
Lyon, 3 czerwca 1997 roku. Tournoi de France, mecz pomiędzy reprezentacjami gospodarzy i Brazylii. Dwudziesta pierwsza minuta spotkania, rzut wolny dla Canarinhos. Piłkę pieczołowicie ustawia Roberto Carlos. Odległość od bramki Fabiena Bartheza - około 35 metrów. Carlos bierze gigantyczny rozbieg, staje w środkowym kole. Po chwili zaczyna biec. Jego krótkie nóżki migają jak szalone, w końcu potężnie kopią futbolówkę. Wydaje się, że piłka o 2-3 metry minie lewy słupek bramki. Ale nie.
Piłka w ostatniej chwili zakręca, niemal jak kula rzucona podkrętką przez dobrego kręglarza. Muska jeszcze wewnętrzną część słupka francuskiej bramki i trzepoce w siatce. Niemożliwy gol, według wielu niemal zaprzeczający prawom fizyki. Według wielu komentatorów nikt nigdy nie strzelił podobnej bramki. Całkiem niedawno dwóch ambitnych fizyków (Christophe Canet i David Quere z paryskiej politechniki) wyjaśniło jej tajemnicę - na wyjątkowość strzału złożyło się jednocześnie kilka koniecznych warunków. Przede wszystkim odpowiednia siła, długość lotu oraz nadanie piłce odpowiedniej rotacji. Siła taka, żeby piłka leciała z prędkością minimum 100 km na godzinę. Odległość - minimum zbliżona do 40 metrów. Rotacja - to już kwestia ułożenia stopy. Piłka kopnięta w ten sposób porusza się po spirali zbliżonej kształtem do muszli ślimaka - im większa odległość, tym lepiej ten kształt jest widoczny.
Dość gadania, oto ten gol (3.06.1997, Francja - Brazylia):
A tutaj jeszcze jeden gol Roberto Carlosa, mój ulubiony - na dodatek, dla smaku. Wisienka na torcie:)
Zobacz również:
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
































Roberto
Pamiętam tego gola strzelonego Francjii przed Mundialem '98. Szczęka mi opadła. Z tego co pamiętam ten turniejh wygrali Anglicy, a mecze można było ogladać na Eurosporcie. RC mó ulobiony lewy obronca, chociaz w obronie zdarzały mu się pomyłki, to on był jednym z pierwszych obrońco-skrzydłowych (tak bym to nazwał). PZDR!
Fantazja
Oj tak, fantazji nie można było mu odmówić:) Miał tylu zwolenniów, co przeciwników. Pamiętam zwłaszcza jego niefortunną interwencję przewrotką w jakimś meczu, zupełnie bezsensowną. Ale tyle, ile może tracił w defensywie, nadrabiał z przodu.
fantazja
Ten błąd o którym wspominasz, miał miejsce podczas ćwierćfianłu MŚ98 (najleopszy Mundial jaki widziałem!) w meczu z Danią (tak się chwile zastanowiłem i dochodzę do wniosku, że to też był, jeden z lepszych meczów jakie widziałem).RC na lewej obronie, Cafu na prawej, to byli rewelacyjni boczni obrońcy (a kilka tygodni temu wspominali o tym w CafeFootball, że teraz w naszej reprezentacji będziemy mieli podobny duet Boenisch-Piszczek, świetni w obronie troche zapominajacy o defensywie; to tak dla śmiechu:)