
Przez wiele lat w naszym pięknym kraju rozgrywki Pucharu Polski tkwiły w cieniu. Najlepsze polskie drużyny klubowe traktowały mecze PP jak zło konieczne lub sparingi. Grało się rekreacyjnie, a sam puchar częst trafiał do gablot prezesów klubów II czy nawet III-ligowych. PZPN od lat wieszczy wzrost prestiżu Pucharu Polski, znalazł się nawet sponsor tytularny (Remes). I co? I nic się nie zmieniło. Teoretycznie najlepsze (?) polskie kluby odpadają z tych rozgrywek jak wystrzelone z katapulty.
O ile jeszcze porażkę słabiutkiej Legii z będącym na fali Ruchem można było przyjąć ze zrozumieniem, to klęska rzekomo odradzającej się pod czujnym okiem Kasperczaka Wisły z Lechią to już spora niespodzianka. Byłem przekonany, że wiślacy będą gryźć ziemię, aby przekonać Bogusława Cupiała o swojej wartości i pokazać się nowemu trenerowi. A tu taka wtopa. Która boli tym bardziej, że Wisłe utopili dwaj gracze związani z tym klubem - Łukasz Surma (wychowanek, bramka już w 45 sekundzie meczu!) oraz wypchnięty spod Wawelu niemal siłą Tomasz Dawidowski (druga bramka z 8 minuty to głównie jego zasługa).
Biorąc pod uwagę wcześniejsze odpadnięcie Lecha Poznań nie ma już w Pucharze Polski żadnej z trzech czołowych ekip z Ekstraklasy. W środę grają jeszcze Jagiellonia z Koroną i Pogoń z Zagłębiem Sosnowiec.
I tak się zastanawiam... że może jednak to nie chodzi o to, że czołowe ekipy lekceważą PP. Może one po prostu nie umieją grać na wysokim poziomie przez cały czas? Zresztą głupie pytanie. Oczywiście, że nie umieją:)
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































at home blood test coumadin
If corzide is palmitic to your health, your patient reviews ceftin 250 mg may expend you to call caregiving until your crap with corzide is finished. All nsaids, both cox-2 genetic and nonselective, may have a similar