
Reprezentacja Polski: Atmosfera się zagęszcza...
Niedobrze dzieje się wokół reprezentacji Polski. Pomijam już permanentne narzekania na Franciszka Smudę, bo to jest standard i nie ma co rozwijać tematu. Jednak wydarzenia, jakie w ostatnich dniach towarzyszą naszej kadrze są co najmniej niepokojące. Plaga kontuzji kadrowiczów, afera z dziennikarzami, kontrowersyjny wyjazd do Azji na mecz z Koreą Południową i ostre słowa kapitana reprezentacji, Kuby Błaszczykowskiego. Coś za duzo tych kontrowersji, polscy piłkarze zamiast spokojnie przygotowywać się do EURO 2012 wciąż nie trenują w dobrej atmosferze.

Skład na Gruzję, Polanski powołany
10 sierpnia reprezentacja Polski zmierzy się w Lubinie z reprezentacją Gruzji. Mecz jak mecz, ale i tak będzie budził wielkie emocje z powodu jednego człowieka - Eugena Polanskiego. Franciszek Smuda dotrzymał słowa i wysłał powołanie defensywnemu pomocnikowi FSV Mainz. O sensowności tego powołania pisałem już wcześniej, więc nie zamierzam znów się tym ekscytować. Mam tylko nadzieję, że selekcjoner naszej reprezentacji okaże się równie otwarty na inne pomysły powołań - i to na pozycjach, gdzie naprawdę brakuje nam wartościowych piłkarzy.

Eugen Polanski jednak w reprezentacji Polski?!
Franciszek Smuda jednak dopiął swego. Wszystko wskazuje na to, że Eugen Polanski, piłkarz z polskim paszportem od dziecka grający w Niemczech, przywdzieje koszulkę z białym orłem na piersiach. Być może zagra nawet już w jednym z najbliższych sparingów kadry (Gruzja 10 sierpnia lub Niemcy 6 września). Smuda zyskał niezłego wyrobnika, ale dla mnie stracił całkowicie twarz. Dlaczego? Bo ponad rok temu ten sam Polanski wyśmiał Smudę za ciągłe wydzwanianie do niego i zapowiedział, że w reprezentacji to on może zagrać, ale Niemiec. I co, przyszła koza do woza?

Eugen Polanski dał Smudzie pstryczka
Selekcjoner naszej kadry piłkarskiej poniósł pierwszą, spektakularną porażkę. Urodzony w Sosnowcu Eugen Polanski zadecydował, że nie chce być brany pod uwagę przez Franciszka Smudę przy wysyłaniu powołań na mecze reprezentacji Polski. Stwierdził, że zbyt długo mieszka w Niemczech i zbyt dużo zawdzięcza tamtejszemu związkowi piłkarskiemu i niemieckiej piłce w ogóle. Że grał w młodzieżowych reprezentacjach. I że za często nosił koszulkę naszych zachodnich sąsiadów. I dobrze. Niech gra dla nich dalej.

Czy potrzebujemy Polaków z zagranicy?
Czytam właśnie, że niejaki Eugen Polanski, facet urodzony w Sosnowcu, grający w Niemczech i zapraszany przez Smudę do gry w naszej reprezentacji, odmawia zgody na przyjęcie powołania na mecz z Bułgarią. Bo musi mieć więcej czasu na zastanowienie się i podjęcie decyzji. Zaskakuje mnie pośpiech Franciszka Smudy i jakoś nie potrafię zrozumieć, jak przeciętny piłkarz bardzo przeciętnego niemieckiego klubu (FSV Mainz) miałby nadawać się do gry w polskiej reprezentacji? Jak ktoś taki może być jej zbawcą?
































