
Grecka tragedia Franciszka Smudy
Łukasz Piszczek nie był bezwolną ofiarą systemu korupcyjnego w polskiej lidze. Nie został przez nikogo zmuszony do działań korupcyjnych. Jego kariera nie załamałaby się, gdyby nie uczestniczył w działaniach korupcyjnych. Łukasz Piszczek wziął udział w korupcji z pełną świadomością swoich czynów. Łukasz Piszczek zwerbował na dodatek przynajmniej jednego z piłkarzy do tego procederu. Łukasz Piszczek to dziś największy problem Franciszka Smudy.

Peszko w Premier League, czyli sezon ogórkowy w pełni
Sławomir Peszko ma oferty z Premier League, o czym oficjalnie poinformował jego "menago" Andrzej Grajewski. Artur Boruc przechodzi do Tottenhamu Hotspur lub Liverpoolu. Legia zatrudnia brazylijskiego króla strzelców z Węgier, czyli Andre Alvesa dos Santosa oraz serbskiego internacjonała Danijela Ljuboję. Cristiano Ronaldo przechodzi z Realu Madryt do Manchesteru City, który wysyła mu złote zaproszenie i samochód wypchany banknotami. Artur Sobiech pokłócił się z prezesem i ma trzy oferty, również zagraniczne. A Janas wraca do Bełchatowa.

W czym Boruc jest gorszy od Piszczka?
Powołania na najbliższe mecze tzw. reprezentacji Polski jakoś mnie nie zainteresowały, bo spotkania te będa tylko i wyłącznie kabaretowe (jeszcze śmieszniej będzie, gdy jednak przegramy z rezerwami Argentyny i Francji), poza tym żadnych większych sensacji czy debiutantów nie ma, przynajmniej jeśli chodzi o piłkarzy zza granicy. O tym, że trener "Dyz... yyy, Smuda", jest w swoich działaniach bardzo niekonsekwentny wiedzą wszyscy, którzy choć trochę interesują się piłką. Z tej perspektywy, nie powinien dziwić fakt, że...

Tytoń z Borucem w tle - tym razem bezalkoholowo
Coś nasi czołowi bramkarze sypią się ostatnio jak łupież z włosów jednego mojego kumpla - obficie znaczy się. Jeden po drugim łapią mniej lub bardziej poważne kontuzje. Rzecz jasna nie jest to jakiś wielki ból (czy może "bul"? hehe), bo do EURO jest jeszcze dużo czasu, ale sam fakt nagromadzenia się tych kontuzji w krótkim czasie budzi niepokój. Najpierw Łukasz Fabiański, potem Wojciech Szczęsny, teraz Przemysław Tytoń. Pozostają zdrowi jeszcze przynajmniej dwaj nasi eksportowi bramkarze - Tomasz Kuszczak oraz Artur Boruc. Jednak żaden z nich powołania nie dostanie.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Gdy klęska urodzaju staje się zwykłą klęską
Podobno osada bramki na Euro 2012, to najmniejsze zmartwienie selekcjonera Polski. Podobno. Obecnie wygląda to tak: kontuzjowani (Szczęsny, Fabiański), wiecznie rezerwowy (Kuszczak), skreślony (Boruc). Z klasowych bramkarzy ostał się tylko Przemek Tytoń. Jednak gdyby - odpukać! - i on nie mógł zagrać, to Boruc wciąż nie może liczyć na powołanie. Niechęć Dyzmy do podstawowego bramkarza drużyny grającej w jednej z najlepszych lig świata, jest tak duża, że lepiej powoływać jakiegoś Małkowskiego. Niby Boruc odpadł po alkoholowym incydencie - ale i Peszko, i Żewłakow też mieli być skreśleni.

Lazio vs. Fiorentina (liga włoska, 29.01.2011)
Lazio - Fiorentina 2:0 (29.01.2011)
Zobacz również:
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Boruc imponuje, Dżeko powala
Uwielbiam Artura Boruca. To absolutnie nietuzinkowa osobowość, facet z jajami i własnym zdaniem. Nie chcę wracać do jego sukcesów czy wpadek, chcę zwrócić uwagę na słowa, które wypowiedział w jednym z ostatnich wywiadów telewizyjnych. Bramkarz Fiorentiny wypalił, że prawdziwe życie to on zacznie dopiero po zakończeniu swojej kariery piłkarskiej, teraz to on ma sielankę. Który z futbolowych "królów życia" myśli w ten sposób? Zdecydowana większość z nich boi się życia po zakończeniu zawodowej gry w piłkę, Boruc sprawia wrażenie, jakby do tej chwili wręcz tęsknił.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Oj, Artur... Oj, Łukasz...
Artur Boruc staje się mistrzem spektakularnych wtop. A to piłka mu podskoczy i wtoczy się do bramki, a to minie się z piłką podaną mu przez własnego obrońcę, a to wreszcie nie trafi w futbolówkę tak, że nawet początkujący trampkarz by się zawstydził. Właśnie taki fatalny kiks Artur popełnił w meczu swojej Fiorentiny przeciwko AS Roma. Kiks, który dołoży się jak cegiełka do opinii dobrego, wręcz znakomitego golkipera, który raz na kilka meczów musi odstawić jakiś cyrk. Jakie to ciężkie brzemię przekonuje przykład Łukasza Fabiańskiego, który już zaczął bierać świetne recenzje...

Sensacyjny wywiad Boruca? Raczej pogaduszki dwóch kumoszek
Wywiad Sergiusza Ryczela z Arturem Borucem anonsowano jako sensację. Jako spowiedź bramkarza Fiorentiny, który powie absolutnie wszystko na temat ostatniej afery w samolocie po meczach w USA oraz całą prawdę o swoich relacjach z Franciszkiem Smudą. Nic z tego nie miało miejsca. Dziennikarz z wielką atencją podszedł do Boruca, Boruc zaprezentował kilkudniowy zarost i wielkie zblazowanie. Sensacji w tym wywiadzie był tyle, co w barchanach prababci. Bramkarz powiedział dokładnie to, co wszyscy już wiedzą. No, może określenie Smudy jako Dyzmy nosiło w sobie zalążek czegoś ciekawego.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Wielki dzieciak Smuda
Im dłużej przyglądam się Franciszkowi Smudzie na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski, tym bardziej widzę, że to zadanie go po prostu przerasta. Pomijam już brak wyników czy niekonsekwencję albo codzienne wydzwanianie do Boenischa czy Aquafreski. Po ostatnim incydencie z Borucem i Żewłakowem doszedłem do wniosku, że Smuda po prostu nie dorósł do tak poważnej funkcji. Jest dużym dzieckiem, który w końcu dostał wymarzone zabawki w swoje ręce, ale nie wie, co zrobić, żeby działały zgodnie z instrukcją.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Polscy piłkarze dziękują za krajowe puchary
Polscy piłkarze nie mają łatwego życia na Zachodzie. To banał, ale z jakiegoś powodu tym banałem się stał i jako banał potwierdza, że jest to prawda. Dają temu świadectwo kolejni nasi futboliści, którym uda się podpisać na Zachodzie jakikolwiek kontrakt. Najczęściej grzeją ławę, czemu dopisują różne, czasem nawet metafizyczne uzasanienie. Na szczęście dla naszych graczy istnieją krajowe puchary - z reguły rozgrywki o mniejszym prestiżu niż miejscowa liga. Wtedy trenerzy dają z reguły szansę dublerom.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Artur Boruc - reaktywacja
O tym, że Artur Boruc jest świetnym bramkarzem - wiemy i nie ma co roztrząsać tu tego truizmu. Pisałem już na FootballBlogu parę razy o naszym golkiperze, nie zawsze w samych superlatywach. Teraz wydaje się, że Boruc znów jest na fali wznoszącej. Wyrwał się wreszcie z celtikowego marazmu i przeszedł do włoskiej Fiorentiny, zdecydowanie schudł, wziął się za treningi i wygląda na to, że wygryzł z pierwszego składu dotychczasowego pewniaka, Sebastiena Freya.

Artur Boruc w Fiorentinie
Zmieniał klub, zmieniał, zmieniał... i nic z tego nie wychodziło. Miał grać już w tylu klubach, że szkoda czasu na ich wymienianie. Tym bardziej, że wszystko zawsze okazywało się kaczką dziennikarską. Teraz mamy już konkrety - Artur Boruc zmieni deszczowe Glasgow na słoneczną Florencję. Zawodnik porozumiał się z Fiorentiną i ma podpisać z nią dwuletni kontrakt. Jeszcze tylko badania medyczne i Polak przeniesie się na Półwysep Apeniński. Nareszcie - bo w tym Celtiku nic więcej by nie osiągnął.

Artura Boruca problemy z samym sobą
Artur Boruc całkiem niedawno temu był najlepszym polskim bramkarzem. Świetnie prezentował się w Legii, później podczas Mistrzostw Europy w reprezentacji i w pierwszym sezonie w Celtiku Glasgow. Został idolem kibiców w całej Polsce (pomimo deklarowanej miłości do Legii Warszawa), Polakom podobała się jego niezależność i ułańska fantazja. Wszystko jednak wskazuje na to, że właśnie te cechy, za które kibice go pokochali, właśnie doprowadzają do upadku Boruca.

23 kolejka Ekstraklasy - Przyrowski jak Boruc
Polonia Warszawa to bardzo sympatyczny klub. Nie jestem jego zagorzałym fanem, ale odpowiada mi bardzo chociażby inteligencki wizerunek "Czarnych Koszul". Oczywiście ostatnio przyjście do klubu JW nieco ten poziom obniżyło, ale nie o tym tutaj chcę pisać. Otóż wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie będziemy mieli w Ekstraklasie tylko jeden stołeczny klub. Polonia, pomimo ambitnej postawy, wciąż dziarsko trzyma się tych miejsc w tabeli, które gwarantują bezpośredni spadek do I ligi.
































