
No i drugi mecz Legii w nowym sezonie za nami i drugi remis. Tym razem wyjazdowy remis z Ruchem Chorzów 1:1. Na szczęście ten remis jest korzystny, bo Legia ma rewanż na swoim stadionie, ale tylko remis jest w miarę korzystny. Ale po kolei.
Legia w tym meczu z różnych powodów (kontuzje, kartki) zagrała w zmienionym nieco składzie w stosunku do meczu w Krakowie.
Tak więc na boisko przy Cichej wyszła w takim ustawieniu:
Michal Hubnik
Alejandro Cabral
Michał Kucharczyk (79` Rafał Wolski) Janusz Gol (46` Manu) Ariel Borysiuk Miroslav Radović
Jakub Wawrzyniak Inaki Astiz Marcin Komorowski Srdja Kneżević
Wojciech Skaba
Generalnie legia nadal jest daleka od dobrej gry. Nawet jest daleka od gry przemyślanej. Bo zwłaszcza środkowi pomocnicy w pierwszej połowie grali fatalnie. Urządzili sobie pokaz jak nie grać i konsekwentnie go realizowali zwłaszcza w pierwszej połowie. Janusz Gol z Borysiukiem albo zostawali pod własną bramką i Cabral w środku pola był sam a odległość między nimi wynosiła ok 30-40 metrów, albo jak już podbiegli to stali 2-3 metry obok. W efekcie nie było jak rozegrać piłki. Konsekwencje tego były takie, ze zamiast podawać do Hubnika piłki prostopadłe, to wszyscy uparli się by piłki wrzucać na pole karne górą z których Michal nic mógł zrobić.
Kilka razy jak zagrali płasko to zrobiło się groźnie. Niestety takich sytuacji było bardzo mało. Niestety w ten sposób Legia całkowicie przespała pierwszą połowę. W drugiej miało ją ożywić wejście Manu za nijakiego (choć też trudno mu się dziwić, bo dołączył do zespołu w ostatniej chwili) Gola. Na jego ocenę jednak jeszcze trzeba poczekać, bo widać że kompletnie nie rozumiał się z zespołem, a że nie rozumiał sie także Borysiuk, to obraz jego gry był jaki był.
Tylko, ze o ile zejście Gola było jak najbardziej zasadne, o tyle już wprowadzenie Manu zupełnie nie. Nie wiem jaki on sam ma cel na boisku, bo ani nie potrafi podać ani strzelać. A jeszcze jest za zimno, by wprowadzać zawodnika, którego jedynym celem jest chłodzenie kolegów robiąc wiatr. Ciekawe, że Skorża po meczu chwalił Manu że ten rozruszał grę. Szkoda że nie zauważył, że równie dobrze można by było na boisko wprowadzić konia. On mógłby jeszcze bardziej rozruszać grę, bo by szybciej biegał, tyle że efekt byłby podobny.
Na dodatek manu kompletnie nie nadaje się do taktyki, by pomocnicy wymieniali się stronami. Bo o ile jeszcze ma jakieś momenty grając na swojej prawej stronie, to już przechodząc na lewą zupełnie się gubi.
To jest naprawdę świetny pomocnik ale tak do 20 m. Niestety kompletnie nie potrafi grać 1 na 1 i jak nie wyprzedzi zawodnika na szybkości to nic z akcji nie będzie. Kiedyś tak właśnie grał Wróblewski, tyle że był szybszy. Manu wystarcza kryć od bramki i biec obok niego aż skończy się boisko i będzie po akcji.
Oczywiście nie obyło się bez błędów obrony, i po jednym z takich Legia straciła bramkę, ale tych błędów było więcej.
Ale też pojawił się plus. Bardzo dobrą zmianę dał młody Wolski, który na dzień dobry pokazał jak trzeba podawać do Hubnika. szkoda że nie wszedł wcześniej. Wtedy Rado mógłby zbiec na prawą pomoc. A Wolski grałby z Cabralem w środku. No ale jeszcze na wszystko przyjdzie czas.
Na koniec kwestia bramki dla Legii. To jak dla mnie była sytuacja 50/50. jak to mawiał kiedyś Wit Żelazko (obecnie znany bardziej jako Wit Ż.) to taki miękki karny. Sędzia mógł gwizdnąć, bo jednak kontakt był, ale też nie musiał, bo jakiegoś mocnego ataku nie było.
Podsumowując wynik jak dla mnie sprawiedliwy. Swoje szanse miał Ruch i miała je Legia.
Teraz trzeba poczekać na rewanż.
Ps. Szkoda, ze pod koniec meczu piłkarzom zaczęły puszczać nerw. Jeszcze rozumiem starcie Komaca z Radovicem, bo brali udział w walce o piłkę.
Ale po co potem do wszystkiego włączył się Komorowski tego nie jestem w stanie pojąć. Sędzia uznał to za zwykły boiskowy incydent i pewnie nikt by nie dostał kartki. Nikt, ale Komorowski chyba uznał, że ktoś powinien ją dostać.
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- sasin's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Karny był ewidentny, Pedrić
Karny był ewidentny, Pedrić ruszył o sekundę zapóźno, oczywiście, że Radović mógł uniknąć zderzenia ale po co. Z trybun było widać całą akcję dokładnie.
bramki
No ja oglądałem mecz na jakże piłkarskiej stacji TVN Turba a oni nie rozpieszczają bogatymi powtórkami, więc wydawało mi się, że pchnięcie było ale nie jakies straszne i że sędzia mógł zachować się dwojako.
W takim razie z tego co piszesz, że obie bramki padły prawidłowo, bo przy pierwszej (a i takie głosy słyszałem) nie było mowy o spalonym