowiada się ciekawie, tym bardziej, ze mimo zaliczki Legia wcale nie będzie faworytem. Oba kluby mają nadal szansę 50 na 50.
A że w obu klubach walka o PP jest bardzo ważna to cóż będzie ciekawie. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Nie mniej ten mecz w Gdańsku potwierdził tylko, że niektórzy piłkarze powinni jak najszybciej odejść.