Piłka jest okrągła... więc o piłce piszemy na okrągło!
Strona główna

EURO 2012

euro

Dołącz do nas!

| wyniki na żywo

Drogi Gościu,

jeśli lubisz piłkę nożną, masz dryg do pisania i znasz się trochę na futbolu - dołącz do nas i razem twórzmy FootballBloga! Wystarczy się zarejestrować - i już można pisać. Zapraszam!

polecie

| śledź Ekstraklasę
| zapowiedzi meczów
| opowieści króla kibiców

Piłka jest okrągła...
więc o piłce piszemy
na okrągło!

Mapa serwisu

Opowieści Króla Kibiców: Apostel nie zbawił

Portret użytkownika szatanski

Podczas mistrzostw w USA (1994 - przyp. szatanski) na krajowym podwórku też nie brakowało mocnych wrażeń. Selekcjoner Henryk Apostel był niemal każdego dnia ostro krytykowany...

Jego nieszczęście polegało na tym, że w ocenie Prezydium Zarządu PZPN okazał się lepszym kandydatem na sternika reprezentacji niż Janusz Wójcik. Przypomnę, że po powrocie z igrzysk w Barcelonie (1992 - przyp. szatanski) mocno podchmielony Wojciech Kowalczyk wykrzykiwał na Okęciu: "Zmieniamy szyld i jedziemy dalej!". Ta opcj nie znalazła jednak zrozumienia wśród władz związku. 20 grudnia 1993 roku, kiedy Apostel otrzymał oficjalną nominację, Wójcik poczuł się ponownie odtrącony. Niektórzy dziennikarze, zwłaszcza z "Przeglądu Sportowego", od początku wzięli nowego selekcjonera na celownik. Pisano zarówno o jego prawdziwych, jak i urojonych grzechach. Tymczasem był to naprawdę dobry szkoleniowiec. Nie przypadkiem prowadzony przez niego Górnik Zabrze miał na półmetku sezonu 1993/94 ogromną przewagę nad rywalami, którą zresztą wiosną roztrwonił. Ale o tym w innym miejscu.

Ataki na Apostela przybrały jeszcze na sile po 4 września 1994 roku, kiedy to na inaugurację eliminacji Euro'96 nasza drużyna doznała zaskakującej porażki 1:2 z Izraelem w Tel Awiwie. Nikłe zwycięstwo z Azerbejdżanem w Mielcu (1:0) oraz remis z Francją w Zabrzu (0:0) też nie mogły nikogo zadowolić. Z kolei w marcu 1995 roku Polacy prowadzili z Rumunią w Bukareszcie, lecz kiksy bramkarza Józefa Wandzika zapewniły gospodarzom szczęśliwe zwycięstwo 2:1.

Jednak nieco później powiało optymizmem. Po zdobyciu kompletu punktów z Izraelem (4:3) oraz Słowacją (5:0) przyszła pora na rewanż z Francuzami...

W Paryżu przeżyłem nerwowe chwile. W PZPN obiecano mi bilet, kiedy jednak zjawiłem się w hotelu Wersal, w tym samym, gdzie podpisywano traktat kończący I wojnę światową, wiceprezes Ryszard Kulesza wzruszył ramionami: "Mam teraz inne sprawy na głowie!". Tyle go widziałem. Na szczęście prezes Marian Dziurowicz zachował się z klasą. Zawołał Edmunda Zientarę i wydał krótkie polecenie: "Proszę dać bilet koledze Bobowskiemu!". Po chwili spotkałem Lubańskiego, Tarasiewicza, Romka Jakóbczaka, Raymonda Kopaszewskiego i Michaela Jazy oraz menago Brudzińskiego. Czyżby chciał coś kupić? Po załatwieniu biletu i zaliczeniu treningu udałem się na zwiedzanie miasta.

Oczywiście odwiedziłem również polskie cmentarze. Na PerLachaise, największej i najsłynniejszej paryskiej nekropolii, pomodliłem się nad grobami Fryderyka Chopina, Yvesa Montanda, Editg Piaf, Jima Morrisona, Honoriusza Balzaka, który spoczywa razem z Eweliną Hańską, wreszcie pod tablicą bojowników Komuny Paryskiej i jej naczelnego wodza, generała Jarosława Dąbrowskiego. Natomiast na cmentarzu Montmartre odwiedziłem groby Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Juliana Ursyna Niemcewicza oraz Cypriana Kamila Norwida. Zwiedziłem katedrę Notre Dame i pospacerowałem po Polach Elizejskich.

A później...

Andrzej Woźniak bronił jak natchniony. Odbił między innymi piłkę po rzucie karnym, wykonywanym przez Bixente Lizarazu oraz dobitkę Vincente'a Guerina. Kibice, a właściwie działacze z Parc des Princes, nie mogli zrozumieć, dlaczego Francuzi nie strzelają goli. Załamywali ręce, mówili, że to chyba cud. Ja im odpowiadałem krótko: "Papa Polaco!".

Aż do osiemdziesiątej piątej minuty prowadziliśmy 1:0 po strzale Andrzeja Juskowiaka. Wyrównał z wolnego Youri Djorkaeff. Nasi piłkarze mocno przestraszyli wowczas przyszłych mistrzów świata i Europy. Dopiero po wyrównaniu na 1:1 jakiś działacz francuski ucałował mnie w czółko. Ponieważ mecz rozgrywany był na Parc des Princes, Woźniaka okrzyknięto na łamach prasy "Księciem Paryża". Niestety, znacznie gorzej wypadli nasi pseudokibice, którzy urządzili nikczemną awanturę w centrum miasta, pod wieżą Eiffla.

Do awansu potrzebne było teraz zwycięstwo z Rumunią. Tymczasem do Zabrza nie dojechali dwaj kluczowi zawodnicy: Piotr Nowak i Kowalczyk. Tłumaczyli się jakimiś urazami, ale na potrzeby swoich klubów oczywiście byli zdrowi. Remis 0:0 uradował tylko gości. Szanse zostały definitywnie pogrzebane w Bratysławie (1:4 ze Słowacją), gdzie czerwone kartki ujrzeli Kosecki i Świerczewski. Pierwszy schodził do szatni z obnażonym torsem, rzucając koszulkę w kierunku selekcjonera, drugi wykonywał obraźliwe gesty pod adresem publiczności. Posypały się kary zarówno ze strony PZPN, jak i UEFA. "Świr" jeszcze wrócił do reprezentacji, kiedyś po meczu na Legii otrzymałem od niego koszulkę z siódemką, "Kosa" już nie. Apostel musiał zrezygnować.

Przy tej okazji przypomniały mi się jego dwie bramki, jakie zdobył dla Legii w finałowym meczu z Polonią Bytom w 1964 roku.

 

 

OkładkaWybrany fragment pochodzi z książki Andrzeja "Bobo" Bobowskiego "Tajemnice Króla Kibiców", która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Blogserwis FootballBlog.pl posiada osobistą zgodę autora na publikowanie wybranych jej fragmentów.
Książkę tę można kupić na przykład tutaj.

 

Teraz możesz wygrać tę książkę z dedykacją autora - weź udział w "Królewskim konkursie FootballBloga"!
Wystarczy odpowiedzieć na jedno proste pytanie - szczegóły znajdziesz tutaj.

 

WAŻNE! Zobacz również:

 

FacebookZostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku

 


No votes yet
 #

Zachowanie piłkarzy.

Pamiętam ten mecz jak bodajze Świerczewski schodząc do szatni po czerwonej kartce podszedł do ławki rezerwowych Słowacji i zaczął im się kłaniac w pół. Ale kicha. Aż żal było to oglądać. Dobrze, że przynajmniej teraz jak przegrywają to nie robią takich scen.

 
Portret użytkownika szatanski
 #

:)

Wiesz, ja też pamiętam to spotkanie i ogromne rozczarowanie - nie tylko porażką i brakiem awansu, ale przede wszystkim zachowaniem naszych "gwiazd". Powiem wprost, byłem w ciężkim szoku. Ale tych Słowaków to chciałem pozabijać normalnie:)

 

I love football

Blazyliana, czyli inna strona piłki

Śmiesznie, wesoło, żałośnie, nieoczekiwanie, dziwnie, paradoksalnie, zaskakująco, czasem żenująco. Bez tematów tabu.

więcej blazyliany |

lpLogo EURO 2012Liga Mistrzów sezon 2010/11Logo LERPA 2010

Wybrane wyniki

wyniki na żywo |

Chelsea - Bayern 1:1 (karne 4:3)

  • Puchar Niemiec (FINAŁ):

Borussia D. - Bayern Monachium 5:2

Atletico Madryt - Athletic Bilbao 3:0

GKS Bełchatów - Cracovia 2:2
Jagiellonia Białystok - ŁKS 2:1
Legia Warszawa - Korona Kielce 1:0
Podbeskidzie - Polonia Warszawa 1:1
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 2:1
Widzew Łódź - Lech Poznań 0:0
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1
Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 2:1

gole | gole ekstraklasy

Logowanie

Piłkarski cytat dnia

Kłopot z sędziami polega na tym, że znają zasady gry, lecz nie znają gry.

Bill Shankly

więcej cytatów |

deska

Sonda FootballBloga

Obraziła Cię reklama Coca-Coli?:

Facebook

Zbiory FootballBloga

Goście FootballBloga

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 43 gości.