
Dziecinada staruszków
Jacek Gmoch - rocznik 1939. Andrzej Strejlau - rocznik 1940. Dwaj asystenci niezapomnianego Kazimierza Górskiego podczas najlepszych dla polskiej piłki Mistrzostw Świata w RFN (1974). Obaj od niepamiętnych czasów nieprzepadający za sobą i pewnie gdyby nie autorytet pierwszego trenera, rzuciliby się sobie do gardeł już dawno temu. Zrobili to teraz, cztery lata po śmierci Pana Kazimierza i to w sposób totalnie nielicujący z autorytetem, który przez lata się za nimi ciągnął. Za to całkowicie pasujący do polskiego piłkarskiego piekiełka, gdzie nie szanuje się nikogo i niczego.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Karuzela z trenerami
Pięknie. Trenerzy w Ekstraklasie zmieniają miejsca pracy nieustannie, permanentnie, non stop. Nie tak dawno temu swoje nowe umowy podpisali Paweł Janas, Jan Urban czy Orest Lenczyk, a robotę stracili Rafał Ulatowski, Jacek Zieliński, Jose Mari Bakero czy Jurij Szatałow. A ostatnie dni przyniosły nam informacje o polskich szkoleniowcach, którzy bez zatrudnienia pozostawali od dłuższego czasu i nagle wyskoczyli jak królik z kapelusza. I znów o nich zrobiło się głośno.
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej

Opowieści Króla Kibiców: Gmoch, Lubański i Deyna
Przeciwko Argentynie reprezentacja Polski wyszła na boisko w dziwnym składzie. Zabrakło przede wszystkim Gorgonia. Jego miejsce na środku obrony zajął Kasperczak, który co prawda sprawdził się w roli stopera podczas eliminacyjnego spotkania z Portugalią w Porto, ale nie miał predyspozycji, by powstrzymywać idola miejscowych kibiców, rosłego i dynamicznego Kempesa. Pojawiały się też inne wątpliwości...
- szatanski's blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Czytaj dalej
































