
Po dwóch porażkach z rzędu, Ruch Chorzów podejmował Jagiellonię Białystok. Przyjazd na Cichą "Łowcy Bramek" Tomasza Frankowskiego wzbudzał wielką obawę wśród kibiców Niebieskich. W poprzednich kolejkach czołowi napastnicy ligi robili z obroną Ruchu co chcieli. Rudnev czy Diaz byli nie do powstrzymania zwłaszcza dla Rafała Grodzickiego.
Niedzielny mecz też zaczął się od feralnej interwencji kapitana Niebieskich. Plizga okazał się za szybki i został powalony przez Grodzickiego na granicy pola karnego, zaś sędzia zdecydował podyktować rzut karny. Pewnie dyskusja nad tym zdarzeniem trwałaby dłużej, ale wspomniany Franowski trafił w słupek. Zmobilizowało to piłkarzy z Chorzowa, którzy dominowali już do końca pierwszej połowy. Najgrożniejszą sytuację pod bramką Słowika stworzyła sobie Jagiellonia sama. Rozegrała rzut wolny w taki sposób, że Piech z Jankowskim ruszyli na przeciw jednemu obrońcy, niestety Maciej Jankowski trafił w słupek. W drugiej połowie Ruch dążył do objecia prowadzenia. Udało się po wejściu na boisko Pawła Abbotta. Akcję wcześniej skurcze złapały debiutującego w lidze Porębskiego, któremu udzielano pomocy poza boiskiem. Ruch zdecydował się na akcję prawą stroną, wymiana piłki między Grzybem a Lewczukiem, podanie w pole karne - strzał z półobrotu Piecha bramkarz jeszcze broni, lecz dobitka z 3 metrów trafia do siatki. Firmowa akcja Ruchu jak za nie tak dawnych, dobrych lat. Jaki wpływ na to miała nieobecność środkowego obrońcy Jagi, tego się nie dowiemy, ale skurcze młodego piłkarza w 60 minucie są niepokojące. Piłka "poszukała" Abbotta w polu karnym tak jak wiele razy szukała Frankowskiego, ale na szczęście w tym meczu jego koledzy nie wypracowali mu (Frankowskiemu, nie Abbottowi) ani jednej sytuacji by mógł zagrozić bramce Ruchu.
Spora w tym zasługa Marcina Malinowskiego, który kasował w środku pola większość prób rozegrania piłki przez piłkarzy Jagiellonii. Widać było, że chcą zmazać plamę z Wronek i mają swiadomość, że taki mecz jak z Lechem nie ma się prawa powtórzyć. Trzy punkty pozwolą spokojnie potrenować w czasie przerwy na mecze reprezentacji.
Wydaje się, że największy problem Ruchu w tej chwili to frekwencja na meczach Niebieskich, 4000 to strasznie mało, a w perspektywie przenosin na Stadino Śląski to wręcz tragedia.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
WAŻNE! Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- Stasiu10279's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































aj tam
Trochę Stasiu przesadziłeś z tym porównaniem:)
przecież nie porównuje ich
przecież nie porównuje ich karier i osiągnieć tylko tą jedną sytuację.,