
12 października 2010 roku na stadionie w Genui miał się odbyć mecz eliminacyjny EURO 2012 pomiędzy reprezentacjami Włoch i Serbii. Spotkanie zaczęło się z czterdziestominutowym opóźnieniem i trwało... siedem minut. Sędzia je przerwał i po konsultacjach z pozostałymi arbitrami postanowił definitywnie zakończyć. Powodem było rzadko spotykane nawet na piłkarskich trybunach zachowanie pospolitych bandytów, którzy palili race i rzucali je na murawę stadionu, demolowali siedzenia i niszczyli flagi (np. albańską). Ale to był dopiero wstęp do lepszej jazdy.
Po przerwaniu i zakończeniu meczu serbscy bandyci wylali się do miasta i zaczęli rozpieprzać Genuę, po czym starli się z bandytami włoskimi. Policja próbowała zapanować nad sytuacją, ale nie zapobiegła demolowaniu samochodów czy obrabianiu sklepów. Cud, że nikt w tym wszystkim nie zginął - było 20 rannych (w tym 2 karabinierów) i 17 osób zatrzymano.
Obie strony zaczęły się wzajemnie oskarżać. Włosi Serbów o to, że nie poinformowali ich o tym, iż tak niebezpieczni "kibice" udają się na ten mecz. Serbowie Włochów o to, że niedostatecznie przygotowali się do organizacji spotkania. Skończy się prawdopodobnie walkowerem dla "Squadra Azzura" - decyzja najpewniej zapadnie 28 października.
Wszystko wskazuje na to, że serbscy bandyci dali znać o sobie jeszcze przed meczem. Mieli wtargnąć do autokaru z ich własną reprezentacją z nożami i grozić bramkarzowi Vladimirowi Stojkoviciowi - bo śmiał zmienić ekipę Red Star Belgrad (dawna Crvena Zvezda) na lokalnego rywala, Partizana Belgrad. Oba kluby nienawidzą się tak, jak tylko można się nienawidzić. Golkiper uciekł tylnymi drzwiami i schronił się we włoskiej szatni. Potem odmówił wejścia na boisko. Koszmar.
Niepewni swego są również Włosi. Według różnych źródeł organizatorzy nie byli kompletnie przygotowani na dzicz, która ich zalała. Być może UEFA wyciągnie również jakieś konsekwencje - w grę wchodzą np. kara odbycia kilku meczów bez udziału kibiców czy wręcz czasowe wykluczenie Włoch z rozgrywek UEFA. Od razu media na Półwyspie Apenińskim rozpoczęły kampanię odwracającą uwagę od meczu Włochy - Serbia przewidując, że podczas EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie takie zachowanie kibiców może być normą. Bo w naszej części Europy coraz silniejsze stają się nacjonaliści i neonaziści. Być może podłożem takich ocen jest nie tylko fatalna historia z tym meczem, ale również frustracja po tym, jak EURO nie zostało przyznane Włochom. Patrząc na to, jak organizują mecze, może i dobrze...
A tak na poważnie, to niestety kibole zaczynają być coraz bardziej bezwzględni. Zwłaszcza ci z Bałkanów, gdzie porachunki z użyciem broni są na porządku dziennym. Bez wyjątków takie sprawy trzeba niszczyć w zarodku, nie dopuszczać takich ludzi na trybuny i wsadzać do więzień. Plus oczywiście dożywotnie, respektowane w całej Europie, zakazy stadionowe. Konsekwencja i nieuchronność kary to najważniejsze powody, jakie mogą spowodować mniejszy bandytyzm na trybunach.
Patrząc na migawki z wydarzeń na trybunach stadionu w Genui wiem jedno - Darwin się mylił. My nie pochodzimy od zwierząt. Żadne zwierzęta tak się nie zachowują.
A o EURO w Polsce paradoksalnie w ogóle się nie boję.
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































miało o polityce nie
miało o polityce nie być.....Jak przy tym temacie uniknąć hasła Kosovo je Srbija? Nie da się. A od tego już krótka droga na nsze podwórko. Skoro nie ma uzasadnienia dla tego, żeby Sląsk by niepodległy, a jednocześnie nie chce być ani polski ani niemiecki to niech w ostateczności bedzie czeski.
;-)
Polityka
Pisałem, że ma nie być o polityce w oderwaniu od futbolu. W moim tekście nie ma ani słowa o tak pojmowanej polityce. Jeśli ktoś napisze, że Podolski strzelił dwa gole dla Niemiec, ale jest Ślązakiem z Gliwic, który miał wcześniej polski paszport, a teraz ma niemiecki, to no problem. Ale jeśli ktoś napisze, że Polska okupuje Śląsk od 65 lat, to będę kasował.
będę kasował?
podniesiesz rękę na podstaowe wolności obywatelskie gwarantowane konstytucją np. wolność słowa?
Jasne
Ale nie kontynuujmy tego tematu, nie ma nic wspólnego z piłką:)
wracając na właściwe tory
w takich sytuacjach jestem zwolennikiem walkoweru obustronnego. Jedni dymili, drudzy nie zrobili nic (albo mało, mniej niż powinni) żeby temu zapobiec.