
Czasami pada taki gol, że nie wiadomo, o co chodzi. Niby coś się dzieje, małe zamieszanie i nagle niektórzy się cieszą, a inni smucą. I tu mamy do czynienia właśnie z takim przypadkiem. Ładna akcja prawym skrzydłem, dośrodkowanie, wybicie piłki przez obrońcę przed pole karne. Tam do futbolówki dopada jeden z piłkarzy i... musimy czekać na powtórki, żeby zobaczyć, czemu jedni się cieszą, a inni smucą. Michelowi Bastosowi wyszedł strzał życia, piłka niemal rozerwała siatkę mknąc z taką szybkością, że nie można nadążyć za nią wzrokiem.
Ktoś powie - koleś zamknął oczy i rypnął z całej siły. Moim zdaniem nie zamknął, ale faktycznie rypnął zdrowo. Piłka jeszcze nabrała ciekawej rotacji, bramkarz nawet nie drgnął, a potem się tylko uśmiechał. Tego strzału żaden golkiper świata by nie obronił. Wielu upatruje w Bastosie następcy Roberto Carlosa (jego genialne gole można zobaczyć tutaj).
Michel Bastos, 29.09.2010, mecz Olympique Lyon - Hapoel Tel-Awiw (LM):
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































