
Kiedy Antoni Piechniczek zgodził się zostać po dziesięcioletniej przerwie ponownie selekcjonerem, zapewne nie przypuszczał, w co się pakuje. Zderzenie z rzeczywistością okazało się brutalne. Byłeś 2 czerwca 1996 roku w Moskwie?
Nie. Ale byłem w stołecznym Novotelu na pierwszej konferencji prasowej z udziałem nowego starego selekcjonera. Z kilku źródeł znam dobrze przebieg wydarzeń. Nasza reprezentacja korzystała z hotelu w pobliżu Kremla, który tradycyjnie gościł zagraniczne ekipy sportowe. Rosjanie przyjęli naszych piłkarzy tak, jak wtedy mogli. Z pewnością jednak nikt nie chodził głodny. Po prostu Andrzej Juskowiak, Kowalczyk i Tomasz Iwan poczuli się urażeni dokonanymi zmianami. Zapowiedzieli rezygnację z występów w kadrze. Dla Piechniczka było to zupełnie nowe doświadczenie. Ulegając namowom Dziurowicza, chciał pomóc naszej reprezentacji, która przez szesnaście miesięcy nie odniosła zwycięstwa w oficjalnym meczu. Napotkał jednak zupełnie inne pokolenie futbolistów. Nie mógł pojąć, jak można obrazić się na swój narodowy zespół. Powtarzał, że to rodzaj krucjaty, zamknięty, elitarny klub, do którego wstęp mają tylko najlepsi.
W październiku 1996 roku znów miałeś okazję odwiedzić Wembley...
W porządku. Na trybunach siedziałem niedaleko Lubańskiego i Szarmacha. Dwadzieścia trzy lata po golu Domarskiego Marek Citko strzelił w siódmej minucie na 1:0! Znów prowadziliśmy z Anglią w Londynie! Niestety, niektórym naszym piłkarzom zabrakło chyba poczucia własnej wartości. Nagle przestraszyli się, że mogą wygrać. Proste błędy indywidualne, głównie bramkarza Woźniaka, sprawiły, że Alan Shearer dwukrotnie trafił i zapewnił swej drużynie zwycięstwo 2:1. Tym razem z kolei obrażony poczuł się Maciej Szczęsny i zapowiedział rozstanie z reprezentacją. Po powrocie do kraju Piechniczek i jego gracze zebrali wprawdzie wiele pochwał, ale punkty uciekły.
Na początku 1997 roku władze międzynarodowe przywróciły do łask - po licznych zabiegach - Stadion Śląski, który w międzyczasie został poważnie zmodernizowany. Być może przez to stracił swą magię. Za dużo konstrukcji żelbetowych. Zapomniano o infrastrukturze, a szczególnie o drogach dojazdowych.
Bezbramkowy remis z Włochami, a szczególnie czerwcowa porażka 0:2 w rewanżu z Anglią rozczarowały wszystkich. Selekcjoner złożył rezygnację. W ostatnim meczu eliminacyjnym, z Gruzją w Katowicach, reprezentację poprowadził asystent Piechniczka, były obrońca Lecha, Krzysztof Pawlak. Zwycięstwo 4:1 sprawiło, że statystycznie na długo pozostanie najskuteczniejszym trenerem naszej reprezentacji. Nie miał jednak żadnych szans na kontynuowanie pracy. Wszyscy chcieli Wójcika.
Wybrany fragment pochodzi z książki Andrzeja "Bobo" Bobowskiego "Tajemnice Króla Kibiców", która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Blogserwis FootballBlog.pl posiada osobistą zgodę autora na publikowanie wybranych jej fragmentów.
Książkę tę można kupić na przykład tutaj.
Teraz możesz wygrać tę książkę z dedykacją autora - weź udział w "Królewskim konkursie FootballBloga"!
Wystarczy odpowiedzieć na jedno proste pytanie - szczegóły znajdziesz tutaj.
WAŻNE! Zobacz również:
Zostań fanem FootballBlog.pl na Facebooku
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































