
Bos już wyleciał z Polonii Warszawa
No i Józef Wojciechowski nie wytrzymał! Co prawda obiecywał, że Theo Bosa nie zmieni do końca rundy wiosennej, ale chyba nie przywiązał się za bardzo do tych słów. Kariera Holendra na Konwiktorskiej była króciutka - trzy mecze, zero zwycięstw, jeden remis, dwie porażki. Oprócz Bosa z pracą w Polonii Warszawa żegnają się Jan de Zeeuw, Mark van Hintum oraz (drugi raz) Bogusław Kaczmarek. Tym samym holenderski kierunek został definitywnie zarzucony. W sumie nie dziwi mnie, że JW wywalił to całe towarzystwo na zbity pysk, jednak zaskoczony jestem słowami, jakie przy tym raczył wypowiedzieć.

Bos straci dziś pracę?
Puchar Polski to nie są rozgrywki, które nasi "ekstraklasowcy" traktują poważnie. Niestety dla zawodników, dziś w ramach PP (ćwierćfinał) odbędzie się mecz, w którym będą musieli gryźć trawę. Mowa o ćwierćfinałowym rewanżu między Polonią Warszawa a Lechem Poznań. Dlaczego będą musieli gryźć trawę (a raczej wcinać błoto z kawałkami podgniłych ździebeł)? Ano dlatego, że w zasadzie obaj trenerzy są na mocnym cenzurowanym i po dzisiejszej batalii przegrywający może stracić pracę. Mimo wszystko bardziej prawdopodobna jest dymisja Bosa niż Bakero.

Kiedy powiem sobie dość...
Nie nie, nie liczcie na to, że przestanę prowadzić "FootballBloga". Słowa piosenki Agnieszki Chylińskiej, których użyłem w tytule tego tekstu, odnoszą się do właściciela Polonii Warszawa, Józefa Wojciechowskiego. Zastanawiam się, kiedy znudzi mu się żonglowanie trenerami lub kiedy skończą mu się naiwniacy, gotowi zaryzykować swój czas i dobre imię po to, aby po kilku tygodniach/miesiącach wylecieć na zbity pysk z posady szkoleniowca "Czarnych Koszul". Patrząc na zapał Wojciechowskiego i fun, jaki ma w takiej zabawie, obstawiam, że prędzej zabraknie chętnych trenerów.
































