
W zasadzie nie bardzo wiem, co napisać. Legia przegrała w Eindhoven po fatalnej pierwszej połowie, Wisła u siebie po fatalnej większej części meczu. Zupełnie nie rozumiem, jak można w taki sposób podchodzić do gry w europejskich pucharach. Legia zaczęła tak, jakby PSV było klubem z innej planety i dopiero w drugiej połowie zaczęła grać lepiej. Podobnie było z Wisłą, choć tej animuszu starczyło raptem na kilkanaście minut. Duńskie Odense to klub z niższej średniej europejskiej półki, a mistrz Polski podszedł do meczu tak, jakby grał z Barceloną. Zresztą Legia tak samo.
Zacznijmy od Legii, która miała teoretycznie trudniejsze zadanie - bo mimo wszystko PSV Eindhoven to naprawdę utytułowany klub. Tylko co z tego, skoro obecnie prezentuje się tak, że o walce z najlepszymi może tylko pomarzyć. W drugiej połowie, kiedy na boisku pojawił się Radović, ekipa Skorży zagrała wreszcie z zębem, atakowała, stwarzała sobie podbramkowe sytuacje. Nawet dwa razy zmusiła do interwencji Przemysława Tytonia:)
Jednak szczerze mówiąc, to po pierwszej połowie chiało się wyć i zgrzytać zębami. Legia nie istniała na boisku, w ogóle nie grała w ofensywie i ograniczała się do desperackiej obrony. Gdyby nie bramkarz, mogłoby być wręcz katastrofalnie. O postawie piłkarza Wawrzyniaka w ogóle nie wspomnę ani słowem, bo nie znam takich słów, które by mogły tę postawę opisać. Druga połowa to już więcej ruchu z przodu i wreszcie Skorża wpuścił młodzież (Żyro, Kosecki), która nie przejawiała większych kompleksów względem sławnego rywala. Osamotniony i bezradny w pierwszej odsłonie Ljuboja dostał wreszcie jakieś wsparcie i PSV zaczęło się gubić. Niestety, amunicji zabrakło.
O ile jednak porażka Legii była brana pod uwagę, o tyle klęska Wisły u siebie z Odense to przykra niespodzianka. I znów - pierwsza połowa w wykonaniu polskiej drużyny katastrofalna. I znów lepsza gra w drugiej części meczu. W pewnym momencie myślałem nawet, że Wisła zmiecie Duńczyków - po wyrównującym golu Kirma "Biała Gwiazda" naprawdę zdominowała grę. Szalał Melikson, Wisła stwarzała sobie świetne okazje do podwyższenia rezultatu. Niestety (w czym przodowali zwłaszcza Kirm i Biton) wiślacy fatalnie i koncertowo je marnowali. No i zapomnieli o obronie.
A tu niespodzianka... Odense nie zamierzało się tylko bronić i ruszyło z kontrami. Po jednej z nich piłkarze Wisły czekali na gwizdek sędziego po rzekomym faulu na Pareice - ale się nie doczekali. Za to na nic nie czekał Utaka, który wykorzystał zawahanie krakowskiej defensywy. Trzeci gol dopełnił czary goryczy.
Pierwsze śliwki - robaczywki. Pierwsze koty za płoty. Falstart. Nie ma się co za bardzo pastwić nad naszymi drużynami, jeszcze każda z nich ma do rozegrania w pucharach przynajmniej po pięć spotkań. Trzeba oszczędzać werbalną amunicję na przyszłość...
- PSV Eindhoven - Legia Warszawa 1:0 (gol: Mertens)
- Wisła Kraków - Odense 1:3 (gole: Kirm - Johansson, Utaka, Falk)
Pozostałe wyniki I kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej:
- Besiktas Stambuł - Maccabi Tel-Awiw 5:1
- Dynamo Kijów - Stoke City 1:1
- FC Kopenhaga - Worskła Połtawa 1:1
- Hannover 96 - Standard Liege 0:0
- Lazio - Vaslui 2:2
- PAOK Saloniki - Tottenham Hotspur 0:0
- PSG - Salzburg 3:1
- Shamrock Rovers - Rubin Kazań 0:3
- Slovan Bratysława - Athletic Bilbao 1:2
- FC Zurich - Sporting Lizbona 0:2
- Hapoel Tel-Awiw - Rapid Bukareszt 0:1
- AZ Alkmaar - Malmoe FF 4:1
- Anderlcht Bruksela - AEK Ateny 4:1
- Atletico Madryt - Celtic Glasgow 2:0
- Austria Wiedeń - Metalist Charków 1:2
- Birmingham - Sporting Braga 1:3
- Club Brugge - Maribor 2:0
- Fulham - Twente Enschede 1:1
- Maccabi Hajfa - AEK Larnaka 1:0
- Steaua Bukareszt - Schalke Gelsenkirchen 0:0
- Udinese - Rennes 2:1
- Sturm Graz - Lokomotiw Moskwa 1:2
-----Zobacz: Futbol to również piękne kobiety--------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać







































Legia tchórzliwa
o meczu legii napiszę więcej wieczorem
teraz tylko napiszę jedno. Jak można liczyć na coś wielkiego lub chociażby na to by spróbowac powalczyć z takim PSV jak ma się trenera, który nawet z Podbeskidziem gra asekuracyjnie.
Legia mecz przegrała w szatni i dzięki takttce trenera wyglądała jakby posrała się w gacie ze strachu. aż dziw, ze wogóle Skorża wystawił Ljuboję.
sorry ale jak wolę przegraną nawet 4:0 ale po walce z podniesionym czołęm, a nie minimalną przegraną po pozorowanej walce z podkulonym ogonem.
Tu trzeba trenera a nie tchórzliwego pajaca.
pierwsza połowa
To prawda, Legia przegrała mecz w szatni przed pierwszym gwizdkiem. Ja tego w ogóle nie rozumiem. Wiem, że raz Smuda poszedł na całość i dostał 0:6 z Hiszpanią, ale wyciągnął wnioski i już kilkanaście miesięcy później prawie wygrał z Niemcami. A nie jest wzrcowym trenerem:) Więc można. Skorżę ratuje wynik z Moskwy. Ciekawe jak długo.
Skorża jak Lato
Ze Skorża jest jak z Grzegorzem lato. jego ratuje Euro i wioadomo, że nikt nie ruszy ani jego ani pzpnu do czasu zakończenia imprezy.
Skorże i kilku innych w Legii ratuje LE i wiadomo, że nikt go nie ruszy, ale można za to zacząć szukać następcy
Ale tak jak piszesz. najpierw się przegrywa, ale jesli po walce, to z tego mozna wyciągnąc lekcję. a jaką lecję mozna wyciągnąć z meczu w którym wogole sie nie podejmuje walki?