
Przeczytałem w prasie, że mamy "maleńką" dysproporcję między inwestycjami w infrastrukturę kolejową i drogową pomiędzy poszczególnymi miastami-gospodarzami EURO 2012 w Polsce. Główne nakłady idą na poprawę komunikacji pomiędzy Warszawą i Gdańskiem oraz Wrocławiem i Poznaniem. Tymczasem mecze fazy grupowej w Polsce (grupy A i C) wymuszają przemieszczanie się kibiców między Warszawą i Wrocławiem oraz Poznaniem i Gdańskiem, które mają bardzo słabe połączenia. Bezsens?
Otóż okazuje się, że nie do końca. Otóż okazuje się, że trasami pomiędzy Warszawą i Gdańskiem oraz Wrocławiem i Poznaniem będą poruszały się dwa potężne konwoje telewizyjne. De facto dla nich właśnie inwestycje drogowo-kolejowe są realizowane. Organizatorzy EURO 2012 (UEFA) w głębokim poważaniu mają wygodę i szybkość podróżowania między miastami kibiców poszczególnych reprezentacji, głownie reprezentacji Polski. Kogo tam obchodzi, że akurat Warszawa i Wrocław oraz Poznań i Gdańsk nie mają dobrego połączenia? Jak kibicowi zależy, to kibic sobie poradzi. Zaciśnie zęby i wytrzyma. Sześć godzin w pociągu, który miejscami jedzie z prędkością 40 kilometrów na godzinę? Są przecież gorsze rzeczy na tym świecie. I ile czasu na integrację...
A telewizję trzeba dopieszczać, w końcu na samych prawach do transmisji UEFA ma zarobić nawet miliard euro.
Wracając do kibiców - szacuje się, że nasz kraj może nawiedzić nawet 600 tysięcy fanów z całej Europy. Wygląda na to, że kolej ani drogowcy nie zdążą do 2012 roku zmodernizować ani rozwinąć sieci połączeń tak, aby nie było kompromitacji. Tym bardziej, że połączenia samolotowe też będą dla kibiców dostępne w stopniu wielce ograniczonym - już teraz bukowane są bilety dal VIP-ów, sponsorów, działaczy i innych niezbędnych futbolowi osób. Poza tym lotniska są za małe, żeby sprawnie obsłużyć zarówno ruch zagraniczny, jak i lokalny. Szykuje się naprawdę totalna wtopa. Najlepszy PR, jaki nasz kraj może sobie wyobrazić.
A może powróćmy do autostopu i książeczek autostopowicza? Osoby fizyczne będą podwoziły kibiców i dostawały w zamian punkty, które wymienią później na jakieś nagrody - np. bilety na EURO 2040? Albo smycze lub kubki UEFA. Za ten pomysł nie chcę żadnych profitów, przekazuję go organizatorom całkowicie gratisowo.
Co prawda to żadne pocieszenie, ale na Ukrainie jest jeszcze gorzej. Grupa B rozgrywać będzie mecze w Kijowie i Doniecku (oddalonych od siebie o 810 kilometrów), a grupa D w Lwowie i Charkowie (tutaj odległość wynosi... 1042 kilometry!). UEFA gratulujemy wyobraźni.
No ale Platini lata wszędzie samolotem lub helikopterem, więc co go tam obchodzą jacyś tam kibice.
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































none
Evite dementiform alcohol, tendency que le enojo bajar la presi