
1 września 1989 roku w San Diego zginął Kazimierz Deyna. Piłkarz, który wyprzedzał swoją epokę. Piłkarz kochany w Warszawie i nienawidzony w innych miastach Polski. Osobiście pamiętam rozmowy dorosłych (wychowywałem się w Łodzi), którzy w moich szczenięcych latach z lekceważeniem wyrażali się o umiejętnościach "Kaki". A jeśli już trzeba było powiedzieć o nich coś pozytywnego, to zaraz wyciągało mu się jego milczkowatość i słabą elokwencję. Na szczęście Deyna nie był politykiem. Był Piłkarzem.
Celowo napisałem "Piłkarzem" z wielkiej litery. Niedawno minęła 21 rocznica śmierci Deyny, a pamięta się o nim do tej pory. Wspomina jego umiejętność prowadzenia gry, przegląd pola, technikę, podania przed nos do napastników i niesamowite gole. Wielu raziło, że Deyna wygląda nieco rachitycznie, że nie jest typem boiskowego walczaka i zabijaki. Ale odkąd jego zabrakło w Polsce nie pojawił się ŻADEN rozgrywający, który zbliżyłby się klasą do tego piłkarza. Prawdziwego przywódcy, kapitana, świetnego piłkarza klasy światowej. I nie zmieni tego nawet niewykorzystany rzut karny w meczu z Argentyną podczas mundialu w 1978 roku.
Warto przypomnieć tak w skrócie początki Deyny w prawdziwej piłce. Był wychowankiem Włókniarza Starogard Gdański, skąd trafił do Łodzi, do ŁKS. Tu początkowo grał w drugiej drużynie, w pierwszym składzie zadebiutował w meczu z Górnikiem Zabrze. I tyle. CWKS Legia uznał, że Deyna ma grać na Łazienkowskiej - więc natychmiast dostał powołanie do wojska. Od tej pory na długie lata związał się z Legią i został jej symbolem. Grał w stołecznym klubie przez 12 lat. W reprezentacji rozegrał 97 meczów, choć wcześniej obliczano, że ponad 100 - i strzelił 41 goli. W 1974 roku został wybrany trzecim piłkarzem Europy przez "France Football". Wywalczył złoty i srebrny medal olimpijski, trzecie miejsce na mundialu w 1974 roku. Wybrany "Piłkarzem XX wieku w Polsce" przez tygodnik "Piłka Nożna". Sukcesy Deyny można by jeszcze długo wymieniać. Ale nie w tym rzecz.
Rzecz w tym, że był piłkarzem zjawiskowym. Podawał i strzelał jakby od niechcenia, a piłka trafiała dokładnie tam, gdzie miała trafić. Nie wiem kiedy znowu doczekamy się takiego rozgrywającego, takiego "mózgu drużyny". Absolutnie wszyscy, którzy grali z nim lub przeciwko niemu, podkreślają te jego walory piłkarskie.
Nie był kochany poza Warszawą. Wielokrotnie wygwizdywany na innych boiskach (co w zasadzie było dowodem na jego wielkość - słabych rywali się tak nie nienawidzi) musiał stawiać czoło nie tylko rywalom na murawie. Szczytem wszystkiego był mecz z Portugalią na Stadionie Śląskim (październik 1977, eliminacje do Mistrzostw Świata w Argentynie), kiedy po golu Deyny (bezpośrednio z rzutu rożnego), który dał nam awans na mundial, kretyni na trybunach po prostu go wygwizdali i wyzywali od najgorszych. Mimo wszystko zawodnik nigdy złego słowa o tych ludziach nie powiedział.
Był trochę zahukany, jakby onieśmielony zamieszaniem wokół siebie. Miał swój świat, w którym często się chronił. To również nie przysparzało mu sympatii, uważano go za bufona. Nie miał łatwo.
Po Legii przyszła kolej na Manchester City. Wyjechał na Wyspy, ale nie zrobił tam oszałamiającej kariery - mimo że w 38 meczach strzelił 12 goli. Często grzał ławę, jego styl nie pasował tam po prostu. Po trzech latach wyjechał do USA i tam zakończył karierę.
I życie.
Krótki film - wspomnienie o Kazimierzu Deynie:
O Deynie się w Polsce pamięta. Pamięta się zwłaszcza w Warszawie, przy Łazienkowskiej. Tutaj "Kaka" jest bogiem, a pamięć o nim wręcz święta. Myślę, że zasłużył na to jak mało kto. Cieszę się, że w końcu właśnie na stadionie Legii, tym nowiutkim, świeżym i nowoczesnym, stanie pomnik Kazimierza Deyny. Ogłoszono konkurs, w finale mamy dwa projekty, z których jeden zostanie zrealizowany. Głosować można do 23 października 2010 roku na stronie www.pomnikdeyny.pl. Tutaj wizualizacje tych finałowych projektów.
I już na koniec. Chciałbym dożyć czasów, kiedy w polskiej reprezentacji zagra godny następca Kazimierza Deyny. Facet, którego będą chciały największe kluby świata. Który zostanie wybrany do najlepszej trójki zawodników Starego Kontynentu. Którego plakat będę mógł powiesić w pokoju mojego dziecka bez obawy, że zostanę wyśmiany.
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































Ech...
Wpis dotyczy jednego z - bezsprzecznie - najlepszych polskich piłkarzy, a dyskusja rozpętała się tylko wokół jednego wydarzenia z jego życia i sportowej kariery. A nawet jeśli by mówić o tych gwizdach - to jak to jest, że tak słaby piłkarz (w tym meczu) potrafi strzelić tak ważnego gola? Może właściwa postawa (zdobycie ważnej bramki), mimo nawet chwilowo słabszej formy, to wyraz wielkości tego zawodnika? Zresztą statystyki dotyczące jego goli mówią same za siebie.
Nie jestem zwolennikiem mitologizowania czy klękania na kolanach, ale ten piłkarz słusznie znajduje się w panteonie gwiazd polskich piłkarzy. Jeśli chodzi o pomnik, to wolałbym (jak i w wielu innych przypadkach) żywy pomnik - czyli np. szkółkę piłkarską im. Deyny, która wychowywałaby równie wybitnych zawodników jak ów piłkarz.
Szkółka
Wiesz... pomnik szkółce w niczym nie przeszkadza. Skoro postać Deyny jest tak wielbiona na Łazienkowskiej, to nic nikomu się nie stanie, jeśli postawią mu tam jakiś dowód tego uwielbienia. To nie Krakowskie Przedmieście i afery z tego powodu się raczej nie spodziewam. A szkółka - każdy klub powinien taką mieć u siebie, to jest oczywiste. No ale jeśli wymogi licencyjne zmniejszają niemal co roku wymaganą liczbę drużyn młodzieżowych w klubie (teraz chyba są to tylko 3), to kto będzie sobie zawracał głowę jakąś szkółką? Niestety.
Ja zam trochę inną historię z
Ja zam trochę inną historię z tego meczu z relacji naocznych świadków, to po prostu Deyna był w tym spotkaniu najsłabszym zawodnikiem i wszyscy domagali wymiany go na młodą gwiazdę polskiej piłki Zbigniewa Bońka. I Deyny uratował ten rzut rożny po Boniek pojawił się w 38 minucie zaraz po bramce dla Polski i zmienił kogoś innego. Gmoch się rozmyślił i stąd te gwizdy.
Było dokładnie tak jak
Było dokładnie tak jak napisał Stasiu. Akurat znam ta historię z pierwszej ręki, czyli od tych, którzy na meczu byli i protestuję przeciwko nazywaniu ich kretynami, debilami itd. Filmik, który przedstawiasz nam w poprzednim artykule, jest sprytnie zmontowany, gwizdy które pojawiły się gdy Deyna schodzil z boiska sa podłożone w momencie strzelenia bramki i juz mamy "warszawska legendę" , że na Śląsku gwizdali gdy Polska strzeliła gola. Bzdura. Powodów dla których gwizdano wtedy na Deynę było więcej niż tylko to, że był z Legii. Pomijając już fakt, że był chorażym LWP to akurat lata 76-78 to bardzo słabe jego występy w kadrze: porażka w Montrealu z NRD, za którą Deyne obwiniano a później beznadziejne mistrzostwa w Argentynie w jego wykonaniu. Deyne uwazano, zresztą całkiem słusznie, za pupilka Górskiego, a później Gmocha, tymczasem jego forma wtedy niekoniecznie uprawniała go do gry w kadrze. Powód ? Alkohol oczywiście i baby. Trzeba by może troszkę odbrązowić ten pomnik. Deyna był alkoholikiem i kobieciarzem, Robił wyskoki na zgrupowaniach kadry, a wszystko uchodziło mu płazem. Powód, dla którego nie zaistaniał w Anglii ? Jego styl nie pasował do tamtejszej ligi ? Kolejna bzdura. Deyna chlał i miał coraz większe problemy z psychiką. Miał gdzieś naukę języka, bo poza wódą i panienkami nic go nie interesowało. Nie rozumiał co mówi do niego trener. Miano go tam już po prostu dość więc po 2 latach powiedziano mu: goodbye. Podobnie było w Ameryce. No i w końcu ten wypadek. Po pijaku wjeżdża w tył prawidłowo zaparkowanej ciężarówki.
Nie powiesiłbym plakatu Deyny na ścianie nigdy, bo nie jest to najlepszy przykład dla dzieciaków. Moze i grał dobrze w piłkę, ale jako człowiek był malutki. Nie radził sobie sam z sobą, bardzo słaba psychika, bo co to za piłkarz co nie jest odporny na gwizdy i się obraża na kibiców. Gdybym był na tym meczu to sam bym na niego gwizdał. Bo kibic śląski nie da się robić w ciula.
Bzdura
Sluchaj gosciu nie opowiadaj bredni, bo wprowadzasz w blad mase internautow, swoje opowiesci pozostaw dla swoich bliskich
Przesada
Nie zgadzam się z Tobą. Jeśli kibic śląski wygwizduje zawodnika, dzięki którego golowi może w ogóle ogladać reprezentację Polski na mundialu, to kibic śląski jest kretynem i debilem. Takiego piłkarza się szanuje i go oklaskuje, kiedy schodzi z boiska. Koniec, kropka.
I nie zmieni tego to, czy Deyna był alkoholikiem i babiarzem. Ten argument rozbawił mnie do łez, bo przypomnę Ci może, że Ernest Pohl, śląski bohater z kolei, sam był alkoholikiem, babiarzem i imprezowiczem - a mimo wszystko był również świetnym piłkarzem.
Deyna był chorążym LWP (ciekawe czemu nie pułkownikiem albo generałem)? Coś Ty? A wiesz dlaczego, prawda? Takie były czasy i tyle. Kilkadziesiąt lat wcześniej Ślązacy służyli w Wehrmachcie - takie były czasy. Przykład może skrajny, ale "takie były czasy". To nie był normalny kraj, więc nie mieszaj tych dwóch spraw. Był pupilkiem Górskiego i Gmocha? Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że był nalepszym polskim rozgrywającym nawet będąc alkoholikiem i kobieciarzem? Jak myślisz?
Na pewno zaraz rzucisz mi nazwiskiem jakiegoś śląskiego playmakera lat 70-tych, który nakrywał Deynę czapką. Z przyjemnością poznam jego nazwisko.
I podsumowując temat - gwizdać można było na Deynę jak przyjeżdżał na Śląsk z Legią, sam bym na meczu Legii z ŁKS-em na niego gwizdał. Ale jeśli jest to reprezentant Polski, jeśli strzela jedynego (ale za to jakiego kalibru! i urody!!) gola, to należy mu się szacunek.
Takie rzeczy rozumie każde polskie dziecko.
Jest zasadnicza róznica
Jest zasadnicza róznica między Pohlem a Deyną...Pohl pił i grał dobrze, Deyna pił i zaczął odwalać fuszerę na boisku. I wiadomo co było przyczyną tego- alkohol, rozrywki i sodówa. Od 1974 nie zagrał tak naprawdę dobrze, w żadnym ważnym meczu kadry. Brak awansu do ME 76, przegrany turniej olimpijski 76, a później ta fatalna gra w Argentynie podsumowana niejako nie strzelonym karnym w setnym meczu. W tamtym czasie Deyna grał w kadrze tylko i wyłącznie za zasługi, właśnie dlatego, że był pupilkiem trenerów. Przymykali oko na to, że na dzien lub dwa przed meczem imprezował w hotelu z panienkami. Każdy normalny gracz powinien wylecieć z kadry i nigdy nie wrócić. Pohl, o którym wspominasz wyleciał za to, że napił się piwa do obiadu. Poza tym Pohl nie miał ambicji podbicia ligi angielskiej i świata, był raczej regionalną gwiazdą zabrzańską i zagrał kilka dobrych meczów w kadrze.
Deyna po 74 roku to już tylko karykatura tego gracza, który został wybrany do trójki najlepszych graczy świata. Do tego jego zachowanie rozbijało drużynę od środka. To miał być kapitan ? Wolne żarty. Takiego "kapitana" należało wygwizdać i to porządnie !! I kibic, który zapłacił za bilet ma do tego święte prawo !! A kretynem i debilem jest ten kibic, który usprawiedliwia i zezwala na takie zachowanie piłkarza, zwłaszcza kapitana reprezentacji, i zwłaszcza w trakcie tak słabego meczu jak ten remis z Portugalią, drużyną, którą niewiele znaczyła wówczas w piłce.
I jeszcze co do jego pobytu w Anglii: Bajki o tym, że nie pasował mu angielski styl gry i dlatego nie odniósł tam sukcesów mogą sobie powtarzać kibice Legii, ci którzy stawiają mu pomnik. A ty naprawdę wierzysz w te powtarzane przez nich bzdury ? Prawdziwa przyczyna była następująca:
"...Utrata pieniędzy była druzgocącym ciosem dla Deyny, który wcześniej i tak już wiele przeszedł. W Anglii przegrywał wielkie sumy w kasynach, grał nawet w dniu I komunii świętej swojego syna Norberta. Prowadząc pod wpływem alkoholu spowodował wypadek samochodowy, a jego żona Mariola bez konsultacji z nim usunęła ciążę. Nie mogła już znieść ciągłych wizyt w kasynie męża i jego zamiłowania do wyskokowych trunków. Z jej pamiętnika dowiadujemy się, że w marcu 1980 roku zabrał do samochodu swojego syna, będąc pod wpływem alkoholu.
W Stanach życiem Deyny powoli stawał się alkohol. Pod koniec życia "Kaka" pił o wiele za dużo. Obiecywał powrót do Warszawy, ale nie dotrzymał słowa....." (Magazyn Sportowy/Futbol News/WP.PL | 2009.08.28).
To chyba raczej jego styl życia nie pasował do zawodowej piłki.
PS1: W poprzednich latach nikt na Śląsku na Deynę nie gwizdał, mimo że też grał wtedy w Legii. Więc ten powód nie był najważniejszy, choć kibice Legii pewno by tak chcieli. Oni lubią być nienawidzeni wszędzie.
PS2: Chyba naprawdę nie masz pojęcia z czym utożsamiane było na Śląsku LWP. Myślę, że porównanie do Wehrmachtu jest tu trafne, ale nie chcę tego wątku rozwijac bo po pierwsze blog nie o tym, a po drugie...no własnie powinienes wiedziec dlaczego.... Poza tym ja nie oceniam tej organizacji, ale rozumiem ludzi, którzy mieli do niej w tamtych latach takie a nie inne nastawienie.
Za duzo sie przegladu
(wpis usunięty za obrażanie użytkownika FootballBloga - admin)
Ostrzeżenie
Na FootballBlogu odnosimy się z szacunkiem do wszystkich piszących tu autorów. Jeśli komuś nie podobają się opinie przez kogoś wyrażane, proszę o argumenty merytoryczne, a nie wyzywanie. Dlatego powyższy wpis został usunięty - za obrażanie.
Świetnie
Dwie sprawy:
1. Dyskusja, która rozgorzała, dotyczyła meczu z Portugalią. Skoro to był taki słaby rywal, to czemu nie strzelili mu worka goli tacy napastnicy jak Lato czy Szarmach, albo Kasperczak, albo ten cudowny Boniek? Tylko ten najgorszy ze wszystkich Deyna? I przy okazji, powtórzę to z uporem maniaka, dzięki temu golowi reprezentacja Polski mogła w ogóle zagrać w Argentynie. Tak więc, jeśli strzelec takiego gola jest nawet NAJSŁABSZYM aktorem widowiska, to za TEGO GOLA należy mu się szacunek. A nie gwizdy i obrażanie. Jeśli tego nie rozumiesz, to sorry.
2. Jeśli zawodnik pokroju Pohla nie ma ambicji być najlepszym piłkarzem choćby w Europie (nie mówię już o świecie), a zadowala się wyłącznie lokalnym podwórkiem, to kolejne sorry. Faktycznie, lepiej chlać i być najlepszym u siebie. Zero ryzyka. Deyna chociaż spróbował.
I jeszcze na koniec. Nie rozumiesz LWP - za to ja doskonale, bo mój ojciec służył tam 22 lata. Nie porównywałem LWP do Wehrmachtu, to też Twoja insynuacja.
Myślę, że temat z mojej strony się wyczerpał, zdania nie zmienię. I powtórzę je jeszcze raz: nie było lepszego playmakera w historii polskiej piłki nożnej od Kazimierza Deyny. A jeśli był, to poproszę o jakieś konkretne przykłady.
Powtórzę to co napisał
Powtórzę to co napisał Stasiu: jak to było, że Legia mając tak genialnego gracza na kluczowej pozycji przez całe lata 70-te zbierała baty i nie wygrała nic w kraju ( bo jeden puchar to jest nic ).
Deyna do roku 74 i po 74 to dwaj różni piłkarze i to są fakty z którymi nie można dyskutować. Facet mimo że był po 30-tce to nie dorósł do zawodowej piłki. Stał się karykaturą samego siebie, do tego był zwykłym leniem. Może u was to tolerują i oklaskują, u nas nie. U nas się takich graczy wygwiduje. Nie zasługiwał by grac w kadrze, a tym bardziej by nosic opaskę kapitana.
I nie powtarzaj już proszę smiesznego argumentu, że należały mu się brawa bo strzelił gola dla reprezentacji Polski. Grając w repezentacji nie przestawał być piłkarzem Legii, a tu się legionistów nigdy nie oklaskiwało, a zwłaszcza w latach 70-tych. Tego tylko jeszcze brakowało. Nie jesteś kibicem więc tego nigdy nie zrozumiesz. Nie jesteś Ślązakiem, więc tym bardziej tego nie zrozumiesz. Znam wiele osób, które na tym meczu były i gwizdały na Deynę i prosiłbym zebyś sobie inwektywy na ich temat zachował dla siebie. To są ludzie, którzy harowali tu całe życie, po to by takim jak on było w Warszawie ciepło w dupę. Zapłacili za bilety i mieli prawo wyrazić swoje niezadowolenie z postawy "gwiazdora". Bo tu nikt na fuszerę nie pozwalał. Tu nie Warszawa.
PS: Wiem kim był twój ojciec dlatego nie pisałem już nic w tym temacie, żebys nie odebrał tego jako ataku na twoją rodzinę. Ale to ja porównuję LWP do Wermachtu. Powołanie zarówno do jednej jak i drugiej armii było odbierane przez Ślązaków z równą niechęcią. Obie armie popełniały na Śląsku zbrodnie, choć zołnierze polscy do spółki ze swoimi sowieckimi braćmi większe i bardziej brutalne. Zwłaszcza na Ślązakach o niemieckich korzeniach.
Kiedys juz pisalem szeroki
Kiedys juz pisalem szeroki komentarz do tego tematu i obiecalem sobie ze juz nie bede do tego wracal.Ale kiedy czytam takie brednie ,to jestem zmuszony zabrac glos. Upowaznia mnie do tego ze sam bylem naocznym swiadkiem tego meczu , wtedy w pazdziernikowy wieczor razem z moim Ojcem na Stadionie Slaskim. Wiec nie bedzie to ralacja taka jak Ty kolego przedstawiasz.ze od kogos tam slyszales itd. Zeby o czyms moc dyskutowac-to trzeba miec prawdziwe argumenty-czyli relacje naocznego swiadka...a nie opierac sie na plotkach i przekazywanych fantazjach. Otoz piszesz kolego o problemach alkoholowych Deyny....ale wypadaloby by napisac ze wtedy w ten wieczor -problem z alkoholem mialo 50 % publicznosci przybylej na ten mecz. O zadnej kontroli nie bylo wtedy mowy,porzadkowi sprawdzali tylko bilety i kazdy mogl wniesc za pasem przyslowiowa polowke. Po meczu niesamowity byl widok pustego stadionu z morzem pustych butelek po wodce ,platajacych sie pomiedzy lawkami i schodami. Dzieciaki zbierajacy wtedy te butelki do workow zarobili niezly grosz sprzedajac je do skupu...Dalej-kiedy przed rozpoczeciem meczu spiker czytal sklad Polskiej jedenastki-przy nazwisku Deyny-juz wtedy rozlegly sie pierwsze gwizdy przeplatane z oklaskami. I po rozpoczeciu meczu kazdy kontakt naszego kapitana z pilka byl kwitowany coraz wieksza porcja gwizdow. Gra naszym sie nie kleila w tym spotkaniu,stawka wyraznie ich paralizowala-chodzilo o zapewnienie sobie awansu na Mundial w Argentynie. I wtedy przyszla ta 38 minuta tego spotkania-rzut rozny. Kazimierz Deyna ,centra i ...gol!!! Bezposrednio z rzutu roznego...po prostu kunszt!!! I wtedy wydarzyla sie recz niespotykana-stadion zamarl...by po chwili ozyc koncertem gwizdow i niknacych w nich oklaskach...Dla mnie bylo to niesamowite...bylem tak rozgoryczony i wstyd mi bylo za ten tlum...Jak mozna tak zareagowac...w takim momencie ..kazdy normalny kibic szaleje z radosci a tu taka reakcja...Kiedy siedzacych obok i gwizdajacych kibicow zapytalo sie -czlowieku dlaczego gwizdzesz...to odpowiedz byla przewaznie taka..." bo to pier....warszawiak i tyle...bo on z Legii...a oni wszystkich najlepszych pilkarzy moga skaperowac do siebie tzn. do odbycia sluzby wojskowej...bo to pier...warszawskie krawaciarze"...Taka to filozofia kierowal sie wowczas w wiekszosci ten tlum wypelniajacy Stadion Slaski,,,dodam po raz kolejny ...w wiekszosci pijany tlum. Taka byla prawda-taka zwyczajna i zarazem taka okrutna dla Kazimierza Deyny w tym meczu...Wiec nie pisz bzdur na przyszlosc i nie mieszaj w glowie mlodym kibicom...
Na koniec
Na koniec tego wątku, bo się nie dogadamy. Nazwę idiotą każdego "kibica", który będzie wygwizdywał autora bramki, dzięki której polska reprezentacja pojedzie na mundial. Czy to będzie Ślązak, Kaszub czy inny pies. Jego pochodzenie, korzenie i inne pierdoły mam dokumentnie GDZIEŚ. Kibicuję reprezentacji Polski, a nie Legii czy Górnikowi. To raz. A dwa - znów mylisz pojęcie "kibica" z pojęciem "fanatyka" - już Ci to kiedyś udowodniłem definicjami ze Słownika Języka Polskiego. Ja jestem kibicem, Ty (i cała ta gwiżdżąca ferajna wtedy na Śląskim) jesteście fanatykami. I osobiście wielce jestem dumny z tego, że podobnym fanatykiem się nigdy nie stałem. Dzięki temu mogę zachować trzeźwość osądu.
Nie...ty jesteś widzem, a my
Nie...ty jesteś widzem, a my jestesmy kibicami. Fanatycy to jeszcze inna rasa. A co do trzeźwości osądów...hmmm...no coments. Dobrze, że nie ma dużo takich osób jak ty na stdionach, bo mecze piłkarskie wyglądały by jak siatkarskie: "nic się nie stało...chłopaki nic się nie stało, że zagraliście dupiato. Może jutro wam się uda. Znów wam poklaszczemy. To nic, że gracie jak dziady."
Niczego się nie uczysz:)
Oj mistrzu, znów poległeś z definicjami. Już Cię raz nimi zagiąłem (dla przypomnienia poczytaj sobie komentarz pod tekstem tutaj), nie będę się powtarzał. Oczywiście nie masz racji. Jestem kibicem, może przeczytaj te definicje kilka razy, żeby sobie to utrwalić:P
tu nie chodzi oto czy był
tu nie chodzi oto czy był najlepszy czy nie był tylko oto czy Go słusznie wygwizdali w tamtym meczu czy nie, i kibice Legii mają prawo nazywać kibiców reprezentacji Polski debilami.
Legia w latach 70 i 80 dostawała regularny łomot od śląskich drużyn w walce o tytuł mistrza Polski więc kibice odreagowali tworząc mit Deyny i złych Ślązaków którzy na niego gwizdali.
Ech...
Wtedy na Śląskim to byli kibice reprezentacji Polski?? Stasiu, błagam Cię. To byli kibice reprezentacji i reprezentantów Śląska. Czy widziałeś, żeby taka sytuacja KIEDYKOLWIEK się powtórzyła? Wobec JAKIEGOKOLWIEK innego piłkarza? Czego by nie powiedzieć o Deynie, to dzięki jego PRZEPIĘKNEJ bramce z rogu ci wszyscy Ślązacy do Argentyny sobie pojechali, a reszta Ślązaków przed telewizorami miała się czym emocjonować.
A to, że Legia dostawała łomot od śląskich drużyn - zupełnie mnie nie obchodzi w kontekście artykułu o rocznicy śmierci Deyny.
A to sami Ślązacy byli wtedy
A to sami Ślązacy byli wtedy na stadionie ? I oni tylko gwizdali ? Z tego co wiem byli tam kibice z całej Polski. Poza tym Boniek, którego się domagano nie jest chyba Ślązakiem, nie ?
Taka sytuacja w futbolu miała miejsce nie raz. Nie tylko w Polsce. Ot, choćby wtedy gdy kibice niemieccy wygwizdali Effenberga na MS w 1994. I to po wygranym meczu w którym wcale nie grał zle. Jakos nikt ich nie nazywał kretynami, a Effenberg wyleciał z kadry za pokazanie palca w stronę kibiców i był to właściwie koniec jego kariery reprezentacyjnej. W Niemczech nie ma świętych krów. Beckhama wygwizdywano po MŚ 98 na każdym stadionie w Anglii także w barwach reprezentacji i jakoś nie płakał i nie skarzył się tylko zaciskał zęby. Bo piłkarz musi być odporny na gwizdy i na krytykę. Tak jak o tym pisze greg poniżej.
Podobnie z Rasiakiem, którego obrażano na każdym forum internetowym bez wzgledu na to czy grał dobrze czy nie. Wcześniej Dziekanowski, znany ze swojego rozrywkowego trybu życia, nie miał lekko na stadionach poza Warszawą.
Więc już naprawdę nie rozczulaj się nad biednym Kazikiem. Jak mu się nie podobało, to mógł się zając czymś innym. O...na przykład mógł zostać barmanem albo krupierem.
Gwizdanie po golu?
Zupełnie nie rozumiem Twojej bezsensownej ironii - napisałem wcześniej, że nie słyszałem, aby Deyna narzekał na kibiców. Więc wyluzuj.
A w kwestii wygwizdywania - panowie zapominacie, że "kibice" na Śląskim wygwizdali Deynę nie tylko w momencie schodzenia z boiska. To można by od biedy zrozumieć i przejść do porządku dziennego (ale umówmy się - z trudem). Przykłady przytoczone przez Ciebie (Effenberg, Beckham, Rasiak) NIE DOTYCZĄ jednak sytuacji, kiedy ci piłkarze strzelali gole w reprezentacji! A Deynę wygwizdano zaraz po tym, jak ZDOBYŁ GOLA DLA REPREZENTACJI POLSKI! Wygwizdujesz strzelca bramki dla Górnika? A Ty greg, wygwizdujesz strzelca bramki dla Polonii? Wyzywacie takiego kogoś od najgorszych? A może inni kibice Waszych klubów tak reagują w momencie zdobycia bramki przez Wasz zespół? A może tak jest w Niemczech eintracht? Może właśnie tam kibice obrażają i szkalują strzelców bramek dla swoich drużyn? A może kibice reprezentacji Niemiec wyzywają Podolskiego, kiedy strzela gola dla nich? Teraz pytam o ten moment zaraz po strzeleniu gola. Ciekawi mnie Wasza odpowiedź na powyższe pytania.
Moja opinia jest Wam znana: każdy kibic, który wygwizduje kogoś, kto właśnie strzelił gola dla jego ukochanej drużyny, jest idiotą. No bo kim? (oczywiście pomijam sytuacje, kiedy trzeba przegrać z jakichś powodów - ale tego elementu w meczu z Portugalią nie było). No chyba że reprezentacja Polski nie była "ulubioną drużyną" na Stadionie Śląskim.
Panowie, bądźcie poważni i przestańcie już usprawiedliwiać ten żałosny spektakl, jaki miał miejsce podczas tamtego meczu na trybunach.
PS. A, i jeszcze jedno. Oczywiście nie sami Ślązacy tam wtedy byli i moja opinia nie dotyczy śląskich kibiców, ale całego tego towarzystwa, które wtedy tak reagowało po golu Deyny.
Po dzisiejszych szmarach
Po dzisiejszych szmarach pewno tez będą oklaskiwać swoich grajków. Warszawska megalomania nie zna granic.
A wogóle to gratulacje.
Śląska megalomania
Wierz mi eintracht, że obie te megalomanie są siebie warte. Śląska również nie zna granic.
sprawa jest złożona i warta
sprawa jest złożona i warta dyskusji trzeba się wczuć się w tamte czasy:
po pierwsze na pewno nie gwizdali dlatego, że był alkoholikiem czy babiarzem bo to kibica nie interesuje jak dobrze gra.
po drugie wtedy polska była 3 drużyną świata a Portugalia nie brała udziału w MŚ74 roku i była średniakiem a Polska potęgą więc wymagania były inne i po prostu Deyna już im nie sprostał (pewnie też przez sposób prowadzenia się). Przynależność klubowa też pewnie robiła swoje ale znów można się zastanowić czemu nie gwizdali wcześniej pewnie to nie był pierwszy mecz Deyny na Śląskim ( swoją drogą ciekawe czy ostatni moze ktos wie?).
sam skrytykowałeś Jelenia który uratował remis z Ukrainą http://www.footballblog.pl/blog-2010-po-meczu-polska-ukraina czyli można być niezadowolonym ze strzelca bramki?
to był słaby mecz Deyny, na rezerwie był nowy idol Boniek, reprezentacja Polski była u szczytu możliwości dlatego kibice byli wymagający, a nazywanie ich debilami to nadużycie.
Co do sukcesów klubowych to jakoś nie widzę w kolekcji Deyny seryjnych mistrzostw Polski. 2 na 13 sezonów w Legii która mogła mieć każdego piłkarza w Polsce to wynik niezbyt imponujący
Cóż
A ja nie widzę w kolekcji Pohla 3 i 5 miejsca na świecie, 3 miejsca w plebiscycie "France Football" ani dwóch medali olimpijskich. Panowie, ta dyskusja nie ma żadnego sensu. A krytyka Jelenia? Oczywiście, że go krytykowałem, ale nie gwizdałem ani go nie obrażałem. A poza tym Deyna golem zapewnił Polsce Argentynę, a gol Jelenia nie zapewnił nam nic (jest jakaś różnica, prawda?).
ale nie napisałem o Pholu ani
ale nie napisałem o Pholu ani słowa
czyli gwizdanie jest równoznaczne z obrażaniem
czyli jakby to był mecz w eliminacjach Mś bądź ME to Jeleń mógłyb marnować setę za setką ?
Wiem
Wiem, że nie napisałeś, ale użyłem przykładu Pohla w dyskusji z eintrachtem. Tak dla porównania. A Pohl to na Śląsku legenda, prawda?
Tak, wygwizdywanie jest równoznaczne z obrażaniem - w tym przypadku jak najbardziej. Gwizdnąć z podziwem możesz sobie na laskę mijaną na chodniku albo na piłkarza, który założy innemu siatkę. Ale długie, przeraźliwe gwizdy kilkudziesięciu tysięcy ludzi to obraza. Nie powiesz mi chyba, że te gwizdy były wyrazem podziwu dla Deyny za gola, który dał reprezentacji Polski awans na mundial w Argentynie? Jeśli mi udowodnisz, że to był przejaw podziwu, pójdę na piechotę z Warszawy na Stadion Śląski i przez pół dnia będę klęczał na grochu przed bramą.
A Jeleń? Porównywanie go z Deyną nie ma sensu. Gdyby Jeleń w meczu takim, jak ten wtedy z Portugalią zmarnował 10 setek, ale strzelił jednego gola, dzięki któremu Polska coś by wygrała (awans dalej oczywiście), wtedy na pewno bym nie gwizdał na niego na stadionie. To jasne jak słońce.
Ale długie, przeraźliwe
Ale długie, przeraźliwe gwizdy kilkudziesięciu tysięcy ludzi to obraza.
To chyba lekka przesada. Na stadionach powszechnie jest przyjęte, że gwizdy to raczej wyraz dezaprobaty - dla przeciwników oraz dla włąsnych piłkarzy, jak postawą na boisku nie zasługują na noszenie koszulki z herbem klubu/godłem państwa. Z debilizmem nie ma to nic wspólnego. Przykłady obrazy: cały stadion ryczy "Chuj ci na imię, ...................., chuj ci na imię". zamiast kropek nazwisko piłkarza, można wstawic dowolne.
Gwizdanie na własnego piłkarza w czasie meczu, owszem miłe dla piłkarza nie jest, ale bez jaj, to jest forma dopuszczalnej krytyki poczynań tego piłkarza. Przykładem obrazy pamięci Deyny, a nawet chmastwem, był transparent kibiców Polonii "Stop pijanym kierowcom" i obok podobizna Deyny. Faceta nie ma już wśród żywych, wiec po co takie szopki.
A Deyna...coż.. legende tego piłkarza tworzą i pielęgnują kibice wojskowych z Wwy. Młodziez kibicująca Legii to już w ogóle uważa D. za drugiego Pele albo i lepszego. Inni nie muszą podchodzić do pamięci o D. na kolanach.
Obraza
Nie jestem kibicem Legii, nie jestem bałwochwalcą Deyny. Ale greg, jeśli strzelasz gola dającego awans pierwszej reprezentacji narodowej na mistrzostwa świata (jeszcze z rzutu rożnego), to możesz spodziewać się odrobiny pieprzonej wdzięczności od kibiców. Jeśli ci kibice wyrażają swoje podziękowanie gwizdami i obelgami, to ja nie znajduję dla takiego zachowania żadnego usprawiedliwienia. Jeszcze gdyby Deyna pokazywał im "fucki" albo obrażał w jakikolwiek sposób. Ale w tym przypadku sorry - gwizdy były OBRAŹLIWE. Kropka.
Na koniec (już naprawdę koniec końców) link do relacji z tego meczu.
Jak powiedział Probierz i
Jak powiedział Probierz i zgadzam się z tym w 100 proc: jeszcze się
nie zadrzyło zeby jeden zawodnik wygrał mecz. Tak samo we wspomnianym spotkaniu, D. strzelił gola, na wynik zapracowała cała drużyna. Mówienie że dzięki D. ktoś pojechał na MŚ, to już gruba, a nie tylko lekka przesada.
Piłkarz jest od grania, a kibic od kibicowania (spiewania, gwizdania, klaskania, załąmywania rąk, łapania się za głowe, bluzgania pod nosem itd). Kropka. Jak piłkarz czuje się urażony bo dostanie porcję gwizdów, to niech lepiej pójdzie grać w tenisa - tam tylko klaszczą, ale już tylko u poddanych Jej Królewskiej Mości, bo np w Australii też gwiżdzą.
Nie potępiałbym kibiców za to że gwiżdzą na jakiegoś piłkarza. Piłkarz jest od grania i stzrelania goli, a kibic ma święte prawo zamiast owacją na stojąco "nagrodzić" tego piłkarza porcją gwizdów i nie ma się na co oburzać, ani nazywać takich kibiców idiotami itp.
Zdarzają się takie przypadki i tyle. Jeszcze niedawno przeciez wszyscy nabijali sięz Rasiaka, gwizdali, choć stzrelał bramki dla reprezentacji, nawet do historycznego zwycięstwa nad Portugalia dołożył moim zdaniem więcej niż tylko 3 grosze.
Ale...
No nie mogę. Tak samo nie zdarzyło się, żeby jeden zawodnik mecz przegrał albo zremisował. Ale gola strzela akurat JEDEN zawodnik. Zwłaszcza takiego gola z rzutu rożnego.Gdyby Deyna nie strzelił tego gola, Polska nie pojechałaby na mundial - i to jest pewne. Więc z pewnością za wynik meczu odpowiada cała drużyna, ale gola akurat wtedy strzelił Deyna.
Oczywiście kibic MA PRAWO gwizdać kiedy chce. Ma prawo obrażać kogo chce. Ale jeśli gwiżdże wtedy, kiedy powinien klaskać - to jest idiotą. Jeśli ktoś mówi, że czarne jest białe - ma do tego prawo. Ale jest idiotą albo daltonistą.
Nie masz racji w kwestii
Nie masz racji w kwestii zasadniczej. Nawet gdyby Deyna gola nie strzelił, a Polska przegrała by ten mecz 0:1 to i tak by awansowała.
Tabelka końcowa:
Pomyłka przystojniaku
Oczywiście patrząc na tę tabelkę łatwo teraz powiedzieć, że nasi mogli nawet przegrać. Ale jest cholernie ważna kwestia - otóż Portugalczykom po meczu z Polską w Chorzowie pozostawał jeszcze JEDEN mecz do rozegrania. Z kim? Z najsłabszym Cyprem, który wtedy dostarczał wszystkim taki worek goli, jaki było trzeba. Uważasz, że gdyby Portugalia wygrała z nami w Chorzowie, to potem u siebie nie mogłaby pyknąć Cypru 9:0? Patrząc na wyniki Cypru i biorąc pod uwagę różne dziwne przypadki w historii to wcale nie byłoby takie nieprawdopodobne. Gol Deyny pozbawił Portugalię nawet cienia myślenia o możliwości awansu, a Polakom dał awans 100-procentowy, bez względu na wynik meczu Portugalia - Cypr.
Więc Twoje triumfalne obalanie kwestii zasadniczej mogę spokojnie oddalić. Wymyśl coś lepszego:)
gdyby..... gdyby.....Skad
gdyby..... gdyby.....Skad wiesz co by było gdyby....?
Ludzie gwizdali-uznali że są ku temu powody i tyle. Nie ma co odsądzać tych kibiców od czci i wiary. A legenda związana z zachowaniem kibiców podczas tamtego meczu jak to z legendami bywa - coś ktoś widział, ktoś coś dodał, ktoś nie dopowiedział,redaktor napisał, inny potępił w dzienniku, itd. A 30 lat póxniej ktoś inny łatwo łatwo rzuca określenia typu "idioci", "inne psy".
Przyznajesz, że kibic ma prawo, ale korzysta z tego prawa, to już jest idiotą? Masz więc prawo przejść przez ulice na pasach, ale jak przejdziesz to jesteś już idiotą?
Żeby było jasne, nie podważam tu zasług i dokonań Deyny dla reprezentacji i w ogóle dla polskiej piłki nożenj. Był znany i ceniony w Europie i na swiecie. Ale nazywanie kogoś idiotami za to ze gwizdali na meczu jest dla mnie nie do przyjęcia, zwłaszcza w sytuacji gdy wydarzenie miało miejsce 30 lat temu i tak naprawde nie znamy kontekstu i dokładnych motywów jakimi kierowali się wówczas kibice.
Przeczytaj
Jeśli używasz porównania z przechodzeniem po pasach, to jest ono lekko mylące. Lepsze byłoby takie: pieszy ma oczywiście prawo do przejścia po pasach, ale jeśli przechodzi po nich w momencie, kiedy przejeżdża po nich samochód, to jest idiotą.
A motywy gwizdania na Deynę są oczywiste i nawet po 30 latach obaj wiemy jakie.
Deyna
No cóż jak widzę nie wypowiadał się żaden kibic Legii a Deyna i tak wywołuje emocje nawet po tylu latach.
Ale tak czytając tę wymianę poglądów to mam wrażenie że niechęć obywateli Śląska do Warszawy jest nadal silna. No ale cóż co kraj to obyczaj.
Odnośnie gwizdania na piłkarzy swojej drużyny to myślę że zdecydowanie należy odzielić mecze kadry od meczy klubów. Dla przykładu podam tu sytuacje z pawłem kaczorowskim, który pod koniec jednego sezonu na stadionie Legii śpiewał z drużyną Lecha jak to go wychowano w nienawiści do Legii a w następnym sezonie już był jej piłkarzem. Nie musze dodawać że ulubieńcem kibiców nie był.
Ale najdziwniejsza sytuacja była jak w jednym meczu strzelił bramkę (nie pamiętam już w tej chwili czy nie była zwycięzka) i na trybunach zapanowała konsternacja, bo z jednej strony co by nie mówic bramka dla Legii a z drugiej piłkarz, którego nikt z kibiców w klubie nie chciał. Pamiętam że oklaski mieszały się z gwizdami. A częśc nie reagowała.
Ja jednak uważam że mimo wszystko Deynie należy się godna pamiątka przynajmniej w Warszawie. gówno mnie obchodzi co o nim sądzą na Śląsku. Mnie dla odmiany wisi legenda takich piłkarzy jak np. Cieślik, choć napewno szacunek im się należy.
Co do upamiętnienia to był pomysł by jego imieniem nazwać nowy stadion Legii i to myslę byłoby najlepsze rozwiązanie, tym bardziej że stary im. Piłsudskiego przestał już istnieć.
Ps. a kolega eintracht może daruje sobie pewne uwagi odnośnie Warszawy, kibiców Legii itd, bo takimi niektórymi sformułowaniami niebezpiecznie zbliża sie poziomem do motłuchu jaki kilka lat temu przybył ze śląska by demolować Warszawę.
ps. motłoch?
Nie wytrzymam i odpisze na ten ps., a w sczególności na to: ....motłuchu jaki kilka lat temu przybył ze śląska by demolować Warszawę.
Jak dotąd najbardziej niebezpieczni dla Warszawy i jej mieszkańców są kibice miejscowego klubu. Nie trzeba daleko szukać motłochu i dziczy. Przypomnij sobie choćby wydarzenia z 2006 r. czy wówczas aż ze Ślaska przyjeżdzali kibice by demolowac Warszawę? Otóż nie. Znieszczenia starówki dokonali kibice Legii (ewentualnie mogli być wspierani przez kilka osób z Sosnowca, ale to nie Śląsk). Takiej demolki nie pamiętali ludzie od czasów wojny. Skócony bilans burdy: 63 zniszczone autobusy i 9 tramwajów, rozwalone witryny w sklepach i ogródki piwne w knajpach, zniszczone samochody,porozwalane klomby i generalnie wszystko co da się zdemonotowac, np chodniki. No i oczywiscie zabieranie towarów ze sklepów, bo przecież jak stoi na pólce to nasze....To jest sposób Legii na świętowanie sukcesów.
To byłoby tyle apropos motłochu.
motłoch
trochę chyba nie o tym myślimy.
Miałem na myśli motłoch czyli górników, którzy kilka lat temu zawitali do Warszawy demulując co tylko natrafili. wybijajać szyby itd.
I nie zmienie zdania co do nich choćby nie wiem jak gotowało się w niektórych.
Ja wiem że obywatele śląska nie darzą stolicy sympatią, ale niektóre stwierdzenie jednego z nich niebezpiecznie zaniżają swój poziom stąd moje porównanie.