
Ubawiłem się czytając, jak to Ukraińcy pohukują na naszego ministra sportu, Adama Giersza, który puścił parę w sprawie maskotek EURO 2012. Puścił parę dosłownie, bo maskotkami naszego turnieju ma być... para. Spokojnie, nie para wodna (choć swoją drogą byłoby to zaiste oryginalne), ale para piłkarzy. Miejmy tylko nadzieję, że nie będą to zawodnicy spleceni w miłosnym uścisku, bo wtedy będziemy mieli prawdziwy skandal na skalę międzynarodową.
Swoją drogą, jeśli faktycznie maskotkami EURO będą piłkarze, nawet niespleceni, to słabo to widzę. Rozumiem jakieś piłkarskie odniesienia, ale żeby maskotkami byli futboliści? Kto będzie chciał kupić takie maskotki? Myślałem, patrząc na logo, że raczej maskotką będzie jakaś koniczynka, oset albo choćby zdrowe, polsko-ukraińskie jabłuszko. Jednak roślinne logo najwyraźniej wyczerpało limit flory w tej całej marketingowej otoczce EURO 2012.
Nie spodziewałem się po organizatorach tak prostego myślenia o futbolu. Wręcz prostackiego - bo ileż wysiłku mogło kosztować te wszystkie zatrudnione agencje reklamowe i butiki kreatywne wymyślenie akurat takich maskotek? Gdzie tu miejsce na słowiańską fantazję? Zrozumiałbym, gdyby coś takiego zaproponowali nudni Brytyjczycy albo leniwi Hiszpanie, ale my, orły sokoły? Ooooo, właśnie - sokoła na maskotkę EURO!
Ale na Boga, tylko nie piłkarzy...!
PS. Macie jakieś pomysły?
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































