
I długo oczekiwana inauguracja rundu za nami. Nasuwają się porównania z MŚ gdzie w pierwszych meczach też nikt nie chce przegrać. W pierwszej kolejce sezonu 2010/11 padło też 12 goli a trzeba pamiętać, że teraz do rozegrania został jeszcze jeden mecz. Pierwsza kolejka pokazała, że runda wiosenna będzie bardzo podobna do rundy jesiennej, czyli męki faworytów (Lech, Legia, Wisła) oraz zmarnowanie szan na dołączenie do czołówki przez druzyny z aspiracjami (Korona, Bełchatów, Polonia W-wa). Jagiellonia dalej pozostaje niewiadomą. Tabela będzie spłaszczona do samego końca i walka o utrzymanie, puchary i mistrzostwo rozczygnie się w 30 kolejce. Kluczem do utrzymania będą mecze u siebie, kto nie będzie wygrywać ten spadnie. W 16 kolejce udało się to tylko Lechowi i odrazu awanswał do górnej połówki tabeli. Niestety na Cichej kibice nie doczekali się bramek choć okazji nie brakowało. Już w 6 minucie Niebiescy zmarnowali dwie sytuacje sam na sam (Olszar, Grzyb). W dalszej części I-szej połowy stworzyli sobie jescze 3 dobre sytuacje, skuteczność zawiodła min. Jankowskiego, zaś po kąśliwym strzale Zieńczuka bramkarz interweniował a'la Julio Cezar, niestety Olszar z Jankowskim chyba nie oglądają Ligi Mistrzów i żaden z nich nie okazła się chorzowskim Gomezem i wbił piłki do bramki. Na tym dogodne sytuacje się skończyły, bo o drugiej połowie trzeba zapomnieć. Lechia nie pokazła nic oprócz gry wszerz boiska, i rozbawiały mnie teksy Gdańszczn o tym, że są zaiwedzeni z remisu bo to oni prowadzili grę i byli dłużej przy piłce. Takie myślenie to jedna ze zmór polskiej piłki. Przed sezonem Lechię stawiano jako ekipę która ma walczyć o puchary, ponieważ gra efektowną ofensywną piłkę. W Chorzowie ofensywnie było jedynie na papierze, a największy atut Lechii to to, że za niedługo będą mieć fajny stadion. Nowi zawodnicy w Ruchu wtopili się w szarą rzeczywistość, Dokic poprawnie w obronie, raz wyrwał do przodu, Zieńczuk gasł z każdą minutą i jeden strzał to za mało, zaś Szyndrowski pewnie zagrał jako defensywny pomocnik ostatni raz, bo za kartki pauzowali Straka i Malinowski. Trener Fornalik na środku pomocy wystawił byłego gracza Korony i Bełchatowa kosztem młodego Lisowskiego. Tego samego Lisowskiego kilka krotnie chwalił w ubiegłym roku i po zimowych sparingach. Przyszedł mecz o punkty to wystawił jednak 30-letniego Szyndrowskiego który został pogoniony z kilku innych klubów i na tej pozycji nigdy nie grał. Więc ryzyko było podobne, a w przypadku młodego zawodnika mogło to zaprocentować w przyszłości. Po doświadczeniach z Sobiechem i Sadlokiem dziwi mnie takie podejście trenera Fornalika. Natomiast trzeba pochwalić trenera za powrót do ustawienia z dwójką napastników.
Po pierwszym meczu na Cichej trudno o daleko idące wnioski, szególnie przy tak znaczącej różnicy w grze między obiema połowami. Prawdziwą wartość moze pokazać wtorkowy mecz w Pucharze Polski z Legią Warszawa.
Zobacz również:
- Podsumowanie XVI kolejki Ekstraklasy
- Polska piłka - sezon 2010/2011
- Król strzelców Ekstraklasy 2010/2011
- Ankieta: Komu kibicujesz?
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- Stasiu10279's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































