
Trochę popsioczyłem na sens wyjazdu do Tajlandii i nie zmieniam zdania. Ale patrząc na pierwszą połowę meczu z Duńczykami jestem naprawdę zaskoczony. I to pozytywnie. Grupa facetów, którzy grają w tym składzie po raz pierwszy, znakomicie się rozumie i gra bardzo ofensywnie. Dobry mecz, sporo akcji, dużo strzałów, ambicja i pressing. I o dziwo, niezła gra pozycyjna. Nasza pięta achillesowa to kiepski bramkarz Pawełek. Stracona bramka obciąża absolutnie jego konto, bezsensowne wyjście do piłki, której nie mógł złapać ani skutecznie wybić. Gol strzelony przez Peszkę - piękna akcja w stylu Barcelony:) Zresztą takich akcji było więcej, a gdyby Iwański nie chciał przedziurawić siatki z odległości 1 metra od bramki, prowadzilibyśmy 2:1.
Duńczycy, jak myślałem, to drugi lub trzeci garnitur piłkarski tego kraju. Słabizna.
Ciekawie zapowiada się druga połowa.
To znaczy ciekawie się zapowiadała. Polacy po przerwie to była zupełnie inna drużyna. Szkoda słów.
Ostateczny wynik - 1:3.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać































